Duże kawałki w zupie

Przekona się po czasie napewno :)

Dokładnie,  przekona  się  z czasem do innych jedzonkowych nowości :) 

Mam nadzieję;). Zmieniam smaki, żeby się do wszystkich przekonała;). Zobaczymy;). Chociaż mi osobiście też te owocowe bardziej smakują, co się dziecku dziwić;)

słodkie mleko dostają przez 6 miesięcy to potem owoce też lepiej smakują niż warzywa dlatego niby lepiej zacząć Rd od warzyw 

mazia, ale myślisz, że same warzywka? Bo ja kupiłam różne słoiczki i w sumie daję jej 2 dni warzywne i 1 dzień owocowy. Czy całkiem z owoców na razie zrezygnować? Ale w sumie te marchewki i zupki jarzynowe też zjada, chociaż chętniej owoce;)

Ja dawałam warzywa tylko przez pierwszy miesiąc później szło na zmianę. Ale mój zupek ze słoiczków nie tolerował żadnych i problem był w tym że mu nie smakowały ale jak sama mu zupkę ugotowałam to wcinał jak najęty. Jak masz z kad wziąć dobrej jakości warzywa to ugotuj sama jakąś marchewka ziemniak dynia czy batat i zobaczysz że będzie o wiele lepiej smakować niż te słoiczki. Pamiętam jak mu mama kupiła barszcz ukraiński w słoiczku po pierwszej łyżce miał odruch wymiotny a po drugiej zwymiotował haha także nie polecam

Moje dziewczyny jakoś tak naturalnie. Dostawały belndowane później kawałki, a później mieszane. Wiadomo czasami kawałki były akceptowane później. Powoli do przodu

Kargaw, niedługo będę miała swoje warzywka więc spróbuję chociaż nie ukrywam, że trochę się boję. Ten początek jakoś jestem spokojniejsza na słoiczkach;).

Inka nie masz czego się bać jak masz swoje warzywa to jesteś pewna że nie ma tam żadnych nawozów ani nic innego 

Dokladnie, pomału a do przodu  :) 

Też co swoje to swoje.

Jeszcze bedziesz wspominała za kilka  miesięcy jak to było gdy próbowała jadać nowości:) 

Ja słyszałam dwie wersje. Rozszerzenie zacząć od owoców bo właśnie słodkie. I drugą, że od warzyw bo jeśli zaczną od słodkich owoców to nie będą jadły nijakich warzyw :) Ja zawsze zaczynałam od brokuły, pasternaka i dyni :) jakoś poszło do przodu i chętnie zjadały 

 

Ja od 6ca na zmianę dawałam. A gdy byly już obiadki to tylko owocki dodawałam. Samych warzyw już nie bo byly w zupie. Ewentualnie sama ugotowałam czy zostały z rosołu warzywa to je dodałam do zupy 

 

Ja z dużymi kawałkami długo się bałam, właśnie z powodu strachu przed zadławieniem. A najbardziej ryż, by do pluc nie wpadł 

U mnie owoce stanowią dodatek do kaszki lub jogurtu, żeby nie było aż tak słodko. I o dziwo mały się zazwyczaj krzywi jak dostaje jabłuszko czy nektarynkę a kaszka mu wchodzi. A rozszerzanie zaczęłam od warzyw, ale nie czekałam pełnych dwóch tygodni z wprowadzeniem owoców. 

U nas też od warzyw zaczęłyśmy - słodki ziemniak  i dynia  ,uwielbiała .

Dziś młoda się tak do słoików przyzwyczaiła ze moich zup nie chce  jeść .

Do tego jak daje słodki słoik to zawsze zostawi  bo za słodkie, a obiadki zje .

Kocha również awokado i malinki od babusi , robi przy tym wiecie takie ,emmmyymmyy ze smakiem.

Malinki od babci najlepsze :) 

U nas nie ma aż takiego znaczenia czy słoiczek czy domowe jedzenie. Chociaż mały nie przepada za marchewką, więc te wszystkie słoiczki na bazie marchewki nie bardzo mu smakują. A resztę je tak samo jak i jedzonko ugotowane przeze mnie, ale nie są to jakieś duże ilości. Maks pół małego słoiczka, więcej na raz nie zje.