jako matka wiem że jeśli dziecko ma temp. 38 do 39 to podaje leki p/gorączkowe i spore ilości płynów, aby ugasić ogień. Jeśli po godzinie temp. wrasta dziecko mi słabnie to wsiadam w samochód i gonie do lekarza, po prostu po pomoc. Jeśli bym nie miała samochodu to wzywam karetkę z zaznaczeniem że podałam środki p/gorączkowe że nawadniam dziecko a mimo to gorączka nie spada! Wiem też jako położna że jeśli dyspozytor słyszy “dziecko” jest chore to wysyła jak najszybciej pogotowie. Ale też jestem matką i wiem że sama bym pojechała na pogotowie lub do szpitala. nie raz tak miałam i pewnie mieć jeszcze będę!
Ciekawa jestem waszej opinii na ten temat, ostatnio jak mała dostała wysokiej gorączki poprostu pojechaliśmy do szpitala w nocy, jednak wczoraj przez przypadek natknełam się na forum z wypowiedziami na temat wyzwania karetki do dziecka, między innymi że temp 38-39 to nie powód aby wzywać karetkę do dziecka, że karetka ma za zadanie przyjeżdżać do ludzi ratując im życie a nie do bzdur lekko się zdenerwowalam, bo wiadomo jak może wpłynąć wysoka gorączka na małe dziecko.
Co myślicie wy kochane na ten temat?
Też tak sądzę. Najpierw leki przeciwgorączkowe, okłady, może kąpiel. Jak temperatura się utrzymuje, rośnie, albo dochodzą inne dolegliwości, to w samochód i do lekarza albo jak jestem sama to po karetkę i już. U nas nie bagatelizują już takich telefonów, po tym jak przez opieszałość lekarzy itp zmarła dziewczynka
Zgadzam się z moimi poprzedniczkami. Słyszałam o tym, ze dobrze jest zrobić kąpiel o jeden stopień niższą niż temperatura dziecka, by ochłodzić ciało. Temperatura wody nie może być niższa, by dziecko nie miało szoku termicznego. Nie miałam sytuacji by była konieczność wezwania karetki i mam nadzieję, że taka sytuacja w ogóle nie nastąpi.
Tak naprawdę to my rodzice musimy umieć udzielić pierwszej pomocy swojemu dziecku. Jeżeli jest to gorączka to tak jak napisały dziewczyny pierw spróbować zbić temperaturę, jeśli nasze próby nic nie dadzą, to albo samemu pojechać na pogotowie, albo zadzwonić po karetkę. Są też sytuacje, kiedy tak naprawdę liczą się nasze umiejętności. np. zakrztuszenie dziecka cukierkiem, które przeżyła moja siostra, dobrze, że byli oboje, bo na jak sama twierdzi nie dała by sobie rady, ale mąż dał z siebie wszystko. Nawet nie chce myśleć co by było, gdyby oboje nie wiedzieli co robić. Ja jestem dlatego zdania, że najważniejsze to wiedzieć jak pomóc swojemu dziecku, jeśli to nie pomaga to jestem jak najbardziej za tym, aby wezwać karetkę, nawet wtedy jeśli moje spostrzeżenia są wyolbrzymione.
Tez uważam , że na początku my rodzice powinnismy zadziałac obniżajac goraczke ( o ile to TYLKO goraczka )’
Z doswiadczenia wiem , ze szpital z mojego miasta to wielka porażka …jedna karetka , jeden lekarz ŚPIĄCY już o 23 ![]()
Jeśli działoby się coś jeszcze oprócz goraczki dzwoniłabym i nie odpusciłabym gdyby ktos do mojego dziecka nie przyjechał . Gdybym miała czym to zaraz po odmowie jechałabym sama i bym takiego dymu im narobila… bo już wiele razy słyszałam ` było za pozno , dziecko nie oddycha , badz karetka nie dojechała albo karetka przyjechała po 2,5 h . Śmiechu warte .
Drugie zdanie na ten temat jest takie , ze to jest ich obowiazek , aby udzielic pomocy , aby sprawdzic czy naprawde to tylko goraczka .
Córka miała 18 miesięcy jak dostała wysokiej gorączki.Rano pojechaliśmy na pogotowie
(mamy kilometr od domu) bo leki na gorączkę nie pomagały.No ale dostała antybiotyk.
Po południu gorączka rosła nie mogliśmy jej zbić.Więc znowu na pogotowie.
Córka dostała dreszczy,zaczęła cała sinieć,gorączka 41 stopni.Dali jej dwa czopki na raz
i nic.Dalej temp się utrzymywała (dopiero po godzinie spadła) i powiem Wam że lekarz nie chciał
wezwać karetki do dziecka.Takie odniosłam wrażenie jakby się bał czegoś.Dopiero pielęgniarki
na niego jakoś wpłynęły.Ale z łaską wezwał karetkę.A mi się wydaje,że w takiej sytuacji
jakieś byliśmy karetka była koniecznością.
Założyłam ten temat nei bez powodu, zawsze ilekroć mała zaczyna mieć gorączke boje się ze będzie problem z jej obniżeniem z racji tego iż małej cięzko jest ją zbić.
ostatnio ok miesiąca temu jak dostała gorączki ani leki obniżające gorączkę nie pomagały ani dodatkowe chłodne okłady na ciało, mała zaczeła majaczyć przy temp. ok 39stopni po podaniu leku temperatura nadal wzrastała, mając samochód wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy na pogotowie, nie wzywaliśmy karetki bo stwierdziliśmy ze szybciej dotrzemy na miejsce sami. Ostatnio weszłam na jedno z for aby zobaczyć co ludzie piszą na temat wzywania karetek do dzieci i się przeraziłam czytajac ze temperatura u dziecka 39 stopni to bzdura, wychodzę z załozenia ze napisała to osoba która nie miała nigdy do czynienia z temperaturą u małego dziecka, bądź miała a zbicie temperatury poszło jej łatwo.
Daria to przykład z życia to co napisałaś i az włosy stają na głowie, ze to wsyztsko się dzieje naprawdę.
Anita masz rację , wielokrotnie miałam goraczkę powyzej 38 i powiem szczerze , ze ciezko było …a co dopiero taki mały szkrabik … Goraczka 38 u dziecka jest juz dla mnie sygnałem , a 39 ? No denerwuje mnie jak ktos mi mówi , ze to bzdura …jaka bzdura , wystarczy jakies niedopatrzenie ze strony rodziców i malenstwo moze spotkac cos strasznego … Ja również udałam sie do szpitala na badanie i pobranie moczu gdy tylko temp. podskoczyła do 39 ,2 i leki nie pomagały .
Tak faktycznie to my jesteśmy matkami, i od nas zależy zdrowie i zycie naszych dzieci. Ale to nie my jesteśmy lekarzami, w naszym przypadku po 2 tyg terapii antybiotykiem w zastrzykach i kontroli u lekarza pediatry ten powiedział że już jest ok, a w nocy gorączka 41 , nie skutkowało nic nie pomagały okłady oczywiście nad ranem pojechaliśmy sami do szpitala i co się okazał obustronne zapalenie płuc. A Kacper który miał wtedy 18 miesiecy BYŁ JUZ TAK TOTALNIE ODWODNIONY ŻE OPEKAŁY MU ŻYŁY PRZY PRÓBIE PODANIA KROPLÓWKI, takiego dobrego pediatrę kiedyś miałam i więcej już do niego nie poszłam Dobrze że szpital był blisko a my mieliśmy samochód ale są sytuacje że mam jest sama w domu i nie ma samochodu to jedynym rozwiązaniem przy utrzymującej się wysokie gorączce jak nic nie pomaga wezwać pogotowie.
mraczek, jak się czyta takie historie to dosłownie nóż się w kieszeni otwiera! Wszystko przez to, że lekarze nie są pociągani do odpowiedzialności za swoje niedopatrzenia i błędy.
Jakie to szczęście mieć kompetentnego lekarza do którego można się zwrócić o pomoc w dzień i w nocy.
Co do pytania postawionego w temacie to ja tak jak i dziewczyny najpierw próbuję zbić gorączkę lekami oraz ochładzając ciałko dziecka kąpielą lub kompresami. Gdyby to nie pomogło to oczywiście zadzwoniłabym po pogotowie!
Marta1984: Lekarze są pociągani do odpowiedzialności, ale tylko w skrajnych przypadkach. Najgorsze jest to, jak dziecko przelewa się przez ręce, a lekarze czy pielęgniarki uważają, że to nie wymaga pilnej konsultacji, a słyszałam również takie historie…
Podobno aby lekarz utracił prawo do wykonywania zawodu musi popełnić kilka razy ten sam błąd lekarski. Czyli może przyczynić się do śmierci wielu pacjentów i jeśli za każdym razem będzie to inny przypadek i błąd w sztuce to ujdzie mu płazem. Chore…
Wiecie, jak się słyszy o tych przypadkach kiedy dziecko zmarło bo lekarze zlekceważyli objawy to ma się ochotę dokonać linczu.
