Edukacja seksualna

U mnie w domu temat seksualności też był tematem tabu. Nie rozmawiało się o tym wcale. Pamiętam że na 6 urodziny dostałam od chrzestnej książkę z porozbieraną rodziną, gdzie były opisane wszystkie części ciała. Było tam nawet o tym żeby podejrzeć rodziców w łazience i porównać z tym co w książce. Moi rodzice byli wtedy oburzeni i schowali tą książkę na kilka lat. Teraz uważam że zrobili błąd, ja bym tak nie postąpiła. Myślę że 6 letnie dziecko powinno już wiedzieć co i jak.

Moim zdaniem edukacja seksualna powinna byc już od najmłodszych lat, ale zdecydowanie inaczej prowadzona, czy uświadamiana niż ta co przedstawiła Proud Moomy-jak dla mnie ta opcja jest zbyt agresywna.
Natomiast wprowadzanie prawidlowego nazewnictwa części ciala nie jest niczym wstydliwym ani obraźliwym.
Ja bym tez nie stosowala historyjek o pszczólkach, bocianach czy kapuście, tylko na pytanie dziecka skąd się wzięło, opowiedziałabym historię o miłości mamusi i tatusia, którzy się przytulali, bo chcieli miec Tobiaszka. Oczywiście na ten moment, nie jestem w stanie wyobrazic sobie wszelakich pytań, które dziecko może zadać w obrębie “tych” tematów, natomiast chcialabym by moje odpowiedzi nie odbiegały zbytnio od prawdy, ale były dostosowane do wieku dziecka.
Na pewno dużą wagę przywiążę do książeczek edukacyjnych.
Nie chciałabym by temat seksu był u nas tabu, zakazany, nienaturalny. To nasze życie przecież. Seks teraz jest wszędzie- reklamy, telewizja, książki, rozmowy przechodniów… uszu i oczu dziecku na pewno zatykać nie będę :slight_smile:

masz racje Didisia im więcej dziecku się uszy i oczy zakrywa tym jest bardziej ciekawe …jak nie od nas to poszuka żródła gdzie indziej :slight_smile:

Dokładnie, a szukanie u innych źródeł może przynieść gorsze skutki niż wczesne wytłumaczenie co i jak. a w tegy może przyjść wulgaryzacja tego tematu, co dla mnie jest okropieństwem po prostu…

Ja mojej 4 letniej corce mowie prawde, ale dawkuje wiedze, tyle ile powinna wiedziec. Narzady plciowe nazywamy odpowiednia pipka i siusiak. Wie skad sie biora dzieci mniej wiecej, jesli dziecko nie drazy dalej to edlug mnie otrzymalo tyle informacji ile na dany moment potrzebuje. Odpowiadam na kazde jej pytanie, nie krece, nie unikam odpowiedzi. Widuje mnie nago kiedy sie ubieram, nie chowam sie przed nia ale tez nie paraduje bez potrzeby. Tak naprawde jesli nie zrobimy z tego wielkiego halo to dla dziecka jego seksualnosc bedzie normalna rzecza.

Moja Matula chodziła przy mnie nago i odpowiadała na wszystkie dziwne pytania np. co to jest gwałt… itp. miałam z 5 lat jak o to zapytałam widocznie usłyszałam w TV. Zawsze mi odpowiadała na pytania nie robiła z tego jakiś tajemnic itp. Penis/ptaszek i cipka to słowa których nikt się w domu nie bał:) Czasami dziecko musi powiedzieć co je boli itp. trzeba dzieciaka oswajać z tym tematem bo później może być zdziwione tym co ma:) Zawsze mnie śmieszy jak dorośli ludzie nie potrafią powiedzieć nazw narządów płciowych i się miotają i wymyślają jakieś cudactwa.

