Płaczliwe widać po czach szczerze wam powiem że jak pierwszy raz widziałam to pomyślałam że to ten maluch ma zespół Downa bardzo podobne objawy ale niestety potem się dowiedziałam że t zespół alkoholowy
E , Nowak rysy twarzy są podobne ???
Z daleka tak jak mówię byłam przekonana że to zespół Downa nigdy wcześniej nie spotkałam się z dzieckiem z zespołem alkoholowym i nawet nie pomyślałam o tym ale gdy dowiedziałam się to uwagę przykuły oczy szeroko rozstawione i usta to charakterystyczne cechy . Przerażające dla mnie to tragedia jak myślę o tej dziewczynie to ciśnienie mi skacze
I pomyśleć że to matki robią to swoim dzieciom , eh
Tak sobie myślę że może nie raz spotkaliśmy dziecko chore ale nie mieliśmy świadomości takiej że taki zespół jest
no moja ciotka nieświadomie adoptowała chłopca z FAS…
I jak sobie z tym radzi ?
Jest agresywny, nie uczy się(2 razy powtarzał klasę), ucieka z domu, pije alkohol. Jest dziwny. Ma straszne zachwiania emocjonalne…na twarzy również widać, że jest dzieckiem z FAS…
Ciotka chodziła do psychologów, ale to na nic…
Najgorsze jest to ze NIKT jej nie powiedział, że dzieciak jest chory…był z rodziny patologicznej…
U mnie w rodzinie został adoptowany chłopiec z fas. Oczywiście na pierwszy rzut oka widać, ze coś jest nie tak z jego budowa anatomiczną, czyli tak jak Kinga podała w przykładzie. Natomiast, to akurat jest pikuś. Gorzej jesli chodzi o jego kondycje psychiczna i społeczne dostosowanie. Chłopiec ma problemy w nauce, mimo że bardzo chciałby pojmowac wszystko tak szybko jak jego rówieśnicy. Momentami popada w niepochamowana agresję, z której po ataku zdaje sobie sprawę, ale sam nie potrafi tego procesu zatrzymać.
Niestety już ma nieodwracalnie zniszczone pewne partie mózgu…
Niestety bardzo często dzieci z FASem trafiają do adopcji lub rodzin zastępczych. Jest to o tyle trudne, że ludzie adoptujący maluszka mogą nie wiedzieć, bo na wczesnym etapie jest to trudne do wykrycia. Każdy kto decyduje się na tego typu rozwiązanie powinien zdawać sobie z tego sprawę, ponieważ później “rozmyślenie” się bo dziecko jest chore to jest okrucieństwo. Ja z racji wykonywanego zawodu często mam do czynienia z tego typu zaburzeniami, a prze różnego rodzaju szkolenia w których uczestniczyłam w pewnym momencie wszędzie zaczęłam się doszukiwać tej choroby.
Akurat ciotka adoptowała Go jak miał ok 8 lat i wiadomo było jaką chorobą jest dotknięty, takze była bardzo świadoma swej decyzji i jest dla mnie bohaterką! na pewno plusem jest to, ze chłopiec bardzo docenia jej starania, on rozumie, ze jego zachowanie jest niewłaściwe momentami, ale nie potrafi tego powstrzymać. trudno mi jest wytłumaczyć takie mechanizmy nie będąc psychologiem, ale tak właśnie on sam to opisuje. i kurde, jeśli jest tego świadom, to jak bardzo musi z tego powodu tez cierpieć, że takie coś dzieje się poza jego kontrolą… psychicznie mają na prawadę ciężko
Didisia no to bardzo dobrze, że zrobiła to świadomie, bo wiedziała na co się “pisze” i z całą pewnością bardzo mu pomogła. Mając świadomość choroby pewnie wiedziała lub uczyła się jak z nią żyć i pracować z dzieckiem aby mu ułatwić życie.
Znam niestety przypadki rodzin biorących małe dziecko i oddających je później bo okazują się chore. To jest dla mnie okrutne, bo przecież, nikomu tego nie życząc, każde dziecko może się okazać chore na późniejszym etapie na jakąkolwiek chorobę nieuleczalną ale to przecież nie powód dla matki aby oddać chore dziecko do placówki.
