Dziewczyny jestem tydzień po wypłacie a na koncie prawie nic nie zostało..mam mega wyrzuty sumienia. Przed wypłata zawsze mówię sobie ze nie będę wydawać a przychodzi co do czego i kupuje wszystko co popadnie. Kilka dni temu myślałam ze mam nad tym kontrole ale widząc stan konta jestem załamana..nie zaplacilam jeszcze nawet rachunków..pieniądze rozpłynęły się raz dwa..mam dość
Wiesz, nie zrozum mnie złe ale myśle że dobrze jakbyś wybrała się do specjalisty dla własnego dobra :) Ja też tak miałam, ale rachunki i zobowiązania zawsze mimo wszystko były dla mnie priorytetem. Potem faktycznie ,szastałam’ na lewo i prawo.. i żałuje bo jak przyszło dziecko to nie miałam nic odłożone j długo długo dochodziłam do tego żeby zacząć sobie odmawiać wielu rzeczy. Nie będziesz miała kasy, pogrążysz się w długach.. po co ci to :)
Ja niestety nie za bardzo rozumiem takie podejście, ale też zawsze byłam oszczędna, zawsze lubiłam patrzeć jak mi kasa na koncie rośnie no i w dodatku jestem księgową. Więc może po prostu "tak już mam". Ale oszczędzania można się nauczyć tylko trzeba chcieć wprowadzić zmiany i się ich podjąć, mając świadomość, że nie będzie łatwo. Jednak na pewno warto.
Ja ze swojej strony bardzo polecam Ci posłuchać Beaty (na instagramie "moja na wierzchu" ale ma też fb i konto na yt). Ona w taki rozsądny sposób zachęca do oszczędzania i nie mówi tu o zaciskaniu pasa tylko o takim przyjrzeniu się swoim wydatkom, przemyśleniu dokąd chodzą pieniądze, zastanowieniu się nad swoimi marzeniami by one pomogły osiągnąć cele.
A to co bym Ci radziła przy kolejnej wypłacie to najpierw wypłacić pieniądze sobie - czyli przelać jakąś kwotę na oszczędności, może na konto w innym banku by ich nie widzieć.
Ja obecnie mam ustalony przelew na rachunek rejestrowy i wykupuję co miesiąc obligacje, wcześniej przelewałam na konto oszczędnościowe w innym banku. Grosz do grosza i się uzbiera fajna kwota :)
Ale musisz być świadoma, że to może być dla Ciebie trudne, bo tu potrzeba wielu zmian ale małymi kroczkami.
Wierzę, że dasz radę :)
Zakupoholizm to uzależnienie jak każde inne. Jak już dostrzegasz swój problem to już duży krok do tego żeby coś z tym zrobić. Polecam znaleźć specjalistę lub jakąś grupę jak AA tylko dla osób z problemem z zakupami lub roznymi uzaleznieniami. I powodzenia, na pewno jak tylko chcesz zmiany to Ci się uda :)
U nas w pierwszej kolejności zawsze są opłacane wszystkie rachunki odkładam tez jezeli wiem ze będą potrzebne na później dopiero później myśle o zakupach dla siebie
mnie wyobrażam sobie iść po wypłacie i wydac wszystkie pieniądze
zawsze staram się oszczędzać i mieć coś schowane na czarna godzinę
jestem tak wychowana ze podstawa jest opłacenie wszystkiego a dopiero później myślenie o przyjemnościach jestem zdania ze nie zawsze muszę iść i sobie coś kupić wiadomo czasem szkoda ale lepiej mieć dach nad głowa i co do gara włożyć tym bardziej majac dziecko
tak jak dziewczyny wspomniały warto udać się do specjalisty bo zakupocholizm wcale nie jest dobry i może narobić wiele problemów w życiu
a partner pomaga ci z tym walczyć ? Czy jesteś zdana sama na siebie
no i czy rodzina wie o twoim problemie wsparcie jest bardzo ważne w takich momentach
Również wydaje mi się że specjalista to będzie tutaj najlepsze rozwiązanie fajnie ze sama widzisz swoj problem nie kryjesz tego potrafisz sie przyznać trzymam kciuki abys to jakos ogarnela
heh... co tu poradzić;) moze warto porozmawiac o problemie z kimś bliskim aby miał troche kontroli nad toba?:) wydzielac sobie koszta np. na zakupy rachunki i to co priorytetowe- to opłacać jako pierwsze "przejemności" zostawiac na koniec miesiaca jak już coś zostanie;)
przyznam że teraz nie wiele trzeba aby tej pensji sie pozbyć;( niestety takie czasy;( ale trzeba jakoś sobie próbować z tym radzić;)
Druga rzecz może jest problem w tym że lubisz po prostu coś zamawiać i kupiowac i to bardziej cieszy nizeli sama kupiona rzecz?
