J.Rosa

Witam mam pytanie czy to prawda ,że kołysząc dziecko może mieć syndrom dziecka potrząsanego i czy możne takiemu dziecku uszkodzić naczynka .I czy przy jeździe samochodem jak są większe doły można coś uszkodzić dziecku .I jak się podnosi i zmienia pozycję to coś mozna zrobić dziecku .Proszę o odpowiedz

Rosa zawsze trzeba zachować ostrożność i zdrowy rozsądek. Normalne, spokojnie kołysanie jest wskazane, ma pozytywny wpływ na rozwój dziecka. Intensywne bujanie i potrząsanie jest faktycznie niebezpieczne i nieodpowiedzialne. Małe dziecko jest delikatne i łatwo jest coś uszkodzić. Dziecko w samochodzie powinno być zapięte foteliku odpowiednim dla jego wieku/wagi, do 1 roku życia tyłem do kierunku jazdyi raczej długie podróże są niewskazane, jazda po terenie nierównym, niebezpiecznym nie jest wskazana z wiadomych względów. Jednak normalna podróż w bezpiecznym foteliku nie powinna być dla dziecka szkodliwa. Co do podnoszenia i zmiany pozycji to trzeba to robić delikatnie i rozsądnie, pamiętając o wrażliwych miejscach noworodka. Odpowiednie trzymanie główki i bioderek jest bardzo istotne.

dokładnie jak Agata pisze trzeba być ostrożnym na początku bo jednak delikatność to podstawa przy maluszku jednakże bez przesady są foteliki oczywoscie tyłem do kierunku jazdy się je zapinana w których dziecko jest bezpieczne w aucie
kołysac można przecież w brzuchu przez 9 miesięcy było kołysane więc czemu teraz miałoby tego brakować ? kolysanie ma dobry wpływ na dziecko.
Co to trzymania i zmian pozycji maluszka trzeba być delikatnym i trzeba pamiętać by odpowiednio podtrzymać główkę podtrzymywać biodra i żeby odpowiednio trzymać by kręgosłupa dziecka nie obciążac. Warto też pamiętać by nie chwytać pod pachy za mocno by nie zrobić krzywdy

Kołysanie jest dla dziecka naturalne. Ale właśnie delikatne kolysanie a nie potrzasanie - czasem widać takich rodziców, którzy usypiają dziecko w wózku, a cały ten wózek chodzi na wszystkie strony. Zdecydowanie należy zachować umiar i zdrowy rozsądek.
Tak samo z jazdą samochodem - jeśli my odczuwamy dyskomfort bo jedziemy po dziurach to dziecko w foteliku zapewne też. Ale jednocześnie nie można się zamknąć w domu, a na spacery chodzić do galerii handlowej bo tam równo

Delikatne kolysanie dla dziecka jest korzystne. Poza tym takie ruchy pamieta ono z brzucha, kiedy to nasze poruszanie sie delikatnie kolysalo malenstwo w brzusiu. Gwaltowne potrzasanie nie jest korzystne dla nikogo, ani dla doroslego, ani dla niemowlecia.

Potwierdzam słowa dziewczyn wyżej. Delikatne miarowe kołysanie krzywdy nie zrobi, ale już potrząsanie, szarpanie, rzucanie, podrzucanie, szybkie ruchy, trzepanie wózkiem może wpływać niekorzystnie a nawet wywołać syndrom dziecka potrząsanego. Natomiast co do jazdy samochodem, sami też celowo nie jeździmy po dziurach, nie wjeżdża się z zamysłem w nie, a foteliki tez amortyzuja nierówności na drodze.

Pomyślmy gdyby ktoś potrząsał mocno nami, albo włozylby nas do wózka i kiwał tak na wszystkie strony. Z pewnoscia nie byłoby to dla nas, dorosłych przyjemne. A teraz pomyslmy sobie co w podobnrj sytuacji moze czuc malenkie dziecko, ktorego układ nerwowy jest jeszcze niedokladnie rozeiniety i ktory jest bardzo wrazliwy na wszelkie bodzce.