Dokładnie, nigdy nie wiemy co nas spotka… Ale powiem Ci, że kobietę podziwiam, bo sama straciła dziecko, gdy po szczepionce zostało uposledzone, a po kilku latach zmarło…
Oczywiście teraz oboje, razem z chłopcem z fas są pod opieką psychologa i psychiatry. głowy nie dam, ale obiłomi sie o uszy, ze chłopiec na stale bierze jakieś leki przepisane własnie przez psychiatrę…
Nie rozumiem jak matki mogą to robić swoim dzieciom…a wystarczy nie pić alkoholu…
Napewno spotykamy takie dzieci obok siebie tylko nie mamy świadomości, że cierpi na zespół.FAS…
K.Czerska niestety ale dla matek alkoholiczek to nie takie proste “wystarczy nie pić alkoholu”…, to uzależnienia z którego bez pomocy innych nie da się wyjść…te matki napewno sobie wmawiają, że przecież jej dziecku nic nie będzie, albo nawet nie mają świadomości, wiedzy o FAS…
Gdyby ośrodki pomocy, jak nazwa wskazuje, faktycznie pomagały, może dałoby to jakieś rezultaty, a tak…zostawiają matkę samą z jej problemem i co? co taka matka ma zrobić??
Nie pójdzie do psychologa bo jej nie stać, nie poprosi o pomoc bo jej wstyd, albo nawet nie wie, że jest alkoholiczką, no to jak ma sobie pomóc?
Z alkoholizmu bez pomocy innych ludzi się nie wyleczy…a odsetek kobiet alkoholiczek, które przestają pić w ciąży jest naprawdę mały i pisanie “wystarczy nie pić alkoholu” to blędne myślenie o tej chorobie…
Kasik dokładnie. ale ponoć nie trzeba być alkoholiczką, by zespół ten się pojawił. nawet picie od czasu do czasu, ale w najważniejszych momentach rozwoju układu nerwowego (oczywiście nie kwestionuje, że pozostałe “momenty” nie są równie wazne) może doprowadzić do rozwoju fas, ale tak jak Samantka wspomniała w róznym stopniu i o róznej charakterystyce.
tak, Didisia, ale wg mnie zadna mama świadoma, która nie ma problemu z alkoholem, nie będzie piła ani w ciązy ani podczas karmienia piersią…
Opisane wyżej przykłady pokazywały, że kobiety piły od początku i to nie przy pierwszej ciąży, tylko którejś z kolei, a to już alkoholizm
Jako córka alkoholika powiem tylko, że Oni dobrze wiedzą co się z nimi dzieję…nie chcą się leczyć i tyle…dziwi mnie to tłumaczenie i usprawiedliwianie alkoholików…
Dzieci z FAS rodzą się też w rodzinach “normalnych” i to często u zamożnych i wykształconych…
Później tylko ukrywają takie dzieci, albo oddają bo im wstyd…
Ile jest dzieci po których nie widać a mają FAS?
Mam koleżankę która na fejsie ma zdjęcie jak popija sobie piwko a jest w 7 miesiącu ciąży…“bo przecież jedno na jakiś czas nie zaszkodzi” Alkoholiczką nie jest…
No tak też nie którzy myślą. A co do lekarzy którzy proponują np pic czerwone wino to są tacy… Mojej kuzynce lekarz prowadzący ciążę zaproponował by pila codziennie lampkę wina ze względu na zle wyniki krwi… Zawsze mówiłam ze wolałabym ugotować i zjeść kg czerwonych buraków niż pic wino. No ale ona tak właśnie robiła i pila… Mały urodził się zdrowy ale co by było gdyby…
K.Czerska również pochodzę z takiej rodziny i masz rację, że alkoholik leczyć się nie chce, bo on poprostu problemu nie widzi…ale kobiecie w ciąży alkoholiczce pomóc trzeba, bo pozostawiona sama sobie nic nie zrobi. To MOPS ma obowiązek monitorowania sytuacji, powinno się codziennie do niej chodzić, rozmawiać z nią.
I tak jak wspominałam wcześniej jestem za tym, by każda ciężarna musiała obowiązkowo zgłosić się do poradnii pokazującej wpływ używek na ciąże.
Judytka, też słyszałam o takich przypadkach, ja miałam zbyt mało żelaza, ale piłam sok z buraków a nie wino. Czasami trzeba mieć też swój rozum:-)