Czasami trzeba mieć ,,oczy szeroko otwarte''

Kilka miesięcy temu, koło października na moim oddziale leżała p.Anita ( pedagog szkolny) , która urodziła siłami natury piękną, zdrową córkę Igę. Kobieta troszkę nieporadna wymagająca więcej uwagi z naszej, mojej strony w czynnościach pielęgnacyjnych nad dzieckiem. Myślałam, nie ma co się dziwić, w końcu ,stara pierwiastka’‘. W raz z mężem długo starali się o upragnione dziecko. Po kilku dniach, kiedy p. Anita nabrała wprawy w opiece nad Igą i ich stan ogólny na to powalał, zostały wypisane do domu. Po tygodniu, kiedy przyszłam na nocny dyżur ze zdawającego raportu dowiedziałam się, że p. Anita z córką leżą na ginekologi, gdyż rozeszło się jej krocze. Nie skończyły jeszcze mówić, kiedy w drzwiach ukazała się duża, rozczochrana kobieta, to była p.Anita ze łzami w oczach. Zaniepokoił mnie jej wygląd. Poprosiła mnie na zewnątrz dyżurki i zaczęła mówić…że jest w ciągłym strachu, bo nachodzi i nęka ją teściowa w szpitalu. Wpierw poprosiła abym poszła do niej i została na czas rozmowy z teściową. Nie podobało mi się to, ale nie chciałam mieszać się w sprawy rodzinne. Byłam jednak coraz bardziej zaniepokojona i martwiłam się o małą Igę.Zaproponowałam, że zabiorę Igę do siebie na oddz. neonatologiczny i się nią zaopiekuję. Cała ta sytuacja nie dawała mnie spokoju. Zasięgłam rady koleżanek, które też miały obawy. Natomiast koleżanki z oddz. ginekologicznego nie zgłaszały żadnych skarg. Przez cały dyżur doglądałam p. Anitę i jej córeczkę aby niczego im nie brakowało. Na kolejnym dyżurze postanowiłam odwiedzić p. Anitę, wchodzę a tu SZOKKK…mąż p. Anity karmi ją… ,jak psa’’ ( na leżąco) .Była jakaś dziwnie bezradna, ,jakaś chora’’ pomyślałam, wręcz depresyjna.Na pytanie czy dziecko jadło nawet nie drgnęła.Mąż dopiero poinformował mnie, że nie. Zabrała więc Igę pod pretekstem nakarmienia. Opowiedziałam swojej doktor, że z Tą kobietą dzieje się coś niedobrego, że ma depresję. Interweniowałam również na ginekologi. Zarządzono konsultację psychiatryczną.Dziecko, pozostawało pod moją baczną obserwacją. Niestety, w ciągu kilku godzin u p. Anity rozwinęła się pełna postać depresji maniakalnej.Po konsultacji została przewieziona do pobliskiego szpitala na oddział psychiatryczny.Mała Iga miała zostać u nas do następnego dnia, kiedy mąż p. Anity pozałatwia wszystkie sprawy. Niestety zamiast , dziękuję’’ usłyszałam, że niepotrzebnie się wtrącałam. Jednak mam poczucie, że było to konieczne bo inaczej mogłaby skończyć się ,ich historia’'.

Mam nadzieję że będzie coraz więcej takich położnych

Dziękuję