K.Czerska dokladnie, jest to śmieszne. przecież to jest taka sama cześć ciała jak noga, bynajmniej jak dla mnie, ale z tym wyjątkiem, że obyczajność nakazuje nam ją zakrywać. ot tak jest i tyle

u mnie również córa wie że dziewczynka ma pipke a chłopiec siusiaka. Wiedziała o tym już wcześniej ale dopiero gdy urodził się braciszek zobaczyła jak to wygląda, zapytała mnie wtedy “mamo a czemu on ma tam język?” Od tamtej pory już wie jak to wygląda. Również nie raz widziała mnie nago i nie kryje się przed nią. Raz nawet zapytała czemu mama ma duże cycki a ona ma małe :stuck_out_tongue:

W moim domu rodzinnym temat seksu byl tematem tabu. Rodzice nigdy z nami nie rozmawiali na te tematy, jesli ktores z dzieci zadawalo im pytania typu, skad sie biora dzieci, albo do czego sluzy siusiak to wymyslali niestworzone wrecz smieszne rzeczy. Uwazam to za blad wychowawczy. My z mezem wiele razy dyskutowalismy na ten tamt kiedy i czy w ogole naszemu synkowi mowic, uswiadamiac go o seksualnosci i doszlismy do wniosku ze nie chcemy poplenic bledow naszych rodzicow. Seksualnosc czlowieka jest tak wazna sfera zycia ze nie mozna jej lekcewazyc i mowic dziecku dziwactwa wprowadzjac w blad. Bedziemy z mezem stopniowo uczyc i uswiadamiac dziecko o jego seksualnosci, odpowiadac na jego pytania. Nie bedziemy klamac i wymyslac glupot. Macie racje szukanie informacji na temat seksualnosci z innych zrodel moze roznie sie skonczyc. Uwazam ze od tego sa rodzice zeby tlumaczyli takie sprawy dziecku.

Patrycja - dobrze mówisz!
Jeśli dziecko ma czerpać info. tylko z pogadanek z koleżankami/kolegami czy filmów porno to słabo to widzę.
Później mamy przypadki ciąży nastolatek które uważają, że przy pierwszym stosunku nie można zajść w ciąże albo, że można wsadzić do pępka ząbek czosnku:) Sami bierzemy odpowiedzialność za swoje dzieci. Trzeba tylko treść i słownictwo dostosować do wieku naszego Dziecka i tyle. Mam dosyć liberalne podejście do spraw związanych z wychowaniem seksualnym i dzięki temu mój młodszy brat często mnie podpytuję o różne rzeczy. Pani w szkole(katechetka) oznajmiła dzieciom, że masturbacja do ciężki grzech i pójdą do piekła…no krew mnie zalała…
Każde dziecko poznaję swoją seksualność i uważam, że masturbacja to nic złego. Pytał mnie też o prezerwatywy, tabletki anty. itp. Powiedziałam jak to wszystko działa i mimo to zawsze jest jakaś szansa na poczęcie dziecka. To był dla niego szok i sam doszedł do wniosku, że warto poczekać z takimi sprawami i mieć zawsze na uwadze, że stosunek może się skończyć ciążą czy chorobą…o chorobach również rozmawialiśmy…i to chyba jest najważniejsze bo zachorowanie na HIV czy żółtaczkę typu C to wyrok. Warto rozmawiać z dzieciakami!

K.Czerska świetnie podeszłaś do tematu!!! Gratuluję bratu takiej siostry!!!

Ja sobie nie wyobrazam nie rozmawiac z wlasnym dzieckiem na tematy seksualnosci. Uwazam ze jesli dziecku nie odpowie sie na nurtujace go pytania to bedzie szukal odpowiedzi w innych zrodlach, co moze skonczyc sie bardzo zle. Ostatnio z mężem mieliśmy przedsamk rozmow z siostrzencem na te trudne tematy. Chlopak ma 12 lat a pytal nas o antykoncepcje, o pierwszy stosunek seksualny itp. Wytłumaczylismy i uswiadomilismy go tak jak najlepiej umielismy. Jednoglosnie z męzem stwierdzilismy ze nie latwo jest rozmawiac z nastolatkiem na takie tematy, ale pierwsze koty za płoty;-) Damy rade i z naszym synkiem za kilkanascie lat;-)

No z nastolatkiem, na pewno nie jest łatwo. dlatego ja planuję wprowadzać elementy edukacji seksualnej już od najmłodszych lat, oczywiście dostosowanej do wieku.

