Dziewczyny,czy Was też czasem dopadają,bądź dopadały wątpliwości,kiedy byłyście w ciąży?? Ja jestem w 6 miesiącu i przyznam sie szczerze,że bardzo dużo myślę o tym co będzie,jak będzie,jak życie moje i męża się zmieni… i zastanawiam sie,czy w ogóle będę dobrą mamą,czy poradzimy sobie z mężem nie tylko jak chodzi o wychowanie,ale też pieniądze-czy będą wystarczać i co później z pracą?? kiedy wrócić??czasem wręcz się boję,czy damy sobie radę-pomimo,iż ta mała istotka spełnia moje największe marzenie tym,że sie za chwilę pojawi na świecie :):) tyle pytań mi się nasuwa… myślę,że to normalne,ale chciałabym,żebyśmy sie dzieliły takimi wątpliwościami! Fajnie jest porozmawiać też z kimś doświadczonym
M.Napierala w ciąży mnie nie dopadały żadne wątpliwości. Za to im dłużej jestem na forum tym bardziej mam wrażenie jestem złą matką, która nie przejmuje się dzieckiem A dlaczego tak? Ano dlatego, że:
- nie sterylizuje ani nie wyparzam butelek czy smoczków (chyba, że przed pierwszym użyciem)
- nie myję co chwila zabawek (ok, nie myję nigdy, tylko gryzaki opłukuję pod bieżącą wodą)
- podaję dziecku wodę mineralną bez gotowania
- jak myję młodej zęby to szczoteczkę płukam pod wodą z kranu (czyli dziecko mi dwa razy na dzień trochę kranówy łyka)
- do prania od początku w zasadzie używam naszego proszku
A tak na poważnie, wcale nie uważam się za złą matkę, po prostu robię tak jak uważam. Bez szkody na moim dziecku i tak powinno być.
Silje, to nasze dzieci będa sobie razem narzekać na nas
Też się nie daję zwariować - robię co uważam za słuszne.
Wątpliwości miałam zanim zaszłam w ciążę dlatego po prostu wolałam poczekać aż ustabilizuje mi się sytuacja z praca itp. ale taki moment nigdy do końca nie nadchodzi. Najpierw zarabia się za mało, później walczy o awanse i podwyżki, później trudno odejść (na urlop macierzyński) bo sie ma projekty w trakcie i ciągle coś. A z praca chyba nigdy nie jest pewne, bo zawsze moga byc zwolnienia czy coś w tym stylu, ale przecież nie na tym świat sie kończy. Poszuka się nowej. Trochę nawet czuję się oszukana, bo dzięki temu, że mam taka “dobrą” sytuację finansową nie mogę liczyć na żadne becikowe i inne, więc nie było sensu pracować tyle lat…
Mnie uświadomiła gin, że to już pora, ale zajęło jej to 4 lata Bardzo jej jestem wdzięczna, że tak ze swojej inicjatywy ze mną przeanalizowała sytuację i poddała mi temat bo się chyba za bardzo skupiłam na pracy i własnej wygodzie.
Ale za to teraz mi się nie chce wracać do pracy - może pójdę na urlop wychowawczy. Chciałabym być najlepszą mama pod słońcem i tego sie zamierzam trzymać
Zawsze będą jakieś dylematy, nie ważne czy to będzie niemowlę czy strasze dziecko, zawsze w głowie będzie pytanie czy dobrze zajmuję się swoim dzieckiem, może nie potrzebnie skarciłam, za mało poświęcam czasu ,za dużo wymagam albo za mało, ale myślę że natura nas tak skoonstruowała, że instynktownie wiemy co jest dobre dla naszych dzieci. Moje dziecko też piło mineralkę bez gotowania, pierwszy raz spotykam się z takim pomysłem, czasami jadało obiady w róznych porach, zęby myło i myję w kranówce, spało ze mną, długo było karmione piersią, wg znajomych za szybko zaczęłam pracować. A moim priorytetem było wychować szczęśliwe dziecko, robiłam dla niego to czego w danych momentach potrzebował. Mój syn ma 6 lat i dalej się tego trzymam, chociaż łapię się na tym, że chyba za dużo od niego wymagam. Teraz wilekie oczekiwanie na najmłodszego członka rodziny i nie raz dopadają mnie myśli jak to będzie? Zastanawiam się czy z drugim dzieckiem jest tak samo jak z pierwszym, czy tak samo się wychowuję czy można bardziej kochać jedno z nich, boję się żeby ich nie porównywać do siebie. Ale pomimo naszych błędów (oby były one nieświadome) i tak jesteśmy najważniejszymi osobami w życiu naszych dzieci.
