Dłubanie w nosie, zjadanie "kóz"

dokładnie tak

Kurcze nawet jeśli to jest zdrowe to i tak obrzydliwe… Jak młody by zjadł koze z nosa to tłumaczyła bym tak długo aż przestał by to robić.

haha dzieci to mają pomysły, mam nadzieje, że mój nie będzie zdobyczy zajadał :smiley: Masakra aż mi się nie dobrze robiło jak widziałam w przedszkolu jak dzieci jały babolki, ale co poradzić, można zwracać tylko uwagę a jak smakuej to na zdrowie :smiley:

he he przecież nikt ich do tego nie namawia i nie uczy dzieci zobaczą u innych dzieci i samo idzie dalej a właśnie w przedszkolu najszybciej się dzieci różnych “super” rzeczy uczą. A wybić to z głowy już trudniej.

Dobrze że mój mały nie ma takich pomysłów ,narazie.
Ale osobiście znam taką dziewczynę z którą chodziłam do szkoły podstawowej i oną to robiła cały czas ,dopiero jak skoczyła się podstawówka przestała tak robić . Pamiętam jak na pasowanie ucznia stała w pierwszym rzędzie i dłubała w nosie i jadła gile a niektórzy rodzice nagrywali swoje dzieci. Upominanie jej nic nie dało , osobiście jak widze coś takiego to mnie az trzęsie :confused:

To ja wam powiem coś ciekawego. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale myślę, że coś w tym jest. Jedna z wykładowczyń na uczelni kiedyś nam powiedziała, że ludzie (a zwłaszcza dzieci) dłubią w nosie, bo po prostu robią sobie dobrze. Ponoć w nabłonku wyściełającym wewnętrzną skórę nosa są komórki o bardzo wrażliwych receptorach czuciowych i majstrowanie przy nich palcem jest łagodną podświadomą formą onanizmu. Nie wiem, co do tego ma zjadanie wyciągniętych skarbów, ale samo dłubanie jest do dzieciaków już przyjemne :smiley:

he he dobre to muszę spróbować jak mąż by znów wyjechał :slight_smile: :slight_smile: :slight_smile: :smiley:

Moja córka 6 lat też dłubała i zjadała kozy. Oduczyła się w przedszkolu gdy dzieci zaczęły jej zwracać uwagę. Wcześniej nic do niej Nie docierało.

Mój synek ma 18 miesięcy. I ostatnio zauważyłam u niego, że dłubie w nosie, szczególnie w prawej dziurce ;p aczkolwiek nic nie wyciąga i nie zjada (na szczęście), tylko dłubie do tego stopnia, że zaczyna krew lecieć… nie jakoś bardzo, tylko jak wyciąga palucha to cały w krwi… tłumaczenia, że ta nie wolno, że ma bee na paluszku nic nie pomagają… mam nadzieję, że mu to przejdzie samo…

moja myszka ostatnio dość często długie sobie w nosie zwracam jej uwage żeby tego nie robił i mąż również ale ona się tylko smieje ucieka i robi to dalej tam gdzie my tego nie widzimy:-) plus jest w tym taki że jak już coś z tamtad wyciągnie i ma to na paluszku to krzyczy mama bebe i każe i to w husteczke wycierać

Im bardziej zwracamy uwage tym bardziej dziecko bedzie chcialo to robic:) dobrze ze chociaz tego nie zjada. Moj synek tez zaczal grzebac w nosku ale w koncu mu przeszlo.

Mnie się wydaje ze chyba każde dziecko musi przejść ten etap… jak wiemy dzieci wpycham wszędzie palce i testuje różne rzeczy i smaki nawet zadanie kuzek wystarczy ze gdzie zobaczą np moja nauczyła się tego od kolegi z przedszkola ale naszczescie mamy ten etap juz zasoba ja swojej powiedziałam ze jej w lecie lodów nigdy nie kupię i jakoś sama przestała dłubać i zjadać.

Moja dwulatka też miała fazę grzebania w nosie i oblizywania palców ble heh. Przeszło jej szybko.

Kiedyś oglądałam program o tym, że gdy dziecko zjada swoje kozy to bardzo dobrze bo dzięki temu ma większą odporność … nie wiem czy to prawda w sumie to wydaje mi się dziwne :slight_smile:
Moim zdaniem trzeba dziecku spokojnie tłumaczyć ze tak się nie robi ze to nie ładnie. W końcu z tego wyrośnie :slight_smile:

Dokładnie. Dzieci są ciekawskie, mają głowę pełną pomysłów. Na szczęście jak napisałaś z wielu rzeczy wyrastają.