Dłubanie w nosie, zjadanie "kóz"

Czy wasze dzieci dłubią w nosie? A co gorsza czy jedzą to, co wydłubały? Nie pomaga tłumaczenie, nie pomaga zwracanie uwagi. Córka długie w nosie i je “kozy” :confused:
U nas historia z dłubaniem zaczęła się w momencie pójścia do przedszkola (a ostatnio jak byłam na przedstawieniu to widziałam, że co drugie dziecko w jej grupie ma ten sam problem). Zauważyłam, że córka robi to niemal bezwiednie (dłubie i zjada) jak się np. zamyśli.
Drogie mamy, miałyście taki problem? Jak sobie z nim radzić? Liczyć na to, że z tego wyrośnie?

Ja nie mogę na to patrzeć bo zaraz mam odruch wymiotny:)Chrześniaczka męża do tej pory nie może się tego oduczyć mimo iż jest w czwartej klasie.Często bawi się z moją Julią i jak jest u nas ,a widzę że jej ręka wędruje do nosa już zwracam uwagę.Julia jak była mniejsza sama zauważyła,ze ona tak robi i spytała mi się czy tak może.Wtedy wiedziałam że muszę z nią porozmawiać na ten temat,wszystko jej wytłumaczyłam i wie że tak nie wolno i nie próbuje.Zauważyłam ,że bratanica męża tak jak piszesz,że często robi to jak np słucha rozmowy innych ,czy ogląda telewizor nie wiem jak można ją tego oduczyć,bo to po tylu latach problemu weszło jej to już w nawyk.Wiem,że jej siostra robiła to samo teraz chodzi do gimnazjum i już by był to wstyd więc nie robi już tak.

mamunia no właśnie w domu zwracam uwagę, pilnuję, żeby tego nie robiła a jak się nudzi to staram się zająć jej ręce (malujemy albo rysujemy). Ale po każdym powrocie z przedszkola znowu to samo. A teraz to jeszcze dochodzi zazdrość o młodszą siostrę, która ma prawie 3 tyg i ogólnie czasem mam wrażenie, że starsza trochę tęskni za byciem takim małym dzieciątkiem…

Kusia_ss może córeczce przejdzie szybciej niż męża bratanicy,poświęcasz jej czas,zwracasz uwagę.U nas to niestety kuzynka Julci jest stale u nas w domu u dziadków na parterze jej rodzice cały czas w pracy,czasu nie mają.Jestem często zła na tą sytuację bo moim zdaniem przez to ich dorabianie bardzo ją zaniedbują.W szkole nie idzie jej najlepiej bo nie ma kto siąść z nią i jej pomóc w nauce.Zadanie odrabiają często jak wrócą z pracy kolo 19.Tak to siedzi boroka do wieczora u dziadków najczęsciej przed tv i się nudzi.Często jest u nas ale nie sposób,żebym wychowywała im dziecko i cały czas ją pilnowała.Postanowiłam ,że będę w domu dla naszych dzieci,a szwagier choć ma wolne 3 dni w tygodniu to zawsze łapie fuchę zamiast posiedzieć z dzieckiem.

Kusia_ss: Skoro mówisz, że zaczęło się to od momentu, kiedy córeczka poszła do przedszkola, bardzo możliwe, że bierze przykład z dzieci, które tak robią. Mój chrześniak miał to samo, jednak po jakimś czasie tłumaczenia, że tak nie wolno, jego mama usiadła z nim i porozmawiała. Powiedziała mu, że wszystkie brzydkie zapachy i nieczystości, które wdychamy nosem, gromadzą się w postaci takich “kózek”, a on je zjada. Wyjaśniła to nieco brutalniej, a mianowicie powiedziała, że smród, np. z szambiarki też wdychamy przez nos i od tamtej pory przestał tak robić.

Myślę za mała musiała to gdzies podpatrzeć i sama zaczęła . Myslę że tu może pomóc spokojne tłumaczenie i pokazywanie innych dzieci i mówienie że zobacz np. Basia tak nie robi bo to brzydkie. A może mała sama zapomni o tym i nie będzie problemu .

Moja córka dłubała w nosie i zjadała kozy. Panowała wtedy ptasia grypa, więc nastraszyłam ją, że ludzie chorują bo jedli kozy i nagle przestałą je jeść.

dziewczyny nie chcę zapeszać ale coś się uspokoiło w temacie jedzenia kózek :> albo po moich tłumaczeniach jej obrzydło albo bardziej się chowa…

Trzeba dobrze wytłumaczyć i dziecko przestanie jeść kozy.