Uważam, że każda mama która chce dawać i daje dziecku to co najlepsze w miarę swoich możliwosci i zgodne ze społecznymi norami i zasdami, nie pije, nie bije, psychicznie się nie znęca jest mamą przez duże M. nawet jeżeli dziecko nie ma najdroższych zabawek, ciuszków itp, ale jest zadbane, kochane, pielęgnowana jest jego psychika, a matka zabiegają o jego dobro to Prawdziwa .
A wątpliwości każda z nas miewa i mieć będzie, bo właśnie to czego pragniemy to dobro naszych pociech i chcemy, żeby było naj, naj
Super dziewczyny ja też nie zamierzam chuchać i dmuchać aż do przesady,bo takie dzieci biedne później są! Boję się trochę pierwszych chwil w domu,które mnie czekają z nowo narodzonym maleństwem! Boję się,że nie będę rozumiała,co potrzebuje,czego w danej chwili chce
choć rozmawiałam z moją siostrą
ona mnie też pocieszyła,bo stwierdziła,że jak jej córcia przyszła na świat,to była tak przejęte,że jak urodziła o godz.15:00,to ona dopiero wieczorem zorientowała się,że przecież malucha trzeba przewinąć
zapominała o pewnych rzeczach,ale jak to twierdzi,że to chyba z przejęcia…Fakt-człowiek też potrzebuje chwilę czasu na oswojenie się z sytuacja
nagle dostajesz do rąk taką małą kruszynkę i nie wiesz,za co najpierw masz się zabrać,o wielu rzeczy zapominasz
ach… mówię,z jednej strony nie mogę się doczekać,kiedy wezmę maleńką na ręce,a z drugiej mam pewne obawy
Każda nowa sytuacja rodzi wątpliwości, ale po to mamy instynkty i rozum, aby przezwyciężać trudnośći. Kto chce ten da radę!
M.Napierala myślę ze takie znaki zapytania i myśli dotyczą każdej z nas . Ja mam 2 chłopców i przed narodzeniem młodszego też zadawałam sobie takie pytanie czy aby na pewno podołam itp. Ale wiem jedno że będę się starała ze wszystkich sił być jak najlepszą mamą dla moich chłopców, może nie zawsze wszystko jest tak jak bym chciała, tez popełniam błędy ale na nich się ucze i uważam że to że zostajemy matkami to dla nas mam największa szkoła życia. Wiem jedno że kocham ich bezgranicznie i dla nich byłabym w stanie zrobić wszystko.
ja urodziłam 2 mies temu . Córcia jest drugim dzieckiem pierwszy syn 9 lat temu. przy pierwszym dziecku miałam watpliwosci podobne do twoich .ale przy drugimjuz takich nie ma. Najlepiej nie wyprzedzać myśli na przód- oczywiście że będziesz najlepszą mamą dla swojego maleństwa.luksus posiadania drugiego dziecka polage na tym że nie przejmuję się aż tak bardzo i widzę że malutka jest dużo spokojniejsza niż synek.wiem że jak zacznie płakać a ja jestem w łazience to nie muszę wyskakiwać z wanny na śliską posadzke ryzykując złamanie nogi , tylko spokojnie zarzucam szlafrok , lub sspłukuje pianę i ide do niej albo jak nie zdążę wyprasować kaftanika i ubiorę jednak ten niewyprasowany to świat sięnie zawali. Maluszek potrzebuje spokoju i daje nam sygnały czego potrzebuje, po kilku dniach nauczysz się z nim dogadywać i bedzie dobrze.
