Proszę o pomoc bo sama już nie wiem co robić…?
Zacznę od początku. Moja córka ma teraz trzy miesiące urodziła się w 40tc przez cięcie cesarskie z powodu ułożenia miednicowego. Była nieduża (2870g) pomimo że w ciąży dobrze się odżywiałam, nie palę papierosów, podobno to geny… Od samego początku miałyśmy problem z laktacją. Mała była dostawiona do piersi ok 4 godz. po cięciu. Odruch ssania miała tylko bardzo się złościła i płakała bo nie miałam pokarmu. Ostatecznie oszukiwałam ją podając na początek mleko z butelki na zaspokojenie pierwszego głodu i złości i potem dawałam tą pustą pierś tak było całe dnie i noce w szpitalu. Niestety mleka jak nie było tak nie było w domu dodatkowo odciągałam laktatorem wg schematu 7-5-3 poleconym przez położną. Po kilku dniach mleko pojawiło się mała całe dnie “wisiała” na piersi usypiając po kilki łykach po jakimś czasie budząc się i znów jedząc. Nie stosowaliśmy smoczka uspokajającego. W 6 tygodniu przestała nam jeść - jadła co 6 -7 godz na siłę z butelki bo całkiem zapomniała że czuje głód bardzo ją bolał brzuch, doszły wymioty. Pojechaliśmy do szpitala okazało się ze ma zakażenie ukł. moczowego. Musieliśmy podać smoczek uspokajacz bo nie dało rady wytrzymać płaczu. Ja bardzo się denerwowałam. Po podaniu antybiotyków i dwóch dniach jedzenia z piersi w małych ilościach zaczęłą potrzebować więcej mleka którego ja nie miałam. Nie chciała ssać pustych piersi więc zjadała tylko to co tam było lub w ogóle nie chciała ich dotknąć jakby czuła że jej tego nie starczy i musiałam jej podać mleko w butelce bo bardzo płakała. Gdy zasnęła znów odciągałam mleko laktatorem aby mieć je na zapas w napadzie głodu, aby nie podawać mieszanki sztucznej. Odciągałam schematem 7-5-3 3-4 razy w dzień i raz w nocy. Dodam że dodatkowo ją karmiłam a laktator stosowałam po jej jedzeniu. Jadła co 2-3 godz. Przestałam pobudzac piersi laktatorem bo wystarczało jej mojego pokarmu z piersi. po 3-4 dniach nieodciągania dodatkowego mimo że jadła co 3-4 godz problem znów wracał czyli po jedzeniu płakała była głodna. Pilnowałam żeby do końca opróżniała pierś, karmienie z jednej trwało różnie 3-4-5 minut. Ponownie musiałam pobudzać piersi laktatorem. Problem po kilku dniach się rozwiązywał by znów powrócić po kilku dniach zaprzestania dodatkowego odciągania. Teraz są takie dni że nie chce piersi jakby czuła że jest w nich za mało mleka, szybko się złości jak nie zacznie z nich szybko lecieć, nie chce ssać żeby “odpuściło” w piersi i zaczęło szybciej lecieć co trwa ok 1-2 minuty. W tym czasie zabawiam ją podoje smoczek i znów na kilka pociągnięć przystawiam do piersi i tak ok 1-2 minuty aż szybko zacznie lecieć. Nie wiem co robić żeby zachęcić ją do ssania piersi i aby ta laktacja była na właściwym poziomie. Nie wiem jak ją przystawiać do piersi. Wcześniej podawałam jej na początku pierś którą skończyła jeść przy poprzednim karmieniu a dopiero potem tą drugą bo w innej kolejności tej drugiej nie chciała już tknąć. To działało jakiś czas. Teraz już nie więc podaje jej nową pierś z której tylko się napiłą lub ją tylko troszkę nadjadła lub jej w ogóle nie ruszyła a mimo to że jedna jej czasami starczała znówj jest jej mało. Jestem bardzo zdesperowana, zmęczona ale bardzo chce karmić swoim mlekiem bo wiem jakie to ważne. W ostateczności jak nic nie wymyśle podam moje mleko w butelce. Czy ja może należe do osób mało “mlekowych”. Jem całkiem sporo wypijam ok 3 l. wody mineralnej +herbata. Proszę o pomoc