Dziewczyny, mam problem z 14 miesięczna córeczką.
Odkąd była noworodkiem zasypiała w łóżeczku z pieluszką tetrową i palcem w buzi. Służyło jej to tylko do zasypiania, podczas snu głębokiego sama wyjmowała paluszka z buzi i spała spokojnie. Dodam, że wszelkie próby zastąpienia palca smoczkiem nie skutkowały i mała od początku jest bezsmoczkowa.
Problem pojawił się od około miesiąca, czyli jak córka miała ok. 13 miesięcy. Natalka w ciągu dnia, gdy się bawi w pokoju itd, sama biegnie do pokoju w którym śpi, podchodzi do łóżeczka w którym leży pieluszka, wyjmuje ją przez szczebelki i zaczyna chodzić z nią po domu, przytyka ją sobie do twarzy, podobnie jak podczas snu i wkłada sobie wtedy palca do buzi. I chodzi tak po domu, z przerwami bawiąc się itd. Co zabiorę jej pileuszkę podczas chwili nieuwagi i odniosę do łóżeczka po chwili jest to sama, mala biegnie tam i bierze ja i znow ssie palca.
Na początku myslalam ze corka jest spiaca i wten sposob pokazuje mi ze chce spac, ale nie, … odlozona do lozeczka nie zasypia, bawi sie, wariuje, wogole nie wyglada na spiaca. Pozatym ona ta pieluszke zabiera z lozeczka chwila po ptrzebudzeniu porannym i snidaniu, czyli napewno wtedy nie jest spiąca.
Wydaje mi sie ze to moze być albo:
- sposób uspokajania się, tylko czemu?
- sposób na nudę,
- najgorsze czyli choroba sieroca.
Boję się dziewczyny, praktycznie cały dzień prócz spaceru ona dąży do tego by brać tą pieluchę i ssac palca.
Nie chodzi to uduczanie jej od tego, ja wiem ze to zly nawyk, i pewnie napiszecie bym zabrala jej ta pieluche , schowala itd,
Mi chodzi o sedno problemu, a wlasciwie odpowiedz na pytanie gdzie lezy problem? Dlaczego tak sie dzieje, co jej brakuje?
Przytulam ją, całuję, śpiewam, tancze z nia, bawie sie, jest nakarmiona, przewinięta. Co ja mogę zrobić by córka była szczesliwa? Bo widze ze wlasnie ta pieluszka jest jakby pocieszycielem jej.
Czy ktoras z was miala podobnie?