Potrząsanie jakie mamy na myśli można porównać tak jakby z “rzucaniem” dziecka co niesie za sobą poważne konsekwencje zdrowotne. Potrząsane dziecko może być ospałe, apatyczne. Mogą towarzyszyć wymioty, zaburzony odruch ssania i połykania, problemy z oddychaniem i układem krążenia. Do tego dziecko staje się niezdolne do podniesienia głowy oraz skupienia wzroku.
Skutkiem potrząsania może być:
utrata wzroku,
utrata słuchu,
napady padaczkowe,
śpiączka,
stupor dysocjacyjny,
trudności w nauce,
zatrzymanie lub spowolnienie rozwoju,
śmierć.

Oczywiście, że przy maluszku trzeba być bardzo delikatnym i uważnym, ale nie popadajmy też w paranoję. Syndrom dziecka potrząsanego to nie jest kwestia delikatnego bujania czy kołysania, a naprawdę wręcz potrząsania. Naście lat temu mój wujek tak bujał dziecko. Mama mi to wiele razy opowiadała, że w wózku miał córcię i tak mocno potrząsał, że cała latała w tym wózku, ale podobno tylko to ją uspokajało. Małej nic nie było, aczkolwiek z tego typu bujaniem bym nie przesadzała.
W przypadku jazdy samochodem, dziury się zdarzają wiadomo, ale nie przewidzisz wszystkiego, no chyba że pół dnia specjalnie po dziurach będziesz jeździła. Rozumiem obawy, bo pamiętam jak po cc wracaliśmy do domu, to każdy najmniejszy wstrząs działał na mnie źle. Ale też prawda jest taka, że raczej mało kto z noworodkiem wybiera się na przejażdżki nie wiadomo gdzie.

magros, nie uspokajała się w tym wózku, tylko po takim potrząsaniu, kiedy mózg dziecka dosłownie latał i obijał się o kości czaszki spowodowało utratę przytomności a nie sen. Dziecko zwyczajnie mdleje. Pomijając fakt, że mogło to doprowadzić do krwotoku śródczaszkowego, w konsekwencji do śmerci. Ja zdaję sobie sprawę, że takie przypadki mogą się trafić jeden na tysiąc, ale jeżeli coś takiego się wydarzy, to widocznie jest ryzyko i sama bym dziecka na takie ryzyko nie naraziła. Są inne metody uspokojenia dziecka, zdecydowanie bardziej delikatne i zdecydowanie lepiej działające.

Tak jak pisza mamy , jesli kolysanie jest deliktane i z umiarem oraz jazda w samochodzie nie zaszkodzi dziecku , ale jeśli jest to potrzasanie dzieckiem, czy mocne kolysanke to w tedy można zaszkodzic , zalezy tez od dziecka…ale raczej rodzice robia to delikatnie, wiec zaszkodzić nie mozna. Ja synja synka kolysalam delikatnie oczywiście, bujalam, jezdzilam czesto samochodem ale robilam wszystko delikatnie i w niczym mu nie zaszkodzilam.

S.Tomczyk historię znam tylko z opowieści, a i ot było prawie 30 lat temu.
Jeśli bujanie to zdecydowanie delikatne, takim krzywdy nie zrobimy. We wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek, jak widać nawet w bujaniu i kołysaniu.

Kiedys byla taka moda ze wózek pomiędzy próg i jazda… "bo inaczej to go nie uśpisz " itp jednak dziecko nie zasypiało tylko mdlało .

Dokładnie tak jak pisz dziewczyny trzeba byc ostrożny i można kołysać dziecko ale do przesady zeby nie bujać tak mocno znowu żeby o malo dziecko nie wypadlo.
Sylwia też znam takie osoby co tak bujaly swoje dzieci bo im tak tylko zasypiały ale pomyslmy czy nam by bylo tzm fajnie jakby nas ktos tak bujal.
Samochodem jeździmy ale jak sa dziury to uważamy żeby nie wstrzasalo.