Kontrole warto rozpoczać jak najszybciej a nie czekac do przyszłego, następnego i jescze nastepnego miesiaca;) moze uda sie coś zwrócićz zakupów aby odzyskać część kosztów?
Hahaha jakbym siebie widziała 🤪
Dziewczyny to nie jest tak ze nie mam na rachunki bo wszystko wydaje ale nie mam kontroli nad tym ile i na co ida pieniądze. Nie mam ich duzo dlatego chce oszczędniej żyć.Przed wypłata zakładma ze kupię tylko to i to a gdy tylko pojadę do sklepu to kupuje mnóstwo rzeczy których nie planowałam. Po powrocje sprawdzam stan konta i jestem załamana :///
Może warto podliczyć rachunki i od razu odłożyć je do koperty. Resztę rozłożyć na 4 koperty - po jednej będziesz brała co tydzień i z tego będziesz musiała tydzień przeżyć.. to co zostanie odkładać jako oszczędności i brać w razie potrzeby na większe wydatki. Masz męża czy partnera ? Może warto porozmawiać o tym problemie lub udać się do specjalisty.
Ja Wam powiem, że patrząc na ceny w sklepach coraz bardziej podczas zakupów zastanawiam się czy tego akurat potrzebuję, czy to muszę kupić :) Staram się kupować to, co najpotrzebniejsze. Tak samo z jedzeniem. Kupuje mniej i wiem, że to zjemy a nie masę różnych produktów a później płacz, że po terminie i trzeba wyrzucić. Z ubraniami mam tak samo. Dwa razy się zastanowię czy kolejna sukienka jest mi potrzebna :) z dziećmi to trochę co innego bo jednak ubrania często brudzą a do przedszkola jakoś muszą wyglądać :) ale tu także najpierw przeglądam ich szafę a później kupuje braki. I, co było dla mnie strasznie trudne, jeśli nie muszę nie jeżdżę po galeriach handlowych :D
hmm jezeli nie wiesz na co idą te pieniądze rób tak jak ja :) ja teraz robiąc zakupy zawsze biorę rachunek w domu po całym dniu w notesie zapisuje sobie datę sklep i kwotę jaka wydałam i tak każdego dnia pod koniec msc siadam i zliczam ile pieniędzy poszło przez cały miesiąc a później rozpisuje ile wydałam na paliwo na zakupy spozywcze i tak dalej
teraz wiem i jestem swiadomo ile na co przeznaczam i wiem ile muszę na dana kategorie odłożyć :) dzięki temu tez można sobie zaoszczędzić kilka groszy
Ojej ceny w sklepach sa kosmiczne;/ albo inaczej wyplaty sa za male;/
My obecnie na jednej pensji z racji wychowawczego i tez sie sciskamy troche z wydadkami;/ roznie bywa ale najgorzej jest jak sie rozpoczyna rok szkolny;/ infekcje wycieczki co chwila cos trzeba kupic;/
Sobie kurtke kupuje 2 rok;) i chyba nie kupie w tym roku bo buty sa priorytetem jednak;/ za chwile swieta wiec tez jakies paczki wiadomo kady chxe cos dostac wiec juz mysle o drobiazgach ape takich praktycznych;) gdybym miala z kim mala zostqwic to bym ju wracala do pracy
Powiem Ci, ze ja ostatnio wskoczyłam do odzieży używanej i za 7zł zakupiłam płaszczyki jesienne do siebie :) i to w fajnym stanie :) plus jakaś szersza kurtka zimowa, by brzuch zakryć :D
Tak niestety ceny w sklepach są wysokie i coraz ciężej jest oszczędzać i cokolwiek odłożyć. Aczkolwiek jeśli nie potrafimy się powstrzymać od zakupów (tych które nie są niezbędne do życia) to jest to problem. Jeśli nie potrafisz sama sobie z tym poradzić to potrzebna Ci pomoc.
