Dwie karty ciąży

W koncu zaczęli o tym głośno mówić. Prawda jest taka , ze rzadko się mówi o prawdziwym porodzie i prawdziwym macierzynstwie i uczuciach. Teraz świat jest kreowany przez Instagram , gdzie wszystko jest idealne, później właśnie się popada w depresje. Mnie macierzynstwo tez bardzo zaskoczyło, miałam mnóstwo małych dzieci dookola, ale mój był bardzo wymagajacy, dodatkowo nie mialam pomocy prócz męża. I szczerze nie dziwie się ze kobiety popadają w depresje, jak ktoś nie ma z nikaD wsparcia to później to wyglada jak wyglada. Ja miałam super położna , która mnie odowiedziała i dużo ze mną rozmawiała. 

Też miałam jedną kartę ciąży. A taką ankietę odnośnie depresji poporodowej przeprowadzała ze mną położna na chyba 5 wizycie

Kartę ciąży podwójną miała znajomą która spodziewała się bliźniaków 😄

Pierwsze słyszę żeby mieć dwie karty ciąży. Może ktoś się pomylił? Ja zawsze miałam 1

Patrycja.123. właśnie młoda osoba napatrzy się na takie idealne życie -zdjęcia. Lub naslucha opowieści dziwnej treści. Jak ktoś Sobie super radził z dziećmi. A często osoby starsze lubią różne historie opowiadać  bo już po pewnym czasie nie pamiętaja jak im samym ciężko było  . I potem jak Ci coś nie wychodzi to tylko się jeszcze.bardziej denerwujesz i dołujesz. Dobrze mieć zawsze kogoś kto wesprze. Powie że też się miało gorsze dni i zaraz będzie lepiej. 

Ja miałam tylko 1, normalna kartę ciąży, ale podczas wizyt lekarz pytał o moje samopoczucie.

 

Fajnie, że coraz głośniej pojawia się ten temat. A kobiecie po porodzie nie tylko buzują hormony, ale też spada na nią odpowiedzialność za małego człowieka i łatwo o zalamke.

Ja mam w ogóle wrażenie, że z tego co ludzie starsi mówią to kiedyś dzieci nie płakały, wszystko jadły i cały dzień potrafiły siedzieć w łóżeczku i się bawić ;p

anaaa jakbym moja teściową słyszała haha :D jej dzieci to ładnie spały, jadły, grzeczne, bawiły się same i w ogóle wszystko było perfekcyjnie :D dobrze, że coraz więcej osób mówi,że macierzyństwo nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne, a dzieci są różne. Bo takie mówienie to tylko wpędza w kompleksy i dodatkowe stresy ;) 

Bez kitu, mi się wydaje ze po prostu złe momenty wyparli z pamięci. Dobrze, ze teraz zwracają uwage na samopoczucie kobiety. Ja co prawda nie miałam drugiej karty, ale po porodzie codziennie przychodziła pani psycholog i pytała nas czy potrzebujemy pomocy. Uważam, ze to super sprawa

Oj tak , ostatnio moja babcia mówi „ Ja miałam trójkę dzieci i latwiej te trójkę było ogarnąć niż twojego jednego , bo jak ich posadziłam na łóżku tak siedziały a ten to wszędzie lata , wszystko  dotknie „ xD 

Mogły te dzieci być grzeczniejsze bo nie było tyle elektroniki wokoło i aż tylu zabawek , a teraz dużo wszystkiego i dziecko rozproszone ;) tez jeść to jadły wszystko to co się zrobiło I co się miało , a teraz to dziecko wybrzydza bo ma wybór większy  . 
Całkiem inne czasy były jak tak słucham z opowieści babci czy mamy , my to teraz w sumie możemy kupić gotowe jedzenie , pieluch ręcznie prac nie trzeba , pampery są jednorazowe . 

A stan psychiczny to fakt , większość ogladajac insta myśli ze jest to takie łatwe i ze ma się czas dla siebie a kiedy dopada rzeczywistość jest całkiem inaczej . Niektóre mamy z insta prezentują czysty dom , ogarnietą siebie ale zapewne maja panie od  sprzątania i od zajmowania się dzieckiem ;) 

pod tym względem fb czy insta świat idzie w złym kierunku . 

Maminkandzinka karta ciąży z wszystkimi wynikami badań , ciśnienie ,waga itd jest jedna. Druga to ankieta dotycząca samopoczucia -ocena ryzyka depresji ,tylko w formie takiej karty. Tak wyglądają tak samo ,ale środek się różni całkowicie. 

