Dzieci letnie są radosne a zimowe marudne (?)

Spotkałam się z teorią, że dzieci urodzone zimą są bardziej marudne, a urodzone latem radosne i otwarte.
Co o tym sądzicie?
Ja urodziłam się zimą i faktycznie raczej większa ze mnie pesymistka niż optymistka. A Mateusz jest letni i na razie jest całkiem wesołym dzieckiem :slight_smile:

nie wiem czy to ma znaczenie ale faktycznie nasza Madzia jest bardzo radosnym dzieckiem :slight_smile:

Moja letnia, żywa, radosna i otwarta,m ale to chyba kwestia genów po rodzicach :smiley:

Słyszałam za to inną teorię. Dzieci urodzone latem są bardziej chorowite niz te urodzone zimą :> Ja też letnia i masakrycznie dużo chorowałam…

Ja też o tym słyszałam. Niby dieta przyszłych mam inna.
A wracając do tematu czy można już teraz mówić, że dziecko jest radosne lub nie?
Mam wrażenie, że wszystkie maluchy rozsadza pozytywna energia :slight_smile:
Chociaż ja jako niemowlę byłam bardzo uciążliwa. Darłam się całe noce i nie chciałam jeść.

Nie wiem, czy wszystkie takie radosne. Jak wpadałam do koleżanki, która ma syna 1,5 miesiąca młodszego od mojej Marysi, to on wiecznie naburmuszony był. Nic mu się nie podobało, uciekał, jęczał, stękał i płakał. Jak dla mnie to ponurak :stuck_out_tongue:

Ponurak :slight_smile: odkąd obejrzałam Harry Pottera to słowo mi się kojarzy z wielkim czarnym psiskiem :slight_smile:

Razem z trzema moimi sąsiadkami mamy dzieci wiosenne i każde ma odmienny temperament :). To nie pora roku decyduje a raczej genetyka :). Odnosząc się do wypowiedzi Proud Mommy na temat odporności dzieci letnich a zimowych może jest też i trochę w tym racji, ale tutaj mają wpływ różne czynniki: dieta, hartowanie dziecka, to czy dziecko wychowywane jest przez rodziców czy może chodzi do żłobka itp.
Natomiast patrząc na dziecko mojej sąsiadki, które urodziło się miesiąc przed terminem, to wydaje mi się że takie wcześniaki są bardziej zahartowane, niż te rodzone w terminie.

Mój syn urodzony w lutym jest niezwykle pogodny i optymistycznie nastawiony do życia.

Syn urodził się w październiku, jest pogodny, radosny i zazwyczaj uśmiechnięty, czasami jest bucuś i niezwykle poważny :slight_smile:

Nasza urodzona w lutym i to taka mała pociecha jak to wszyscy mówią więc w naszym przypadku z dotychczasowych obserwacji teoria się nie sprawdza. A co do odporności (odpukać w niemalowane) jak narazie jest wszystko dobrze. Myślę że to już sprawka tego że jednak zimą i latem obowiązuje nas różna fieta, ale także w tym napewno jest troche prawdy i kłamstwa. Wkońcu to tylko teoria, która w 100%nie została potwierdzona.

Lipka, a którego lutego?

12:) u nas ta cyfra jest pamiętna bo ja mam też 12 urodzony z tym że w październiku.

Ach Lipka pytam bo ja też lutowa :slight_smile: ale z 1 :slight_smile:

Ja jestem ze stycznia i jestem wesoła:)
Pierwsza jest 23.03 jak była malutka to wiecznie była uśmiechnęta,traz jest również pogodnym i radosnym dzieckiem choć czasami umie się naburmuszyć
Druga 18.10 w ogóle to ona nawet na śnie ma pogodną twarz,jest wiecznie uśmiechniętym dzieckiem nasze słoneczko ,nasze lekarstwo na zmęczenie:)

A nasza Madzia urodziła się 13 w piątek i jest bardzo szczęśliwym dzieckiem naszym kochanym promyczkiem

No to mamunia Twoja corcia jestvz pod znaku wagi tak jak ja więc będzie miała troszkę zmienne nastroje. Ale powiem ci że moja mama zawsze mi mówi że byłam i jestem wesoła, a moja ciocia śmiejesię żew małżeństwie spowarzniałam.
Marta dobrze że z 1 a nie z 29 :slight_smile:

Na to chyba nie ma reguły :wink: Znam pesymistów z lata i optymistów z zimy :wink: Mój bratanek jest z grudnia i jest bardzo radosny;) Różne charaktery :slight_smile: A co do tego co piszecie ,że z lata dzieci bardziej chorowite to bym się nie zgodziła :wink: U mnie było wręcz przeciwnie - mama czy brat prawie nigdy nie chorowali (a z lata) , a ja ciągle chora (a jestem z lutego). Więc jak widać to wszystko nie od pory zależy :wink:

Nie wydaje mi się, że od pory roku urodzenia zależy charakter. Moja siostra jest z maja i totalna z niej pesymistka, często się dołuje i przejmuje wszystkim. Ja jestem z października i jak to mówi moja rodzina, nigdy nie mam kłopotów i problemów, bo po prostu mam je w nosie. Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwej, nie było sytuacji, która by mnie totalnie złamała, z każdej sytuacji znajdę wyjście. Jak byłam dzieckiem to byłam bardzo spokojna. Natomiast mój mąż, który się urodził w tym samym miesiącu co ja, był podobno okropny, darł się non stop, był niegrzeczny. Ale co do optymizmu czy pesymizmu to u niego raczej jest po środku.

Ja urodziłam się zimą i nie jestem marudna, wręcz przeciwnie wesoła, radosna i jak to mówi o mie mąż “moja pociecha”. Synek natomiast jest letni i również jest radosny, pogodny i wesoły. Marudzi raczej jak większość niemowląt w granicach normy. Za to mąż jest jesienny i zdecydowanie nie jest aż tak radosny jak my. On akurat bywa marudny i to bardzo.

Córka urodzona we wrześniu to istny wulkan energii (jest zodiakalną panną, tak samo jak ja). Nawet w ciąży czułam, że ciągle się wierci, kręci i kopie. Teraz też nie usiedzi ani 2 minut.
Drugie dziecko (urodzi się na dniach) więc jakby nie patrzeć zimowe (chociaż pogoda wiosenna) to leniuszek. Rusza się sporadycznie, jak już to tak jakby od niechcenia. Ale jaki będzie miało temperament to się okaże dopiero jak się urodzi.