A tak jedynie co mogę poradzić to starać się nie chodzić po sklepach jeśli nie mamy nic konkretnego do kupienia :) Ja np. jak poszłam pooglądać do rossmanna to zawsze coś dodatkowego kupiłam ,a jak tylko wchodzę po to co potrzebuję i nie rozglądam się po alejkach to nie kupuję dodatkowych rzeczy :) To samo tyczy się centrów handlowych i spacerów po sieciòwkach :) Jak się chodzi "pooglądać" to niestety zazwyczaj coś wpadnie w oko :)
Co do zakupów spożywczych to najlepiej iść z listą i jej się trzymać.
Po wypłacie warto rozpisać sobie co mam do zapłacenia i te wszystkie pieniążki sobie już odliczyć :)
Ja staram się po wypłacie odłożyć pieniążki do koperty i nie mieć ich na koncie ,bo wtedy łatwiej mi się wydaje ,a tak nieraz coś udaje się zaoszczędzić :)
Ceny w sklepach wysokie . Wiec tak naprawdę jak ktoś zrobi sobie odskocznie i poszaleje na jakiś zakupach to wcale mnie nie dziwi ze nagle nie ma pieniędzy niestety takie czasy
Ja zawsze tak robię, że po wypłacie najpierw robię wszystkie konieczne opłaty: czynsz, żłobek, rachunki, itp., potem odkładam określoną kwotę na konto oszczędnościowe, z którego absolutnie mi nie wolno ruszyć pieniędzy. Potem odkładam mniejszą kwotę na inne konto oszczędnościowe, z którego wypłacam, jeżeli jest jakiś niespodziewany wydatek.Reszta idzie na życie i jakieś przyjemności. I też tak mamy z mężem, że konsultujemy swoje wydatki, wtedy jak się okazuje, że jedno z nas chce kupić coś niepotrzebnie, to ta druga osoba ostudzi zapał :)
Jeżeli nie panujesz natomiast nad swoimi wydatkami, to rzeczywiście specjalista może się tu przydać. Czasem też takie kompulsywne wydawanie pieniędzy może być objawem np. depresji, bo zakupy zasadniczo poprawiają nastrój.
Fajerka to też zawsze jakieś rozwiązanie.
U nas jest nieco inaczej. Mąż dostaje wypłatę na swoje konto którego nie ruszamy wiec tam odkladamy.
Moje konto gdzie otrzymuję 500+ inne świadczenia i wypłatę. ja robię ze swojego opłaty zakupy itp
Hmm nie wiem czy nie potrzebny Ci jest jakiś specjalista. Dobrze, że widzisz problem bo to najważniejszy 1 krok.
Moim zdaniem warto czasem zastanowić się czemu tak jest, że masz wypłatę a ja wydajesz. Czy to jest spowodowane rozładowaniem emocji, czy jakiś napad "bo mnie stać" czy może to początki zakupoholizmu? Skoro potem masz wyrzuty sumienia;(
Pierwsze co najważniejsze opłaty. Później duże zakupy do domu. Jak cos zostanie to wtedy coś dodatkowego. Lub od razu sobie założyć, że na miesiąc przysługuje nie wiem np. 300 na jakieś zachcianki. Pytanie na co idą pieniądze. Warto rozpisać sobię wszystkie wydatki