 

Co do Instagrama to nawet tego nie mam i nie czuje takiej potrzeby. Do Facebooka podchodzę z dystansem :) Wiem ,że nie wszystkich życie wygląda tak idealnie jak na tych zdjęciach. Sama nie dodaję tam zdjęć z wakacji ,imprez itd :) Zostawiam je dla siebie :) I tak mi dobrze :)

Inne wychowanie było w mieście, a inne na wsi. Wydaje mi się,  że na wsi zawsze dziadkowie pomagali w opiece nad dziećmi. Dlatego chyba każdy miał ich dużo. Mało u kogo było 2;) W mieście za to rodzice musieli sobie radzić sami. Od czasu do czasu była pomoc.  Dzieci bawiły się pod blokiem , a rodzice przez okno wołali do domu na obiad ;) dzieci szanowały to co miały i potrafiły zrobić coś z niczego. Każdy cieszył się z każdej rzeczy , a teraz niewiadomo co kupić I czy spodoba się dziecku.. jednak to nie znaczy , że kiedyś kobiety nie miały depresji. Wszystko zależało od kobiety i jej sytuacji oraz stopniu radzenia sobie ze wszystkim. Z pewnością kiedyś kobiety nie mówiły o tym ale to nie znaczy , że nic nie przeżywały.

Z tym że kiedyś wiadomo inne były czasy inne życie. Zwykle rodziny były duże co najmniej kilkoro rodzeństwa i faktycznie jeśli na wsi musiały sobie poradzić z wychowaniem dzieci obowiązkami na gospodarstwie . Teraz też czasy nie są łatwe w pogoni za pracą i pieniędzmi. Mamy wysoka inflację i z jednej pensji ciężko żyć.

Moja mama tez mówi, ze ja i trojka mojego rodzeństwa byliśmy znacznie spokojniejsi niż moj synek. i zdawaliśmy sobie sprawę z tego, ze możemy sobie zrobić krzywdę i nawet dzięki temu było łatwiej nas ogarnąć. A moj łobuziak pomimo ciągłego tłumaczenia mówienia powtarzania ciagle nie pewnych rzeczy nie łapie. 
 

moja mama nie miała żadnej pomocy przy dzieciach ze strony swojej mamy - babcia powtarzała, ze ona nie dostała pomocy to i moja mama ma sobie radzić sama. Wiec z ta ppomocą na wsi to nie było tak różowo. A np obrobić pole czy iść na wykopki trzęba było - mama mi czasem opiwiadala, ze ja wiedziałam kocu a ona i moi starsi Bracia zbierali ziemniaki. 

Dokładnie i trzeba było jakoś sobie radzić więc jak mam ciężki dzień to jak sobie pomyślę że kiedyś mieli gorzej to aż mi się lepiej robi 🙂

W żadnych czasach nie było sielankowo. Kiedyś z jednym było ciężej ,dzisiaj z drugim. Kiedyś chociaż nie było lekko mam wrażenie ,że było spokojniej. Nie było tej gonitwy za pieniędzmi ,chociaż też się ludziom nie przelewało.

schwarzsie wcale nie byliśmy spokojniejsi tylko rodzice nie byli Nam w stanie dać tyle uwagi co my dajemy dzieciom i nawet nie wiedzieli ;-). Jak ja sobie przypomnę jakie my rzeczy robiliśmy jak byliśmy mali to w życiu nie pozwoliła bym na to moim dzieciom :-D 

A czemu nie pozwolić dzieciom? Przecież skoro my robiliśmy pewne rzeczy to i nasze dzieci mogą je robić. Pewne rzeczy kształtują ludzi i pozwalają na samodzielną naukę świata. Co nas nie zabije to nas wzmocni ;)

Ja słyszałam z opowieści, że kiedyś brało się dziecko do wózka i szło się na w pole, a dziecko tak sobie spało na świeżym powietrzu :D ja przypuszczam, że i pewnie i płakało, tylko przy robocie nie każdy to słyszał :D 

Faktem jest to, że kiedyś tego wszystkiego nie było, co może dziecko rozpraszać, tv, zabawki i inne sprzęty .

A jeśli chodzi o ig, mamy z Instagrama nie pokazują zazwyczaj całego pomieszczenia, tylko wysprzątany kącik do zdjęć, więc tego nawet bym nie porównywała do normalnego, codziennego życia :D

Także takie opowieści słyszałam od mojej babci że kiedyś dzieci chowały się same matki nie miały tyle czasu by poświęcać im czas za to mniej się stresowały i nie było tyle tych chorób alergii co teraz mamy.

wiadomo, ze kiedyś tez trochę inaczej byliśmy wychowywani, np jak miałam 5 lat to hasałam z reszta dzieci po polach i bawiliśmy się w chowanego, a mama z balkonu wolała nas na obiad. A teraz? Nie wyobrazam sobie, żeby spuścic dziecko tak z oczu. Albo było bezpieczniej, albo… nie nagłaśniało się tak przypadkow przemocy pedofilii itp