Daria ja też zamierzam uczyć od najmłodszego. Dostosowane do wieku, ale uczyć trzeba. Nazewnictwa, odmienności płci, związanych z tym zachowań i norm społecznych (że nie podglądamy np. dziewczynek w toalecie :wink: )

Też będe uczyć od najmłodszego. U mnie w rodzinie to temat tabu,dobrze,że miałam starszą siostrę i kuzynki,które mi dużo opowiadały i to nie zbereźnych rzeczy ale co trzeba zrobić aby nie narobić :slight_smile: Jeżeli nie dam rady to mój facet będzie gadać z synem jak to robić żeby było bezpiecznie i żeby nie wstydził się iść do apteki po gumki. Fajnie babcią być pewnie ale chcę żeby chociaż skończył jakieś studia a jak nie studia,bo to różnie może byc żeby miał skończoną jakąkolwiek szkołę i pracę i dużo nawkładane w głowę żeby nie zostawił dziewczyny samej w razie W. Musi wiedzieć,że ma w nas wsparcie :slight_smile:

Ja też będę uczyć od małego,będę chciała żeby dziecko wiedziało że ma u mnie wsparcie i w każdej chwili pytało o wszystko i się nie kierowało dlatego chce mieć z nim bardzo dobry kontakt.Dzieci bardzo dużo zadawają pytań i jeśli to pytanie będzie miało związek z seksualnością to oczywiście spokojnie odpowiem,bo jeśli nie będę mu odpowiadała na takie nurtujące pytania to poprostu będzie to szukał w innych źródłach.Tylko wiadomo takiemu dziecku co przynajmniej będzie miał 12 lat myślę że takie młodsze nie będzie o to pytało ale chce żeby wiedziała że zawsze może mieć z nas wsparcie.

Mam córkę i syna przez to naturalnym dla nich jest to że dziewczynki mają sisie a chłopcy siusiaka. Syn nawet kiedyś przyszedł zaskoczony z przedszkola, że jego koledzy chcieli podglądać dziewczynki w ubikacji bo podobno one są “inne”. Zupełnie tego nie rozumiał a mnie na początku to zdziwiło, że dzieci w jego wieku nie wiedzą o tej różnicy jednak potem pomyślałam, że ja mam łatwiej bo oni razem się kąpią i widzą na co dzień co i jak. Jednak przecież nie wszyscy w domu mają parkę a wtedy jak np chłopcu pokazać, że dziewczynki tego nie maja. Tłumaczenie co innego a widzieć to inna sprawa.
U mnie niestety też to był temat tabu i nawet o miesiączce nie do końca mi mama powiedziała przez co jakie było moje zaskoczenie i zmartwienie gdy dostałam pierwszą. Nie chcę, żeby córa przeżyła to co ja więc na pewno będę z nią rozmawiać wcześniej.

Od malego trzeba powolutku uswiadamiac co jest na rzeczy:) jest to jakby nie bylo trudna kwestia ale lepiej zeby dowiedzialo sie tego od rodzicow niz z internetu. Rozmowa da dziecku poczucie bezpieczenstwa jak i zbuduje zaufanie.

To ja troszeczkę z drugiej strony. Mój mąż jest nauczycielem i wychowawcą 5 klasy szkoły podstawowej. Ma trudną klasę, która ostatnio jest zafascynowana seksem. Na wychowaniu do życia w rodzinie (czy jak to tam się teraz nazywa) dzieci opowiadają pani co wiedzą bez najmniejszego skrępowania. A wiedzą z najgorszego źródła - filmów pornograficznych. Co gorsza, przenoszą dwuznaczne zachowania do środowiska szkolnego i na gadaniu o seksie i malowaniu penisów na szafkach niestety się nie kończy. Do męża już doszły słuchy, że dziewczynki spotykają się z kolegami gdzieś we parku i pokazują sobie miejsca intymne. Co się okazało na zebraniu- rodzice z dziećmi tego tematu w ogóle nie poruszali, dlatego seks stał się dla nich tak fascynujący, zwłaszcza że dzieci przekazują między sobą to, czego dowiadują się ze stron pornograficznych. Rodzice oczywiście myśleli, że to są niewiniątka i nie kontrolowali tego, co dzieci robią w sieci. Już dzisiaj mieli spotkanie z psychologiem. Tak się kończy nie rozmawianie z dziećmi na te tematy.

Aż się włos na głowie jeży…