Stanowczą a może pozwalasz na wszystko swojemu dziecku? Czy mimo płaczu ustepujesz skruszona. A może nie rusza Cię krzyk, typami i łzy. Kto w waszej rodzinie musi postawić na swoim? Ty czy dziecko?
oj ja nie ustepuje w moim wypadku jakbym ustapila to chyba bym sobie mogla pozniej gadac… mój sebus probuje teraz wymuszac, jest na etapie tego, ze sie kloci i on chce to czy tamto, najgorsze jest to, ze np.moi rodzice czy tesciowa ustepuja
np. jak nie chce isc spac, a ja mu kaze to tesciowa na to “no dobra, to jeszcze chwile sie pobawimy” czym podwarza moj autorytet… chociaz dzis maz na nia krzyknal, ze tak nie mozna i koniec. Wiadomo, ze dziecko plakac bedzie i wymuszac, ale nie mozna odpuscic bo wejdzie nam na glowe. U mnie panuja okreslone zasady, spanie o ustalonej porze, kapanie tez, co mozna jesc a czego nie rowniez. Placz mi nie straszny, chociaz wiadomo, ze zadna mama go nie lubi i az serce sie kraje…
Carol mój synek ma 18 miesięcy a już wymusza wszystko płaczem przynajmniej próbuje. A jak mowię nie to zaczyna płakałam a nawet czasem kładzie sie na ziemi. Boje sie ze w końcu zmiękne. Dla mnie to trudne być taka stanowcza
Katarzyna-27 moja córeczka ma 16 miesięcy i też próbuje wymuszać ale bez płaczu tylko kładzie się na podłogę staram się nie zwracać na to uwagi
Mati próbuje wymuszać krzykiem. Okropne to jest- wrzask jest nie z tej ziemi! Zdarza się też gryzienie. Zazwyczaj za karę idzie do łóżeczka ale nie sądzę żeby to był dobry sposób bo łóżko powinno kojarzyć się ze spaniem, a nie karą
W przypadku kiedy złość jest do okiełznania próbujemy odwrócić jego uwagę, zająć czymś.
Chyba jestem na nieszczęście mamą mało stabilną. Raz krzyknę bo akurat złość synka jest mi bardzo nie na rękę i od razu buch do łóżka, a raz odpuszczę i biorę na ręce albo zajmuję go czymś.
Wiem MASAKRA
Witam,
stawianie granic, ustalanie zasad jest dla dziecka bardzo ważne. Dobrze że to robicie. Jest to swego rodzaju okazywanie miłości dziecku poprzez porządkowanie najbliszego otoczenia czyli małego świata naszego dziecka.
Zasady, które ustalamy powinny być jasne, konkretne i zrozumiałe dla dziecka, powinny też być realne bo zdarza się nam rodzicom wymagać więcej od naszych dzieci. Granice powinny być też elastyczne to znaczy zmieniać się z wiekiem dziecka, aby dawać mu nieco więcej swobody i zaufania. I to co najważniejsze to konsekwencja!!
Z tego co pisałyście to wasze dzieciaki mają teraz ok. 16-18 miesięcy. Ich zachowania mogą wynikać z buntu dwulatka, który może rozpocząć się gdy dziecko ma już ok. 15-18 miesięcy. Okres ten wymaga wytrwałości i cierpliwości rodzica oraz właśnie konsekwencji. Dzieci testują nas wtedy i sprawdzają co mogą jeszcze ugrać na każdym kroku i robią to niekiedy w bardzo ekspresyjny sposób.
Jeśli będziecie miały jeszcze jakieś pytania w tym temacie to chętnie odpowiem.
serdecznie pozdrawiam
Marta Cholewińska-Dacka
Słyszałam o tym. Muszę uzbroić sie w cuerpliwosc i stanowczość. Cieżko mi postawić na swoim kiedy widzę buzie cała we łzach ale wiem ze nie mogę ustąpić. Serdecznie dziękuje za rady!
Pani Marto bardzo się zdziwiłam czytając, że bunt może się rozpocząć dużo wcześniej. Myślałam, że przyjdzie mi się z tym zmierzyć jak synek skończy 2 latka, a przecież faktycznie ta granica jest pewnie ruchoma. Być może właśnie wchodzi w okres buntu i stąd to niepokorne zachowanie. Eh…
Mój Kacper ma 9 msc i juz zaczyna tupac , krzyczec jak cos jest nie tak jak chce . Przerazona jestem . Staram sie stanowczo odciagac go od tego co robi , pokazuje ojj ojjj
i załapał …juz reaguje .
Ale nigdy nie zostawiam go samego zeby sie wypłakał . Jestem wtedy zła i mówie ze nie mozna , ze bebe jest , ojj ojj ale tule do siebie .
Mój syn właśnie dziś skończył 1 rok i nauczył się mówić nie nie nie, więc się zastanawiam co będzie dalej. Z kolei córka wszystko wymusza płaczem, strasznie jej pofolgowałam i teraz za to płace. Staram się być stanowcza i czasem podniosę głos, to mi potem mówi, żebym na nią nie krzyczała i takiej to mnie nie lubi - tylko, że ja jeszcze nie zaczęłam na nią krzyczeć. Mówiąc krótko ja mam przechlapane, bardzo nie lubię złościć się na moje dzieci, ale one wiedzą jak wymusić na mnie różne rzeczy, a ja czasem jestem silna czasem nie. Więc jaką mamą jestem - chciałabym mieć więcej cierpliwości i być lepszą mamą mimo wszystko.