S.Tomczyk i Sylwia myślę że nie tak drastycznie z tym mdleniem :slight_smile: myślę, że sie uspokajało ze strachu i zdziwienia co sie dzieje ale nie koniecznie mdlało…inaczej 50 % społeczeństwa lat 80,90-tych miałaby szerokie powikłania gdyż faktycznie kiedyś “jazda przez próg” była powszechnie stosowana :slight_smile: Tak, jak piszą dziewczyny wszystko delikatnie i w granicach rozsądku ale też nie można popadać w paranoje z tą delikatnością bo dziecko stymulacji też pottzrebuje by odpowiednio się rozwijać :slight_smile: Kobiety- kiedyś były maluchy, trabanty i inne wehikuły z twardym zawieszeniem, ulice brukowane a fotelików nie było a z nami wszystko jest w porządku :slight_smile:

Ja swojej córki nigdy nie potrzasalam. Byłam na to wyczulona. Jak tylko widziałam, że ktoś trzasa moją córką od razu zwracalam uwagę. Córka nie była do tego trzasania przyzwyczajona. Pamiętam taką sytuację jak córka zaczęła krzyczeć u kuzynki na rękach, a ta od razu z przyzwyczajenia zaczęła ją trzasac a ta w jeszcze gorszy krzyk. Więc powiedziałam żeby jej nie trzasala tylko z nią pochodziła zrobiła dwa kroki i był spokój. Ale kuzynka przyzwyczajona bo swoją córką tak trzasa do dziś dnia. Pamiętam jak mówiła, że jej córka tylko spała 15 minut czy spała tak długo jak się ją trzasalo bo inaczej zaraz się budziła.

Powiem szczerze, że nie mogę sobie wyobrazić tego potrząsania. Rozumiem bujanie, kołysanie nawet nie do końca takie delikatne oby tylko, ale jak można potrząsać dziecko mając na rękach to aż szok.

Niestety ludzie często tak robią bo już się do tego przyzwyczaili, a ja się na to patrzeć nie mogę.

amartynam jest to udowodnione naukowo, więc nie ma co dywagować nad dowodami. To, ze trzepano dzieci to raz a dwa, tak na prawdę nie wiemy jaki to może mieć skutek w dalszym życiu człowieka. Może z tego wynika wiele problemów psychicznych? przecież takie trzepanie uszkadza komórki nerwowe mózgu. Być może jakieś inne choroby, z którymi ludzie się zmagają. Ale też nie można generalizować. Jeden człowiek jest silniejszy, inny słabszy, dlatego warto patrzyć na problem szerokim kątem, nie tylko poprzez pryzmat omdlewania. Także polemizowałabym, że z nami jest wszystko w porządku, bo niejeen ma problem a to z kręgosłupem, a to z nogami, ze wszystkim z czym się da, a z naszym zdrowiem jest dużo gorzej, niż ze zdrowiem naszych dziadków, gdzie za ich czasów były brzyczki i konie, albo się chodziło piechotą, wózków raczej nie było, bo mało osób było na nie stać i nasi dziadkowie żyli po prawie 100 lat, a my umieramy często w wieku od 20 do 60 ze względów zdrowotnych.

Czytalam kiedys o tym mdleniu. Tyle ze nie chodzi tutaj o ta jazdę o próg tylko faktycznie potrzasanie tak mocno wózkiem ze dziecko cale lata po nim. Mózg niemowlaka nie wypełnia calej głowy i przy tak ekstremalnym bujaniu uderza o czaszkę i dziecko mdleje. Delikatne kołysanie czy jazda po dziurach nie zrobi dziecku krzywdy. Wózek czy fotelik no i oczywiście samochod amortyzuja wjazdy na dziury a przeciez celowo w nie nie wyjezdzamy, wydaje mi sie ze dziecko wtedy bardziej odczuwa kołysanie niz jakies wielkie podskoki i upadki.

Ostatnio na fb ogladalam filmik gdzie opiekunka potrzasala dzieckiem i uderzała ręką w jego plecy. Cos okropnego az łzy stawały w oczach jak mozna dziecku zrobic tak wielka krzywdę. No zabilabym jakbym dorwala.