No i podziałało. Od ponad tygodnia nie przyłapałam Tośki na jedzeniu :smiley: chyba zakaz całowania siostry po jedzeniu kóz i obrazowe porównanie zarazków z nosa do wody w toalecie i psiej kupy przyniosły efekt. Trochę brutalnie ale przynajmniej skutecznie :slight_smile: alleluja :smiley:

U nas po prostu wokół panują różne robaki i trzeba dbać o czystość by ich nie było :slight_smile: Za paznokciami “paznokciaki” i trzeba je wyszorować, w ząbkach “próchniaki” i dokładnie szorujemy ząbki, we włoskach mogą być “włosniaki” i mały pozwala umyć główkę. Można dorobić następne nazwy robali i już :slight_smile: Działa skutecznie na wyobraźnie przedszkolaka!

Kinga-1981 świetny pomysł z tymi nazwami :slight_smile: i tak jak piszesz skuteczny w 100%

Kinga tak sie zastanawiam czy nie za skuteczny na wyobraźnię i czy potem jakiejś fobii nie będzie mały miał i wszędzie widział robaki ;))

o jeny pamietam koleżankę która zajadala sie tym smakolykiem okropny widok , ktory do dzis mam przed oczami .
Kacpi czasami wklada paluszek do noska i czegos tam szuka , zaraz mu wyjmuje i mowie oj ojj :smiley:
Kinga fajny pomysl, moj syn jest na razie za maly ale bede pamietala o tych zamiennikach :slight_smile:
Babolaki …jak zjesz babolaki to w brzuszku beda ci chodzic o jo jojj , chyba dziecko na dobre rozstanie sie z nawykiem :slight_smile:

U nas od jakiegoś czasu zaczęło się namiętne dłubanie w nosku. Na szczęście mały nie zjada gili i mam nadzieję, że zainteresowanie nosem przejdzie mu. Zauważyłam, że jak zwraca się mu uwagę to robi to specjalnie - to chyba ma związek z buntem dwulatka, bo dosłownie patrzy mi w oczy i dłubie dalej.

Dziewczyny, moja córka nie zjada tylko wyciera gdzie popadnie ;(. Ostatnio odsunęłam łóżko, a tam ściana na wysokoßci głowy obklejona zdobyczami… Chusteczki leżą na szafce przy łóżku, tylko “ciężko” je z pudełeczka wyciągnąć… A rok temu malowaliśmy Jej pokój :(((

No właśnie to wycieranie:/ U nas przede wszystkim w rękaw. Ostatnio jak młodego z przedszkolka odbierałam, to codziennie bluza ze szlaczkami, aż mnie obrzydzenie brało, teraz trochę katar przeszedł ale że synek jest alergikiem to często mamy problem z katarem. Wcześniej jakoś nie wycierał smarów tylko przybiegał i pokazywał. Mam wrażenie, że w przedszkolu się tego nauczył, może przez brak czasu. Nie wiem jak go tego oduczyć. Macie jakieś rady?

oglądałam kiedyś “galileo” było coś właśnie na ten temat i z całego odcinka zapamiętałam że takie zjadanie śpiczków może nie wygląda ładnie ale jest zdrowe bo działa jak szczepionka. Pozwala organizmowi zwalczać małe porcje bakterii. nie wiem ile w tym prawdy ale ja nie panikuję jak moje dzieci czasem to robią.

Ogólnie zauważyłam tak z doświadczenia kiedy córcia poszła do przedszkola, że różne nawyki zaczynają sie w tym etapie przedszkolnym - raz, że dziecko naśladuje inne dzieci, dwa, że nawyk może brać się ze stresu który towarzyszy dziecku z racji znalezienia się w nowym otoczeniu. Nawyk może być pewnym rodzajem radzenia sobie z trudną sytuacją jak np. w szkole, a nawet i w późniejszym wieku odgrywanie paznokci itp.
Moja córka nie uległa pod tym względem presji, od malutkiego uczyliśmy ją, że nie powinno tak się robić i gdy poszła do przedszkola to nie zmieniło się to. Czasem nawet jak zobaczy jak inne dziecko dłubie w nosie to odwraca się i nie może na to patrzeć. Ale zauważyłam, że w pierwszym roku kiedy poszła do przedszkola zdarzało jej się gryźć róg swetra czy rękaw bluzki tak, że w kilku nawet potrafiła zrobić dziurki . Stresowała się nową sytuacją i to było powodem. Tu pomaga, uwaga i troska rodzica, spokojne tłumaczenie.

Nie jest to zbyt estetyczne, jednak czytałam kiedyś artykuł na temat i wyszło na to, że jest to naturalny antybiotyk wzmacniający odporność. Jakby nie było nosek jest filtrem i zatrzymują się tam różne bakterie i drobnoustroje, które faktycznie mogą tak działać. Jeszcze mój Szkrab jest na to za mały, ale wszystko przede mną.