A.chalat gdy urodził sie mój syn moi znajomy którzy juz odchowały swoja dwójkę życzyli mi zdrowia i cierpliwości cierpliwości i jeszcze raz cię cierpliwości i juz wiem czego aż trzy razy
Cierpliowosci chyba kazdy mi zyczyl , opanowania i wyrozumialosci
Teraz staram sie to wszystko przestrzegac , cieżkoo czasami jest . 9 msc dziecko potrafi dac w kosc .
Mój Szymon po pracy zawsze zdziwiony jest ze jestem zmeczona …jestem zmeczona psychicznie …wyczerpana po dniu ciaglego opanowywania , liczenia po cichu do 10 , krzyki małego i nasza bezradnosc są meczace .
He he Katarzyna dobra historyjka… Ja już właśnie o tym myślałam, żeby poprpostu nic nie robić i zostawić wszystko tak jak jest i zobaczyć reakcję męża, który powtarza w kółko słowa “ale po czym Ty jesteś zmęczona?” . Jaką jestem mamą? Myślę, że przede wszystkich kochającą swoją córeczkę, ale pamiętam tez o Tym, że nie mogę sobie pozwolić wejść na głowę, ponieważ wtedy to będziemy mieli wszyscy pozamiatane…Zawód mamy jest bardzo trudny i z dnia na dzień uczę się czegoś nowego. Chciałabym być taką mamą jak moja mama (chociaż nie zawsze jest idealna, ale ja dziękuję jej za to jak mnie wychowała). Jaka ona jest? Jest moją przyjaciółką, potrafi powiedzieć to co myśli, jak byłam mała potrafiła stawiać granice (co nie zawsze mi się podobało, ale dzisiaj wiem, że było to dla mojego dobra), mimo swojej pracy znajdowała czas dla nas, kocha nas miłością bezwarunkową i przede wszystkim nie porównywała i nie porównuje nas do siebie, bo każdy dla niej jest inaczej wyjątkowy.
Ja należę do osób bardzo konsekwentnych jeżeli chodzi o dzieci. Niektórzy w rodzinie mówią, że jestem wredna dla dzieci, jednak nie mogę pozwolić na to, by to dziecko ustalało granice, a nie rodzice. uwielbiam dzieci, jednak nie mogę być uległa, ponieważ dziecko nie będzie się wtedy słuchało. Nie lubię sytuacji, kiedy dziecko płacze, bo coś chce, a jego mama mimo, że nie pozwoliła mu tego, zmienia zdanie, bo dziecko marudzi i nie daje jej spokoju.
Katarzyna-27 świetne, kiedyś zrobię podobnie. Mój mąż to chciałby już dziecko rozpieścić, nosić, bujać, dawać wszystko do zabawy, ja jestem zupełnie inna. Charakter mam taki jak reszta kobiet w rodzinie mojej mamy, czyli dzieci dziećmi ale porządek i posłuszeństwo musi być. Nie mówię, że zabronię dziecku wszystkiego, ale chciałabym żeby wiedziała co można wziąć do zabawy a co nie. I żeby nauczyła się, że dwa razy się nie powtarza, że mówi się tylko raz, bo za drugim to już nie będzie tak wesoło. Mnie pewne zachowania mojej mamy bardzo dużo nauczyły, kiedyś myślałam, że przesadza. Ale odkąd mam swoje dziecko, to wiem, że chciałabym wychować ją tak samo jak moja prabcia babcię, babcia mamę, a mama mnie. I wtedy dziewczyna sobie poradzi w życiu.
Silije dobrze Cię rozumiem ja Natomiast nie rozumiem jak dziecku sie pobłaża w nauce. Jestem zdania ze wszystkiego mozna sie nauczyć i nie rozumiem np jak moi znajomi pozwalają odciągać dziecku zrobienie pracy domowej czy nawet wykonują ja za nie. Mi sie to w głowie nie mieści!
Katarzyna-27 mnie nauczono tak: powrót ze szkoły obiad, chwila (około pół godziny) oddechu i lekcje. Zrobiłam i miałam wolne aż do wieczora. Niech pobłażają dalej, w końcu na obecną chwilę magistrów jest aż za dużo, a prostych pracowników, że brzydko się wyrażę “do łopaty” brakuje
Silje: Ja również postępowałam w ten sposób, nawet w liceum, gdy już rodzice nie mówili mi co mam robić. Oczywiście uczyć się przed sprawdzianem lubiłam wieczorem około 22. Postaram się, by i moje dzieci w ten sposób robiły.
maalgorzataa moi mi mówili. Moi to w ogóle byli śmieszni, mogłam iść do koleżanki na noc w tygodniu, ale nigdy w weekend. Bo nie pozwalali mi jeździć na dyskoteki, jedynie jak byłam gdzieś na wakacjach to wtedy się szło. Ale jak już byłam na studiach i bywałam w klubach, a miałam porównanie z tymi zagranicznymi, gdzie bawiłam się w wakacje, to dość szybko przestałam chodzić. I dopiero na studiach przestali się mnie pytać czy mam jakieś zaliczenia, egzaminy, itp. Tym bardziej, że ja po liceum i profilu medialno-językowym, nie byłam pewna, czy media to jest to co chcę robić, więc zrobiłam rok przerwy i stwierdziłam, że jednak nie uniwerek a politechnika Teraz się z tego bardzo cieszę. I z tego, że rodzice nie ingerowali w mój wybór, chociaż byli zaskoczeni.
A wracając do tego czy pozwalam na wszystko czy nie - Rozi ma 5 miesięcy, więc teraz to jej nie pozwalam jedynie na szarpanie na włosy i wyciąganie łapek po pilota albo telefon, nie wiem dlaczego ale jakoś bardzo ją te dwie rzeczy ciekawią.
Silje: co do pilota, to Lenkę to również bardzo interesuje.