A ja odkąd karmię butelką to jestem w stanie bez zapisywania powiedzieć o której godzinie, ile i co jadła moja mała. U nas posiłki są o stałych porach, kupy też, więc problemu nie ma.
Tylko właśnie Silje jak dziecko jest już tak bardzo chore je kiedy chce i taką ilość jak mu odpowiada… Mały w ciągu tamtej doby wydalił z siebie tyle, że nie byłam w końcu w stanie policzyć tych zmian pieluszek i wymiotów a to było bardzo istotne…
ja z całego serca polecam każdej świeżo upieczonej mamie prowadzenie takiego dzienniczka, oczywiście nie trzeba kupować gotowego- mi wystarczył zwykły zeszyt “na spirali” dzięki czemu zawsze leży otwarty,gotowy do notatek
zaczęłam go prowadzić jeszcze w szpitalu, ponieważ za żadne skarby nie byłam w stanie zapamiętać z której piersi jadł synek, o której, ile spał…
dzięki dzienniczkowi poznałam naturalny rytm dnia mojego dziecka, wiem że je regularnie co 3 godziny i dzięki temu jakikolwiek płacz w miedzyczasie pozwala wykluczyć głód a pozwala szukać innych przyczyn, wiem też że zawsze ucina sobie drzemkę około 10 rano a kolejną po 13, za to wieczorem po 17 żadna siła nie zmusi go do spania bo to jego czas aktywności który trwa aż do kąpieli o 20
przykładowe zapiski w moim zeszycie wyglądają tak :
pierś L/P , czas ssania, i co sie działo potem - drzemka (jeśli tak to jak długa) , aktywność, kupa ;), ulewanie,
czyli w kratkach zeszytu wygląda to tak :
L - 9:30 15 min drzemka do 11, aktywność do 12
po przejrzeniu kilku zapisanych stron mamy jasny naturalny plan dnia naszego szkraba
jeśli synkowi sporo się uleje (nie zawsze mu się odbija) wiem że będzie wcześniej głodny co pozwala przewidzieć porę kolejnego karmienia
Basia1984 dziekuję za wyczerpującą odpowiedź. Już zakupiłam sobie terminarz i będę wszystko w nim zapisywać, bo to faktycznie potrafi ułatwić mamie życie, szczególnie kiedy nie wiemy dlaczego dziecko płacze czy podczas wizyty u lekarza. W takim dzienniczku mamy wszystko czarno na białym.
Myślę, że to genialny pomysł i żałuję, że na to sama nie wpadłam. Dzięki takiemu dzienniczkowi uniknęłabym bolesnych zatorów w mniej używanej piersi.
A to ja mam chyba dobrą pamięć, nawet w środku nocy wiedziałam, z której piesi mam karmić, bez dzienniczków, bez bransoletek na ręce, tak po prostu.
Samanta nie wiem jakby to było przy takiej chorobie jak twój Kasjan złapał, biedactwo.
A co do piersi… To mi też nie sprawiało problemu z której odciągać… Zawsze też pamiętałam ile mleka było a ile zostało wypite.
Ja karmiłam małego co 3 godziny - potem wszystko ułatwiał mi świetny laktator LOVI, w którym jest alarm i w nim miałam nastawione by dzwonił co 2:45 min.
Przed chorobą też mieliśmy stały rytm dnia i pory jedzonka - od jakiś 3 dni do niego w pełni wróciliśmy.
Było ciężko, bo by Mały cokolwiek jadł musiał minąć tydzień! Tak tydzień tylko pił… Odmawiał i mleka, kaszek oraz obiadków… Potem były tylko obiadki, następnie kaszka i w końcu mleko… Tylko też na początku ilości 30 ml…
I tu właśnie pomagały zapiski.
Basiu Mały ulewa, bo mu się nie odbija - po karmieniu połóż się a go na sobie (nawet śpiącego) i czekaj aż się odbije.
Też miałam problem z ulewaniem - nie wiedziałam czemu tak się dzieję, aż w końcu właśnie odkryłam, że MUSI się odbić… No podczas odbijania może się trochę ulać ale to już nie wiele. A ulewa się Twojemu synkowi teraz, bo pozbywa się on zbędnego powietrza z brzuszka wraz z jedzeniem, które połyka podczas ssania.
