Jestem bardzo ciekawa Waszym doświadczeń na ten temat. Zaciekawiło mnie to, bo będąc teraz w drugiej ciąży chodziłam raz na miesiąc na wizytę. Termin miałam wyznaczony na 28 lutego (potem w szpitalu okazało się, że źle go obliczono, bo powinno być 23 luty), 28 stycznia byłam na wizycie, wszystko ok, potem 10 lutego i też niby wszystko ok. Miałam zgłosić się za tydzień. Po wyjściu z gabinetu spotkałam moja przyjaciółkę, która powiedziała mi, że brzuch mam strasznie nisko. Sama to zauważyłam i mówiłam to nawet mężowi, ale skoro lekarka powiedziała, że nic się nie dzieje to się uspokoiłam. Koniec końców tej samej nocy zaczął się poród i po kilku godzinach przyszedł na świat nasz synek…
Czy miałyście podobne przeżycia? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń