Od początku ciąży nas prawo chroni. Zależy to raczej od rodzaju umowy o pracę.
Jeżeli chodzi o ogródek to jeszcze nie mamy bardziej chodzi mu o pielenie przed domem i w skalniakach. Ja sobie daje radę, tylko on oczywiście czasami musi coś wypomniec ale jak to facet. Uwielbiam jak coś robi i jestem dumna że sam robi i niw płacimy komuś za prace, ale czasami przydałoby się żeby poświęcił nam trochę czasu…Mimo wszystko cieszę się ze jesteśmy razem i wiem ze mogę na niego liczyć, ale tak jak w tytule czasami mam poprostu dość.
Co do pracy to mi przedłużyli umowę tylko do dnia porodu i tyle. Wiec niedługo zasile szeregi bezrobotnych, a co do zwalniania kobiet w ciąży to niestety tak się dzieje. Z tego co wiem po 3 miesiącu ciąży można się odwołać od zwolnienia, a wcześniej to tylko wtedy kiedy jesteśmy na l4. Ja sobie jak narazie nie wyobrażam, ze mogłabym zostawić amelke, ale napewno za jakiś czas będę chciała zacząć gdzie prace. Mam tylko nadzieje ze coś znajdę.
Domek z ogródkiem to i mi się marzy, ale póki co możemy sobie z klocków zbudować;-) co do traktowania kobiet w ciąży w zakładach pracy to podobnie jak i wszędzie, potem będzie gorzej pracę znaleść ale trzeba myśleć pozytywnie.
Domek z ogródkiem chyba każda z nas chciałaby mieć. Móc sobie latem czy wiosną posiedzieć z dzieckiem na świeżym powietrzu, być blisko przyrody. Tylko nie dość, że trzeba za coś postawić ten domek to jeszcze potem dbać o niego. Utrzymanie domu to nie jest posprzątanie mieszkania. A z posprzątaniem m2 przy dziecku jest czasem problem ( zwłaszcza jeśli boi się odkurzacza ). Jeden dzień z kanapką i biszkoptem i już pełno okruchów na podłodze. Szafki wysmarowane bananem lub masłem. Już nie wspomnę o szybie drzwi balkonowych. Niedługo będę je mogła wystawić do jakiejś galerii sztuki bo są na nich takie esy floresy jakich świat nie widział.
martuś my mamy drzwi w formie szafy przesuwnej do lazienki , gdzie są to dwa olbrzymie lustra wyobaź sobie co tam się dzieje
tyle ze ja daje ściere małej i razem je czyścimy;)
Też się śmieję do męża, że chciałabym mieć domek z ogródkiem, na starość dobra rzecz, zwłaszcza że nie wiadomo co z naszymi emeryturami będzie, w sumie to wiadomo parę groszy dostaniemy a tak to swoje warzywa, owoce może jakaś kurka co zniesie jajko ;)).
Najlepiej, żeby ta kurka znosiła złote jajka Nie będę odstawać w marzeniach o domku, ale przeraża mnie myśl o sprzątaniu tych wszystkich metrów, zwłaszcza na starość
Mi doskwiera samotność … Od czterech lat mieszkamy w obcym mieście ( maz ma tutaj prace ) nie mamy tu rodziny a ja mam tylko jedna znajoma. W pierwszych tygodniach ciąży przestałam pracować i po porodzie nie miałam do czego wracać. Jak wiele z was … Synek ma 15 miesięcy na razie jest pod moja opieka. Maz dniami pracuje i smutno tak samej jak nikogo sie nie zna
My mamy dom i duży ogród plus staw w ogrodzie:)Dom jest dwu piętrowy na dole są teściowie my mamy piętro i za 2 tyg zabieramy się za urządzanie strychu.Starszy brat wcześniej mieszkał gdzie my teraz ,ale przemyśleli sprawę i woleli się wybudować na działce która miała być mojego męża.On wtedy młody i głupi nie myśląc przyszłościowo poszedł na taką wymianę.Szczerze wolała bym zbudować sobie nieduży jednorodzinny domek parterowy i mieszkać osobno,a z drugiej strony powinnam być szczęśliwa że mieliśmy gdzie zamieszkać po slubie.Starszy dom jest niczym skarbonka bez dna co chwilę coś w zeszłym roku zmienialiśmy pokrycie dachowe.Musieliśmy wszystkie okna na piętrze powymieniać bo wiadomo nic na lata nie jest.Najgorsze jest to ,że nasz dom jest bardzo duży i majątek wydajemy na zimę na opał.Teraz dzielimy się kosztami na połowę gorzej będzie później gdy teściów zabraknie.Cieszę się natomiast z naszego ogrodu,bardzo dużo czasu z dziećmi tam spędzam:)
No to teraz ja.
Mieszkamy z Andrzejem i rodzicami mojego partnera w małym mieście w bliźniaku. Mój partner wyjechał do Niemiec do pracy. Tak czy siak prawie cały czas jestem sama. Teściowa strasznie mi pomaga z teściem, ale staram się nie nadużywać jej dobroci, korzystam wtedy, kiedy muszę… Jakoś nie wyobrażam sobie żebym miała prosić ją o pomoc, po to żeby iść do koleżanki na kawę, czy do kosmetyczki… Mój chłopak przyjedzie na roczek… Ale i tak większość obowiązków spada na mnie.
Tak to już jest z tymi naszymi chłopakami, że czasami dołożą żaru do ognia, ale szczerze nie wyobrażam sobie życia bez mojej drigiej połówki. Czasami mam dość tego wielkiego domu i marzy mi się małe mieszkanie, ale tak w głębi serca cieszę się że mamy możliwość mieszkania w domku. To fakt jest więcej obowiązków, ale coś za coś.
Ja, jak już pisałam w innym wątku, mieszkam w domu podzielonym na pół, z stuletnim wujkiem mojego partnera.
Dom nie jest takowo podzielony - jedynie umownie a wspólne są schody prowadzące na piętro. Do tego mamy ogródek, w której rośnie wieeeeeelka grusza (w te wakacje miałam “wczasy pod gruszą”; ) ) a pod nią na razie jest prowizoryczny stół i ławki z desek… Wprowadziliśmy się tutaj na początku lipca, po dalekiej rodzinie, która mieszkała tutaj pod nieobecność partnera i jego rodziców w kraju. Gdy mój kochany wrócił zamieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu w Gdańsku, bo tam się właśnie uczyłam, lecz gdy już wiedzieliśmy, że jestem w ciąży zgodnie postanowiliśmy przenieść się w sumie jak na razie na swoje. Bardzo cieszyłam się na tą przeprowadzkę, bo zdecydowanie wolę mieszkać na wsi, niż w mieście, jednak gdy tutaj zawitaliśmy wcale nie było mi do śmiechu… Dom po lokatorach, był w opłakanym stanie - wszędzie brudno (nawet ściany a nie mieli oni małych dzieci) a najgorszy był grodzony ogródek (ten z gruszą) w której trzymali psa na łańcuchu i nawet po nim nie sprzątali - masakryczny smród… Do tego rozwalona kabina prysznicowa pod którą wdał się grzyb, który przeszedł do przedpokoju… Gdy to wszystko zobaczyłam miałam ochotę usiąść i płakać. Teściowie nim wyjechali, zrobili kapitalny remont w domu a my zastaliśmy po 4 latach syf… Tak więc w 8 miesiącu ciąży myłam, szorowałam, wycierałam, malowałam i czyściłam - nieraz i na czworaka, by tylko było czysto na przyjście na świat mojego Skarba… Łazienka i przedpokój wciąż są w opłakanym stanie - musimy rozkuć wszystkie kafelki na podłodze, bo są popękane i po raz drugi ściągnąć kabinę (raz była ściągana , by naprawić rurę i pozbyć się choć tego widocznego grzyba) z brodzikiem i wymienić całą ściankę działową z przedpokojem, na której jest grzyb… Ta rodzina nie sygnalizowała, że coś się dzieje w tej łazience (woda wylewała się z pod kabiny już dłuższy czas, bo rura była pęknięta), bo gdyby coś powiedzieli to zostało by to przez Nas albo teściów naprawione jak np., gdy w zeszłym roku piec zaczął szwankować, teściu go od razu wymienił i teraz jest nowy. Ech… Przed nami jeszcze mnóstwo pracy.
Dla osób o mocnych nerwach zdjęcia poglądowe tego, co zastaliśmy w domu po wprowadzeniu się… Sama nie jestem idealna - lubię porządek ale gdy mieszkałam u kogoś, dbałam o mieszkanie bardziej niż byłoby o no moje własne…
A mnie doskwiera ciągle coś… No naprawdę nie jestem jakąś hipochondryczką ale od czasu porodu nieustannie mi coś dolega. Jak nie ataki kamieni nerkowych to kręgosłup, jak na chwilę odpuści kręgosłup to zatoki, jak zaleczyłam zatoki zaczęły mi drętwieć ręce i drżeć, ból brzucha i ginekolog to już standard, a ostatnio baruję się z zębami. Od tygodnia boli mnie ucho. Już mam tego serdecznie dość. Wiecie jak się cieszę kiedy są dni gdy czuję się zupełnie normalnie? To już jest tak męczące. Wieczorem tylko czekam żeby iść spać bo wtedy mam spokój. Niby siedzę sobie w domu, nie pracuję więc powinno być fajnie ale nie jest. Jestem jakaś taka zniechęcona do wszystkiego, nic mnie nie cieszy
Ja nie wiem czy ciąża aż tak wyczerpuje organizm, że po porodzie nagle wszystko po kolei szwankuje?