Samantka właśnie od kilku dni pozwalam mu poleżeć na sobie , czasem odbije a czasem dostanie czkawki, cieżko przewidzieć, a i tak potem zawsze coś mu się ulewa , myślę po prostu że za dużo je bo jest okropnym łakomczuchem waży już jak dwumiesięczniak do tego z piersi mleko wprost tryska więc nie nadąża czasem połykać co też może powodować że potem ulewa porcje której nie przełknął
moje notatki stanęły na głowie bo synek po tym jak skończył równy miesiąc przesypia w nocy po 6 godzin więc jestem w lekkim szoku już 3 dzień wstaję w nocy tylko raz go karmić
Basia ciesz się i korzystaj Też tak miałam i wierz mi, że chyba tylko fakt przesypiania od początku całych nocy powoduje u mnie myślenie o kolejnym dziecku
wow, od początku całych nocy?
jak Ty to zrobiłaś?
No tak jakoś, sama nie wiem. Najpierw przez dwa, trzy tygodnie spała od 21 do 4 rano bez przerwy, a do końca drugiego miesiąca ta pobudka o 4 się przesunęła, stopniowo, co kilka dni dłużej. Pewnie pomogły upały, bo trafił nam się ten ciepły sierpień i wtedy w nocy wstawała pić, 2 minuty przy cycu i znów spała
Nie pomyślałam o tym, aby taki dzienniczek założyć, ale jednak się skuszę Mam nadzieję, że wiele pomoże i łatwo zapamiętam rytm dnia córeczki, gdy już będzie z nami na świecie
Sama nie kupilam takowego dzienniczka ale po prostu zwykly kalendarz na rok 2014 ale taki ktory ma kazdy dzien na osobnej stronie. Jest on na tyle fajny ze moge swobodnie zapisywac pory o jakich malutka je zeby wiedziec ile razy w ciagu dnia zjadla, jak dlugo ciagla cycusia i ile kupek zrobila zapisuje rowniez co ja zjadlam danego dnia aby latwiej pozniej stwierdzic gdyby cos bylo nie tak u Zosi. Pozatym notuje tez pierwsze usmiechy, spacerki itp. Bedzie jakby nie bylo z tego tez pamiatka
Zapisany pierwszy roczek!
Ja ostatecznie też nie kupiłam. Prowadzę zeszyt w którym zrobiłam tabelę i zapisuję godziny karmienia, z której piersi karmię, czy był mocz i stolec i zapisuję też godziny snu.
Polecam jeszcze raz Dzienniczek Karmienia Brioko Super sprawa no i wygoda. Nie trzeba się stresować i ciągle pamiętać. Zanotuj istotne wiadomości i już
ja zapisuje jedynie godziny jedzenia i ile zjadł mój maluszek, w ten sposób mam jasno ile dziennie zjada, poza tym mój maluch od samego poczatku robił jedna “solidną” kupkę więc nie mam co zapisywać
Ja nie kupowalam w sklepie zadnego dzienniczka, ale wzielam sobie zeszyt i w nim zapisywalam pory karmienia i snu dziecka (drzemek i snu nocnego)
dzieki temu po 2-3 miesiacach ustalilam dziecku pory snu, bo zauwazylam pewne prawidlowosci i dzieki zapiskom mi bylo latwiej to kontrolowac
dziennik taki prowadzilam do ok. 6 miesiaca dziecka, potem wydalo mi sie to zbedne i szkoda bylo czasu na to juz bo dziecko mialo wszystko tak wyregulowane jak w zegarku
karmienie, se, spacery, wszystko co do minuty
ja stosuje zapiski w kalendarzu, który zawsze mam przy sobie w torbie i tak udowodniłam mojej pani doktor w przychodni, że moje dziecko wcale nie je za dużo. Obejrzała kartka po kartce i była zdziwiona, że mi się chce tak notować, to jej wyjaśniłam, że wtedy mam czarno na białym ile zjadł mój maluch podczas jednego dnia
Tylko przez chwile zapisywałam karmienia i kupki jakie robił i ile ponieważ mały miał bardzo wodniste i tak doradziła mi położna żeby zobaczyć czy to taki jego urok czy biegunka. Później karmiłam dziecko na żądanie i żadnych dzienniczków nie stosowałam. teraz mały je modyfikowane i wystarczy że zapamiętam o której ostatnio jadł żeby zachować przerwe około 3h. Zresztą on sam sobie uregulował pory karmienia i tylko nieznacznie nieraz odbiega to od normy:)
Ja nie korzystałam z takiego dzienniczka w pierwszych miesiącach po narodzinach. Początkowo karmiłam piersią, kiedy mała zaczynała się upominać, jednak z czasem musiałam wprowadzić mleko modyfikowane, które zastąpiło moje mleko, którego zabrakło. Po jakimś czasie znalazłam aplikację nivea, na androida, w którym znajdował się dziennik karmienia, jednak po użyciu go, tak z ciekawości okazał się zbędnym gadżetem.