Mąż jest pomocny w wielu rzeczach : robieniu herbatki laktacyjnej ,porządku w kuchni ,porzadku w ogóle:) nie musi się zachwycać kupką i z zadowoleniem przewijać pieluchy na to mozesz mu dać czas. Napoczątku tatuś musi poswięcaćczas i zajmowaćsie potrzebami mamusi - bo dzidziusiem chca sie zajmowaćwszyscy
a małe potrzebuja mami najbardziej
M.Napierala ja też się bałam, nawet mówiłam do męża, że mogę sobie jeszcze pobyć w szpitalu, że mi to nie przeszkadza. Ale za to jak weszłam do własnego domu to takie nowe uczucia się pojawiły, taka realność sytuacji, że to już, że nie ma odwrotu i że to się dzieje naprawdę. Wierz mi, szybko poznaje się swoje dziecko i znaki jakie wysyła
Ty jako matka intuicyjnie będziesz wiedziała co dziecku dolega, jak go coś boli to że to będziesz umiała rozpoznać ale na to potrzeba czasu aby je poznać i jego potrzeby więc nie zrażaj się Ty i poświęcaj potem swojemu dziecku tak dużo uwagi i czasu jak możesz:) Kochaj je , pielęgnuj a wszystko będzie ok, i nie zamartwiaj się na siłę:)
Takie myśli pewnie każdą ciężarną w pewnym momencie nachodzą i jest to jak najbardziej normalne Czy będziesz dobrą mamą ? Jak najbardziej !! I musisz w to uwierzyć
Ale puki co nie zaprzątaj sobie tym głowy bo będzie dobrze a zajmij się na przykład przygotowywaniem pokoiku czy prasowaniem ubranek dla maleństwa bo już niedługo będzie z wami a wtedy zobaczysz jakie życie jest piękne .Trudne momenty też będą , bo zawsze są . Ale z czasem poznasz swoje dziecko , nauczysz rozpoznawać się płacz itp A potem zobaczysz ten piękny uśmiech który wszystko wynagrodzi
Chyba każda z nas ma takie obawy i myśli.Ja również jestem w ciąży i mam pełno obaw.To naturalna rzecz.
Cóż, silje zdaje się tu być wyjątkiem. natomiast wszystkie mamy, które ja znam lub poznałam, dzieliły te same obawy co Ty M. Napierała. Myślę, że to jak najbardziej naturalne odczucia. Chcemy się sprawdzić w roli matek, ale boimy się, że popełnimy błędy. Nie wiemy, czy nasi partnerzy ogarną się itp. itd. Takie życie, ale… Działamy instynktownie, jak to zostało napisane, i dzięki temu dajemy sobie radę na tym polu. Pewnie, że będzie ciężko, przynajmniej na początku, będzie też zupełnie inaczej, ale będzie też cudownie. A w którymś momencie odkryjecie, że bez tego dzieciątka Wasze życie było puste I to będzie najpiękniejsze uczucie :)))
Tak PrudMommy… spodziewam się, że masz rację :)to będzie najpiękniejsze uczucie,którego już nie mogę się doczekać!! a jestem świadoma tego,ze czas ucieka i mała niebawem będzie z nami wtedy na pewno będzie ciężko,ale też będzie cudownie
jeszcze trochę
a powiedzcie mi dziewczyny,tak zmieniając temat,czy Wy chodzicie do szkoły rodzenia,czy macie położną,która przychodzi do Was i rozmawia z Wami?? ja w poniedziałek mam dzwonić do położnej,żeby się z nią umówić na pierwsze spotkanie,tylko we dwie(nie w żadnej szkole rodzenia) i jestem ciekawa jak to będzie
mówiła niby wstępnie,że przyniesie ze sobą różne broszury na temat przygotowania do porodu itp,itd i sobie posiedzimy i pogadamy
Proud Mommy to zapewne dlatego, że ja w ciąży czułam się fatalnie sama ze sobą, marzyłam o tym, żeby młoda się już urodziła, omijałam lustra, unikałam ludzi i chyba bardziej martwiłam się o to kiedy znów będę wyglądała “normalnie”, egoistka ze mnie ogromna. Ale też faktem jest, że nigdy nie uważałam kobiet w ciąży za urocze, a brzuchów wielkich tym bardziej. Druga sprawa, że hmm, jakkolwiek to zabrzmi, nie umiem przejmować się czymś czego fizycznie nie widzę, nie mogę dotknąć, zobaczyć, sprawdzić. No po prostu nie umiem, nie wiem, tak jestem skonstruowana chyba, albo wychowana. A jakbym się tak przejmować i martwić miała to by mnie chyba u czubków już dawno zamknęli
Silje,ale jednak się bałaś ??
M.Napierała bałam się, ale nie była to panika jakaś, nie umiałam sobie wtedy wyobrazić wszystkiego. Stres taki prawdziwy mnie dopadł jak ze szpitala miałam wyjść dopiero. Bo wiedziałam, że w domu nie będzie non stop położnej i lekarzy, że nikt mi nie pokaże, nie zrobi. Ale tak jak mówię, to się nasiliło dopiero po porodzie, bo tak jakby wtedy do mnie dotarła powaga sytuacji Wcześniej to był taki stres “o jeny nie rusza się, gdzie jest ta cholerna czekolada!!”
hehehehe doooobre
no tak! każdy ma inne podejście!!
Ano, to się podobno rozkłada w rodzinie i tym sposobem ja jestem ta co się nie przejmuje, a moja młodsza to znów byle pierdołą potrafi się cały tydzień martwić