Cześć jestem tu nowa, mam na imię Justyna. Piszę bo już nie daje rady... zacznę od początku. Córka aktualnie 10 miesięcy od połowy września ma katar najpierw był biały potem zrobił się żółto-zielony. Byliśmy po tygodniu u pediatry...wszystko ok osłuchowo czysto gardło ok uszy też. Kazał oczyszczać i tyle. Ja od siebie robilam inhalacje z soli. Zaczela kaszleć wprowadziłam ectodose do inhalacji i zeszło jej w końcu na ucho dostała antybiotyk, podczas brania antybiotyku 10 dni katar ustąpił. Ostatniego dnia powrócił. Nie ma gorączki tzn ostatnio miała jeden nocny epizod 37.9. Jest wesoła pogodna apetyt ma... Od tego wrzesnia bylam u trzrch roznych pediatrów i wszyscy kaza oczyszczac nosek i tyle....slini się bardzo ma dwa ząbki na dole i cztery na górze gryzie wszystko. Ręce w buzi cały czas... zakrapialam nos nasivinem baby 5 dni nic nie pomaga. Robię od kilku dni gałganek Aliny i mam wrażenie że na początku była poprawa a dziś znów albo woda albo biały i furczy w nosku ciągle... Dodam że mam 4 latka przedszkolaka też była chora najpierw angina bo paciorkowiec był antybiotyk szybko przeszło i o tygodniu kaszel szczekający meczacy w nocy i rano. Inhalacji z nebu i jest ok. A u młodszej nie mogę pozbyć się kataru.... proszę doradzie coś bo oszaleje
Mon syn 13 miesięczny ok 2 miesięcy ma katar.. żadnych innych dolegliwości i pediatra zaleciła robić inhalacje z.soli jak juz coś i nic więcej nie podawać. Ja dodatkowo zaczęłam kąpać syna w płynie na przeziębienie i trochę pomogło.. dzisiaj mąż zabrał synów na sanki i znowu katar pojawił się.. Za to nawet jeżeli kataru nie witać to słychać, że jemu zalega gdzieś głęboko i odkaszluje..
W tym tygodniu kiedy trochę odżyłam zaczęłam z nim wychodzić na spacery.. mimo deszczu , śniegu czy mrozu wychodzę z nim ale za ciepło nie ubieram pod kombinezon żeby nie przegrzać.. dzisiaj nie wiem jak mąż ubrał synów ale jeden z katarem, a drugi z kaszlem i zasnął po wypiciu syropu.. w sumie dałam zimowe ubrania i nawet spodnie narciarskie dla starszego syna żeby nie zamoczył nóg w śniegu..
Ogólnie wracając do tematu lekarz kazała wychodzić codziennie na spacery ( ja zaniedbałam przez ostatni miesiąc bo wszyscy chorowalismy) I nie przegrzewać dzieci w domu jak I na spacerach, a temp do spania w pokoju powinna wynosić najlepiej 18st. U nas jest 21w pokojach.
justys021@wp.pl U nas chłodno w pokoju nie włączam kaloryfera bo lepiej się śpi. Myślałam jeszcze o alergii ale.... no właśnie jest tylko katar i nic więcej i przeszedł przy antybiotyku
W sypialni fajnie jak jest chłodniej... Do tego super jeśli jest jakiś nawilżacz lub przynajmniej nawilżacz taki zawieszany na kaloryfer.
Dokładnie nie może być za sucho, bo wtedy te noski faktycznie się zapychają. My na katarek robiliśmy inhalacje i ciągle odciągaliśmy wydzielinę plus smarowaliśmy nosek maścią majerankową i przyklejaliśmy aromactiv na noc na piżamkę :) Ale jeśli to tak długo trwa to trochę dziwne, chyba musi być inna przyczyna.. No i skoro pojawia się kaszę to też coś tam musi zalegać :/
Tak powietrze może mieć tu dużo do znaczenia nieststy
Jest chłodno nie włączam kaloryfera nawet mąż mówi że za zimno... powietrze też nie jest suche jak to w tym okresie w bloku suszenie prania w mieszkaniu. Przy dwójce jest tego non stop. Okna ciągle mokre...skrapla się woda. Czyli to nie wina raczej suchego powietrza
Skoro na oknach pojawiają się skroplony to znaczy że słaba wentylacja w mieszkaniu.
ja bym jednak poszła w alergie , ale znowu po antybiotyku katar znikł ,ale pytanie na ile dni znikł ?
Ja u córki męczyłam kiedyś katar 2 miesiące non stop i mi powiedziano, że jeśli po lekach na alergie nie przejdzie (brać miała do końca butelki, więc około miesiąca z tym, że już go brała jakiś czas) to włączamy antybiotyk bo tak długo kataru dziecko nie może być. Po długim stosowaniu leków na alergie przeszło z tym, że ciągle łapała katar bo chodziła do przedszkola , więc to norma. Masz w domu przedszkolaka, który może przynosić infekcje , a sam ich nie przechodzić. Ona może być zdrowa, ale bakterie przynosi, więc zaraża małe dziecko, które odporność ma niską i to też może być z tego, że tak naprawdę łapie infekcję za infekcją i to przechodziłam i syna. Córka ciągle coś znosiła z przedszkola i on też wiecznie miał katar
_mom_3 znikł na czas brania antybiotyku czyli po pierwszej dawce brak i ostatniego dnia powrócił (10 dni). A czy takie małe dzieci to nie jest tak że nie mają alergi kontaktowe tylko jak już to pokarmową?
nie no każde może mieć różne alergie, ale to też dziwne, że po pierwszej dawce antybiotyku już katar znikł bo to jednak za szybko i powrót po odstawieniu. W tym momencie bym obstawiała, że po prostu kolejna infekcja złapana, a organizm ma słabą odporność po antybiotyku jeszcze słabsza, więc łapie je jak magnes .