Samanta no to nie zazdroszczę Ci tego co zastałaś, ale tak to właśnie jest z lokatorami. U nas też mieliśmy problem z jednymi, którzy nie szanowali tego co jest zrobione. Niestety czasami trafią się tacy którzy uważają ze to nie ich dom wiec nie trzeba w nim utrzymywać standardów. Dobrze ze udało się Wam chociaż ich pozbyć bo z tym też różnie bywa. My jeżeli chodzi o remonty to caly czas jest coś do zrobienia, jedno się zrobi i drugie wymaga remontowania. Taki urok własnego domu. Życzymy Wam wytrwałości w remontowaniu.
Marta niestety tak czasami jest po ciąży, ja miałam problem z wypadajacymi włosami, kolka zębów do leczenia w tym jeden do wyrwania, ale to juz było wiadome wcześniej, ale dopiero teraz się zdecydowałam, kiedy doszłam do wniosku, ze muszę być przykładem dla cieki i nie panikować. Przeziębienie też mnie dopadlo. Tak wiec niestety taki urok ciąży. A jeszcze jak dojdzie karmienie, to też maluszek zabiera mamusi składniki.
Marta mam czasami dosyc wszystkiego. Kocham nad zycie swoje dziecko ale czasami nie daje juz rady. Nie wyspanie, ranne wstawanie i teraz praca. Dzisiaj mialam rano kryzyc. Noc nie przespana, synek caly czas plakal bez powodu moze zeby a od rana katar i goraczka. Czasami chcialabym zeby bylo jak kiedys, ale tylko na moment. Nie raz kiedy na prawde jest mi zle ide do lazienki i placze a potem czuje sie silniejsza mimo chwilowego zalamania.
Widzę że nie jestem sama też mamy marzenia o domu z ogródkiem może w przyszłości
mi ostatnio doskwiera jakaś nerwica albo rutyna ciągle codziennie te same czynności wykonuje
bywam już zmęczona tym wszystkim też jestem bez pracy mężuś pracuje prawie cały dzień od 6 do 20
i tak się zastanawiam aby coś ze sobą zrobić może jakiś basen fitness bo na wadze coraz więcej kilogramów …
Ja jestem na wychowawczym, i tez czasem czuje sie zmeczona przebywanie z dzieckiem 24h/dobe, zwlaszcza ze nie mam pomocy meza (pracuje jakie kierowca ciezarowki) ani rodzicow. Czasami chetnie wrocilabym do pracy, ale nie mialby kto zaopiekowac sie dzieckiem po odbiorze dziecka ze zlobka…
Moja córeczka ma dwa miesiące,kocham ją nad życie,ale kiedy przychodzi mąż z pracy,bardzo chętnie odpoczywam od małej… bo już tak to jest i to chyba normalne,ze kiedy musisz być na czyjeś zawołanie 24h na dobę,to masz prawo być tym zmęczona… pomimo iż jesteś dobrą mamą… każdy czasem odczuwa zmęczenie… ja jeszcze nie na tym etapie,ale moja siostra miała tak,ze nie miała z kim zostawić córeczki do roku,pomimo iż mieszkała z teściową,to czasem miałą ochotę wyjsć,trzasnąć drzwiami i nie wrócić…
Decydując się na dziecko,decydujemy się również na nadskakiwanie naszemu maleństwu kiedy jest malutkie,znoszeniu różnych humorów,kiedy jest już starsze,ząbkowaniu i innych tego typu… takie są realia… nie widziałam jeszcze takiej mamy,która była by wypoczęta i zawsze uśmiechnięta każdej zdarza sie chwila rozpaczy
Zmeczenie i znuzenie jest jaknajbardziej normalne gdy jest sie w domu z dzieckiem przez wiekszosc czasu, i nie oznacza to zadnej depresji poporodowej:) Kazda Mama ma lepsze i gorsze dni,czesto uzalznione od aktualnego nastroju dziecka, ilosci snu, pomocy ze strony partnera… ja mam takie dni kiedy tryskam energia i mimo tego ze zrobilam mase rzeczy w domu i zajmowalam sie córkami, to nie jestem szczegolnie zmeczona ani fizycznie ani psychicznie. A sa takie gdy nie chce mi sie nic, nie moge rano sie zmusic zeby sie ubrac i snuje sie w pizamie;) Zmuszam sie jedynie do ugotowania obiadu i zabawy/opieki nad corka. Fajnie jest czasem wyskoczyc gdzies samej, albo z kolezankami, odpoczac od dzieci, oczyscic umyl, pobyc z doroslymi ludzmi. Mi to super laduje akumulatory i szybko zaczynam tesknic za moimi dzieciakami:)
I ja czasami tęsknie za tymi czasami sprzed porodu. jak maluszek da mi porządnie w kosć to podrzucam go na chwilę siostrze. Ja mam taką możliwość, ale wiem , ze nie wszystkie tak macie. Wtedy zabieram się za sprzątanie, albo biorę długą kąpiel i wracam do maluszka. Jak bardzo mi marudzi w domu to idziemy na spacer. Na dworze jest spokojniejszy. Ostatnio wyraziłam chęć udziału w konkursie, tak dla oderwania się od tego wszystkiego. mam dodatkowy cel.