niestety z pogotowiem tak bywa , ponieważ im jest bardzo łatwo ocenic sytuację “na zimno” niestety matka podchodzi do danej sytuacji zupełnie inaczej i stara sie ratować dziecko, a tego typu sytacja będzie dla niej trudna i ciezko i bedzie jej się wydawała najwazniejsza. starajmy się jednak w takiej sytuacji porodzić kogoś jeszcze być moze pomoże nam to ocenic sytuację bardziej trzeźwo. Jeśli chodzi o gorączkę to faktycznie 38stopni i tylko gorączka ( bez np. drgawek itp) to nie powód aby wzywać karetkę (pmietajmy ze w tym momencie moze dla kogoś może być ta karatka potrzebna!) w momencie kiedy mozemy dowieźć dziecko do domu sami, zróbmy to podajmy dawkę leku przeciwgorączkowego dziecku dostosowujac ją do wieku, wagi dziecka, podawajmy sporą ilość płynów i wieźmy do szpitala ( w koncu jest druga spr. nie wiemy tak na prawde jak szybko wezwana przez nas karetka przyjedzie- byc moze my zrobimy to szybciej ;))
Dość kontrowersyjny temat niestety ![]()
Lekarze… u nas jak Paweł zaczął wymiotować i gorączkować teściowa widziała,ze coś jest nie tak,pierwsze co to u nas przełączają teraz do lekarza i on przez tel stwierdza czy jest konieczna wizyta co już dla mnie jest bulwersujące bo jak można diagnozę wystawić przez tel.Na drugi dzień się nie poprawiało znów zadzwoniła by się zarejestrować i znów ją przełączyli do lekarza z tekstem o co chodzi bo mam tyle pacjentów…teściowa prosiła żeby doktorka przyjechała na wizytę domową jak nie to powiedziała,że przyjedzie bo chce by sprawdzić czy to nie zapalenie opon mózgowych kazała postępować tak jak postępowała bo to tylko jakaś grypa żołądkowa.Dobrze,że my mamy mamy czasami lepszy instynkt od lekarzy bo wieczorem tego dnia pojechała na pogotowie okazało się że doszło do zablokowania jelita cienkiego gdyby nie zareagowała sama mogło skończyć się to tragicznie.
No właśnie dobrze ze matki czasami lepiej wiedza co się dzieje z dzieckiem. Moja siostra kiedyś miała ostry bol brzucha. Rodzice pojechali z nią na pogotowie, jednak lekarze powiedzieli, ze to nic takiego i odesłali do domu. Rano mama pojechała z siostra di szpitala w innym mieście okazało się ze trafiła tam w ostatniej chwili ponieważ gdyby była kilka minut później to nie byliby ratunku, bo wyrostek się już zaczął rozlewać… I taka u nas jest służba zdrowia. A karetka jak się wzywa to oczywiście trzeba mieć powód, ciciaz dla nich każdy powód jest zły…
W Polsce pogotowie to smiechu warte , tylko jak cos się stanie i zrobia afere w tv na cala polske ze dziecko poszlo do domu albo karetka nie przyjechala i zmarlo to wtedy przez tydzień wszystko działa jak powinno a później i tak jak ucichnie to znow jest to samo…
Moja corka stracila przytomność w wieku 3 miesięcy … było to 2 dni po szczepionce . widzieliśmy ze cos jest nie tak , karetka przyjechala po godzinie … a my przez godzine ja cucilismy i dmuchaliśmy w buzie byle oddychala , nie zapomnę tego do dziś ,krzyk placz i wyczekiwanie karetki , po godz corka doszla do siebie , przyjechal SANITARIUSZ :)) tak sanitariusz do dziecka które było nieprzytomne i stwierdził ze pprzeciez oddycha i jest przytomna wiec o co nam chodzi … rozumiecie to ??? mój maz slyszac to dostal takiej histerii ze facet kazal zawieść mala do szpitala na obserwacje bo ma w zasadzie 3 miesiące i nalezaloby sprawdzić czy nie zaszly zmiany w mózgu…oczywiście karetka jej nie wzięli bo oni nie biora jak jest ok , pojechaliśmy i okazało się ze stracila przytomność po szczepionce .ze tak zareagowal jej organizm,
teraz to tylko patrza czy ktoś zyje i oddycha i w nosie człowieka maja.
moja siostra pojechala z synem do przychodni całodobowej bo bolał go brzuch i dostal w nocy 40 goraczki to uslyszala ze mogla czekac do rana i pojsc do lakarza rodzinnego a nie lekarza na dyżurze w srodku nocy budzi… okazało się ze peklo mu kawalek jelita i stan zapalny organizu się zrobil tydz w szpitalu na kroplówkach lezal dzieciak żeby dojść do siebie … no ale dla lekarza było ważniejsze ze ktoś go budzi w nocy … gdzie zamiast pracować to sobie spal