Dlaczego dziecko wrzeszczy?

Sytuacje konfliktowe często rozpoczynają tzw. cykl reakcji stresowej. Jest to reakcja naszego organizmu na zagrożenie ze świata zewnętrznego. Dzieje się ona niezależnie od nas. Znajomość tej teorii pozwoli nam zrozumieć zachowania naszych dzieci i dostrzec normalność (zdrowy fizjologiczny rozwój) tam, gdzie widzieliśmy „wrzeszczące” i „kłótliwe” dziecko, do którego „nic nie dociera” i któremu „nic się nie da wytłumaczyć”.
 

Fazy reakcji stresowej

• Alarmowa lub mobilizacji (zapoczątkowana przez bodziec/
wyzwalacz),
• adaptacji – są w niej trzy stany: walka, ucieczka, zamrożenie,
• odprężenia lub wyczerpania.

Ktoś wyrwał dziecku z ręki zabawkę, zaparkował na wypatrzonym
przez nas miejscu, na obiad są brokuły, okazało się, że trzeba było
dołączyć jeszcze jeden formularz, przyjadą rodzice…!
 

Pojawia się wyzwalacz, który nasz mózg błyskawicznie interpretuje, nadaje mu znaczenia, włącza „teatr mentalny”, czyli to, co sobie mówimy, co sobie myślimy. Jeśli jest to zagrażające dla naszego bezpieczeństwa fizycznego lub emocjonalnego, organizm wchodzi w reakcję stresową i zaczyna produkować hormony stresu (adrenalinę, noradrenalinę, kortyzol). Lądujemy w pierwszej fazie cyklu reakcji stresowej. W odpowiedzi na zagrożenie nasz organizm podejmuje decyzję: „walczyć/uciekać/zamrażać się”, czyli po prostu – przetrwać.
 

Wchodzimy w drugą fazę reakcji stresowej. Kiedy widzimy lwa, nasz mózg przełącza się na tryb „walka/ucieczka/zamrożenie”. Jeśli stwierdzi, że nie ma szansy na ucieczkę, przygotuje nasze ciało do walki. Jeśli zaś uzna, że mamy szansę uciec – przygotuje organizm na długotrwały wysiłek. Może też stwierdzić, że nic nie da się zrobić, i czeka nas śmierć – wtedy włącza zamrożenie, by mniej bolało, gdy będziemy rozszarpywani.
 

Przyjrzyjmy się tej jakże naturalnej reakcji stresowej, uwzględniając zachowanie dziecka. Jeśli coś się maluchowi nie podoba, przestraszy się, wścieknie, zaczyna krzyczeć, machać rękami, tupać. Jeżeli jest to dla niego sytuacja naprawdę trudna – gryzie, pluje, drapie, zaciska zęby. Trwa to czasem kilkadziesiąt sekund, czasem naprawdę dłużące się minuty. Co się następnie dzieje? Dziecko szuka ukojenia w ramionach rodzica. Wypłacze się przytulone, a gdy afera była potężna, często po chwili zasypia. Znajome? To jest właśnie zamknięty cykl reakcji stresowej.

Zastanówmy się, jak odpowiadamy na drugi etap (wyrzut hormonów i następujące po nim zachowanie) reakcji stresowej u dzieci. Jeśli dziecko ma mniej niż rok, koimy je, tulimy, mówimy spokojnym głosem: „Jestem przy tobie”, „Już dobrze”, „Ależ mój maluszek się wystraszył”. Kołyszemy w ramionach, aż przestanie się trząść, łkać czy chlipać. Nie kwestionujemy, czy był to powód do takiej reakcji.
 

 

Źródło: dziecisawazne.pl