Mój syn też tak miał, że przyszłam do lekarza za parę dni , a on mi mówi, że to po prostu nowa infekcja złapana
Również uważam ,że to infekcja za infekcją. Masz w domku jak piszesz przedszkolaka. Zapewne córka przynosi z przedszkola różne infekcje i młodsza łapie. Po antybiotyku obniżona odporność co sprzyja chorowaniu.
Pamiętam jak moja starsza miała 3 lata i zaczynała przedszkole ,a 2 miesiące wcześniej urodziłam. Miałam wtedy wieczną przychodnie w domu ...od lekarza do lekarza. Obie wiecznie chore. Młodszej nie miałam czym leczyć więc jeździłam na zastrzyki.
Niestety dzieci muszą swoje wychorować zanim się uodpornią :(
Inhalacje dobrze robią na nawilżenie górnych dróg oddechowych. Dobrze jest też nawilżać powietrze w sezonie grzewczym.
I warto pamiętać ,że alergie sprzyjają również częstszym infekcją. Mam alergiczny nieżyt nosa i jeden sezon przechorowałam od samego września do kwietnia. Jeśli był katar to niestety ,ale niczym nie mogłam go całkowicie wyleczyć i kończyło się sterydem :(
Dokładnie, ja też się zgadzam z dziewczynami. Niestety takie maluszki szybką łapią a starszaki nawet nie odczują takiej infekcji bo już mają lepszą odporność :)
Niestety tak to jest że dzieci najczęściej zarażają się od dzieci właśnie niż doroslych;( my mamy maluszka w domu i oczywiście po porodzie już pielgrzymki chciały w odwiedziny przychodzić. Oczywiście fochy i mówienie że jesteśmy dziwakami. Że na spacer wychodzimy a rodziny to już zaprosić nie. Na początku zaprosiliśmy tylko dziadków. I tak co tydzień kogoś z rodziny najblizszej. Niestety niby wszyscy zdrowi a mała złapała katarek. Na szczęście blyskawicznie szybko przeszedł bez jakiś komplikacji ale co się strachu najedliśmy to nasze. 2 noce jeszcze nie spałam po tym żeby pilnować czy się nie dusi, oddycha itp. a wiadomo jak z dziećmi jest rano zdrowe a wieczorem chorobsko.
Akk jak ktoś chce w takim okresie jesienno zimowym wpaść to pierwsze o co pytam to czy wszyscy są zdrowi ,bo zwyczajnie się martwię :) A jak słyszę ,że tak ,że tylko jedno z dzieci ma kaszel ,ale tak to zdrowy to mówię ,że innym razem jak kaszel się skończy. Nie umawiamy się z chorymi i chcemy wyrozumiałości :) Nikt się nigdy nie pogniewał.
Katar moze byc objawem rowniez zabkowania;)
U nas ubiegly rok byl podobny ;/ mala lapala wszystko od starszej corki ;/ teraz katar tez w sumie co chwile ale sa takie tygodniowe przerwy;)
Podaje acatar kids ponoc lepszy niz nasibin ze tak nie wysusza lub sprey do noska ze srebrem kiedys lekarka nam zalecila i w sumie tez pomaga ale jednak ten katar swoje musi w nosie przesiedziec chyba bo wczesniej niz tydzien to nie przechodzi;/
Corcia jak miala rok i tak chorowala co chwila trafilam na fajna pediatre na nocnej pomocy po infekcji ucha trafilismy do przychodni weekendowej;/ wóczas miala przepisany zatogrip i w sumie to ja fajnie wzmocnilo teraz tez pediatra mowila ze jak cis sie zaczyna dziac to mozna podac ale przy takim malym bobasie to juz bym trzymala sie pediatry sama bym nic nie podawala, moze jeszcze warto spojrzec w kierunku alergii teraz jest dobry czas na roztocza;/
Wiec taki katar moze byc zwiastunem wszystkiego;/
A... no i wartinzwracac uwqge na kolor kataru, zolty zielony przezroczysty... bo to tez ma znaczenie;)
Teraz też jest taki sezon ze wszyscy na około z jakimiś infekcjami i łatwo się zarazić. Tez mi się wydaje że to jedna choroba po drugiej, u nas też ostatnio ledwo gardło wyleczone a już tata z pracy przyniósł jakąś infekcje z katrem
takie maluchy łapią wszystko jak magnes choć ANiss ma rację przy ząbkowaniu u nas też często był katar, ale to był czas kiedy też odporność jest słabsza chociaż ja sobie tak tłumaczyłam bo co szły zęby to zaraz był katar oczywiście
Ten starszak pewnie będzie przynosił ciągle jakieś ustrojstwa. Niestety ale maluch musi nabrać odpornosci. Moja trzylatka ma permanentny kaszel i katar tak samo . Na szczęście nic poważnego
musisz sie do tego przyzwyczaić :) skoro lekarze też nie widzą problemu to pewnie infekcja łapana za infekcją. Ja juz się szykuje na kombo jak cała trójka będzie chorować razem