Jedzenie a ruchy dziecka

Ojej aż 4 h ja to bym zasnęła na bank :wink: moja siostra miała ktg w szpitalu i ją budzili co rusz bo parę chwil po podłączeniu zasypiała i wynik był kiepski bo się gdzieś przesunęła hi hi , opowiadała że ją pilnowali na ktg :wink:
Ja za każdym razem leżę na wznak na ktg bo jak kładę się na boku to dzieciątko się przemieszcza i wynik jest nie ok.

ja przy pierwszym KTG leżałam 45 minut, a to dlatego, że położna zapomniała włączyć zapisu, po 15 minutach przyszła zobaczyć co u Nas a tu taki psikus, bo nie ma wydruku. Mówiła, że normalnie to 30 minut się leży, maszynka po tym czasie sama się wyłącza.

no to nie ciekawie miałaś Aisa…ja miałam tak jak położna tłumaczyła Oli - podłączyli mnie i po 30 minutach zapis stanął, to sama je zawołałam że chyba już koniec bo może i jeszcze bym dłużej tak leżała…mi kazali trochę na wznak i trochę na boku, ale na boku zawsze jakoś tak mi było nie wygodnie

Ja w szpitalu mialam dwa razy dziennie po 1h ale jakoś dawalam radę bez wiekszych problemów. Wlaczylam sobie byle co w tv i się leżało ;p

Mi kazali tak coś pomiędzy lewym bokiem a leczeniem na wznak ale lez tyle czasu grrrr… mój powiedział że ma nadzieję że nie zrobi mu następne dziecko takiego psikusa i nie będę musiała tyle leżeć przed rozwiązaniem jak już. Kazał mi obiecać że na to ktg w 40 tc jeśli nie urodze to nie pójdę jak już będę w tej ciąży :stuck_out_tongue: no a stara śpiewka od paru dni ciągle mówi że w ciąży jestem aż nie mogę się doczekać tej wizyty bo już mnie wkurza tym gadaniem nie chxe się nastawiać a ten takie gadki rzuca :stuck_out_tongue:

teraz mam kolejne KTG we wtorek. Siostra do mnie dojedzie, żebym się nie nudziła :stuck_out_tongue:
ja tam się cieszę, że mam możliwość posłuchać synka :slight_smile: już niedługo będzie z Nami, nie mogę się doczekać :slight_smile: a za razem już mi ciężko, bo mam bardzo dużo wód płodowych, sama pani doktor powiedziała, że nie jest mi pewnie łatwo i lekko, taka prawda…

Ola też przechodziłam to :wink: pierw szedł brzuch potem ledwo ja kilka kroków a człowiek zdyszany jakby maraton przebiegł… a jeszcze moj syn był długi urodzil się i miał 61cm długości więc jak próbował mię wyciągać to myślałam że tchu mi zabraknie !

no to na tą chwilę Miki w brzuszku ma 49 cm :stuck_out_tongue: ja urodzona miałam 62 i mąż podobnie :slight_smile: będzie wesoło :stuck_out_tongue: ja się osobiście łapie na tym, że ja się już nie mieszczę w przedpokoju z gośćmi tylko muszę stanąć w przejściu, to samo przy kasie lub czy między regałami w sklepie :stuck_out_tongue:
apropo ruchów, oglądam festival w Sopocie na TVN a mój synek ma własną imprezkę w brzuszku, jakby sam tam śmigał na scenie :stuck_out_tongue:

Hihi pamiętam jak mi też było ciasno w smyku między półkami. Mamy w,smyku ciasnawo. Ciężko było minąć się z kimś w alejce.

ja wczoraj na weselu musiałam się przeciskać między krzesełkami jakaś masakra

Hehe js miałam tak samo :wink:

I jak tam bawiłas się na weselu ? :slight_smile:
W smyku to ja przejść sama nie mogłam przez te alejki gdzie były właśnie butelki i inne takie potrzebne rzeczy.

Zabusia a jak po weselu wytańczona ? współczuję tego przeciskania , mogli was gdzieś nas wylocie posadzić .

zabusia, jak było na weselu? :slight_smile: wybawiona i wytańczona? jak dałaś radę ? :slight_smile:

Na weselu ogólnie fajnie :slight_smile: bo byli fajni ludzie :):slight_smile: Do toalety się nalatałam z milion razy najgorzej że po schodach bo toaleta była na dole a zabawa u góry więc miałam kursy góra dół dobrze że w domu mam schody to przyzwyczajona potańczyłam niestety nie mogli mnie posadzić na wylocie bo mój ukochany był świadkiem więc siedzieliśmy koło pary młodej ale z czasem goście się wykruszali więc łatwiej było wychodzić:P:P:P ogólnie super :):slight_smile:

To super że dobrze się bawilas to najważniejsze. Sama bym poszła na jakieś wesele pobawić się :slight_smile: ale nikt się nie żeni :slight_smile:

u Nas zapowiada się wesele na przyszły sierpień, w tym roku jakoś tak nikt się nie hajtał, większość w zeszłym roku i na przyszły :stuck_out_tongue: tez bym jeszcze gdzieś się pobujała :smiley: Miki wtedy grzecznie śpi jak mu szumi i buja :stuck_out_tongue:

To ja się cieszę że w tym roku na wesele nigdzie nie byłam proszona :wink: bo bym nie dała rady ale w przyszłym roku w lipcu idziemy na wesele hi hi mój najmłodszy braciszek ,26 letni, zdecydował się powiększyć rodzinkę i tak w styczniu przywita na świecie córeczkę swoją a w lipcu będzie i ich wesele i chrzest ich córki :wink: Już wszystko pozałatwiali i z księdzem i salę i orkiestrę itp. teraz tylko czekać pozostało :wink:

U nas tez wesela za dwa trzy lata wiec Antoś będzie już w sam raz duży :slight_smile:

A u nas się nie zanosi na żadne przynajmniej nic mi na razie nie wiadomo .