Dziewczyny wspomnę tylko na początku, że mój starszy synek ma 2,5roku a młodszy 9 dni.
Jak pewnie większość z Was już wie, bo pisałam o tym w wątku ogólnym mój starszy synek od tamtego tygodnia od czwartku jest u dziadków. Mąż go zawiózł , ponieważ ja pojechałam dom szpitala rodzić.
Teraz w środę rozchorował się, dostał anginy. Od środy bierze antybiotyk.
To jest dla mnie pierwsze dłuższe rozstanie z synkiem i trwa już ponad tydzień, ja oczywiście jestem już tak stęskniona, ze nie mogę wytrzymać i chciałabym go już zobaczyć. Wszyscy w około mi mówią,ze to za wcześnie, że może zarazić małego…
I teraz już sama nie wiem. Czytałam że noworodki dostają odpowiednie przeciwciała od matki i tak łatwo się nie zarażają.
Znalazłam też taką informacją:
"Okres wylęgania i zakaźności anginy
W przypadku ZAKAŻENIA WIRUSOWEGO, okres wylęgania anginy trwa od 1 do 6 dni. Okres zakaźności natomiast trwa od 1 do 2 dni przed wystąpieniem objawów do 3 tygodni po (w zależności od etiologii). Do zakażenia dochodzi u około 2 na 3 osób, które pozostają w kontakcie domowym z chorym.
W przypadku ZAPALENIA PACIORKOWCOWEGO (PBHA) okres wylęgania choroby trwa od 12 godzin do 4 dni. Okres zakaźności wynosi 24 godziny od rozpoczęcia skutecznej antybiotykoterapii, bądź około 7 dni po ustąpieniu objawów, gdy nie stosowano antybiotyku. Ryzyko przeniesienia zakażenia na domowników wynosi około 25%. "
Ale skąd mam wiedzieć, czy moje dziecko ma zakażenie wirusowe czy zapalenie paciorkowcowe a nie będę czekała 3 tygodnie…
Czy któraś mama była w podobnej sytuacji???