Co robić kiedy dziecko w ogóle nie słucha?

Pytanie do Pani psycholog ale również do was które macie starszaki. 

Mam 4 letniego synka który kompletnie nas nie słucha. Tzn nawet jedli czegoś zabronimy to to zrobi. Często o coś pyta ale jeśli nie dostanie pozwolenia ma to gdzieś i i tak to zrobi. Sytuacja trwa od długiego czasu więc to nie jest tak że przejściowe. Oczywiście tłumaczymy pokazujemy jak to jest jeśli się kogoś nie słucha np nie słuchamy jak on p coś prosi dajemy czasem kary ale nic nie jest skuteczne. Ma karę przypuśćmy że nie obejrzy ulubionej bajki to płaczę ze blok słyszy przeprasza obiecuję że tak nie będzie więcej prosi żeby karę anulować ale kolejnego dnia sytuacja się powtarza jak by kompletnie nie rozumiał konsekwencji. On wie że za chwilę będę zła lub zostanie ukarany ja często też mówię że ostatnie szansa jeśli nie to.... I jestem konsekwentna a on i tak spróbuję a potem płaczę. Jedyne co czasem działa to szantaż o rzeczy na których bardzo mu zależy np ma gdzieś jechać i mówię że jeśli coś zrobi /nie zrobi to nie pojedzie wtedy często choć nie zawsze jest w stanie się opanować. Ale to dla mnie żadna metoda wychowawcza ja nie chcę z nim cały czas walczyć ale co robić jak nic nie działa? Przyznam że spędza mi to sen z powiek. On od początku od roczku był dzieckiem bardzo trudnym wychowawczo nawet byłam ze dwa razy jak był młodszy y psychologa bo nie mogłam poradzić sobie z uciekaniem a było to bardzo niebezpieczne. Ale teraz to duży chłopiec który naprawdę rozumie. 

Kochana podsyłam Ci kilka wątków, które mogą Ci pomóc z problemem.

https://lovi.pl/forum/7/8569

https://lovi.pl/forum/10/1945

https://lovi.pl/forum/5/1023

https://lovi.pl/forum/7/3947

Ja od siebie tylko dodam, że mam syna rok starszego od Twojego i u mnie nie ma czegoś takiego, że nawet, jak syn nie ma na coś pozwolenia to i tak zrobi. Najwyżej ma przedłużaną karę, aż się nauczy, że nie warto robić na przekór. Zdarzyło się u nas, że najdłuższa jego kara była to kara tydzień na oglądanie bajek. Jak wie, że coś mocno przeskrobał i przeprasza i obiecuje, że więcej nie zrobi, to okej, mówię mu wtedy, że w porządku, ale kara zostaje, żeby wiedział, że na przyszłość tak nie wolno robić. Przede wszystkim musisz być konsekwentna. Jeśli mały coś przeskrobie, przeprosi i kara zostanie zniesiona, to będzie wiedział, że za każdym razem wystarczy powiedzenie "przepraszam", żeby rodzice ulegli. Ale wiadomo, że jak nie słucha, a Ty mówisz, że jesteś konsekwentna, to kar nie będzie się przedłużało w nieskończoność, więc może wtedy iść z nim faktycznie do psychologa dziecięcego? Może on coś zaradzi? Mam koleżankę, której synek w maju skończył 6 lat. Też był niegrzeczny, kopał, bił wszystkich, gryzł, pluł, nie umieli sobie z nim dać rady. Chcieli go nawet przenieść do innego przedszkola, bo panie przedszkolanki nie dawały sobie z nim rady, a okazało się, że ma ADHD, jest mocno nadpobudliwy i stąd jego zachowania. Więc przejrzyj sobie wątki, które Ci podałam, może jeszcze więcej konsekwencji w karaniu, a jak nie, to do najlepiej wybrać się do specjalisty, bo z pewnością coś zaradzi na takiego urwisa :)

Kochana a jak anulujesz mu karę i wlaczasz bajkę czy kategorycznie trzymasz się tego. Moje starsze są bo 11 i 8 lat więc wiem co masz w domu bo u mnie często mówię do młodszej odluz tel ona nie no to jej blokuje na parę godzin. 

Justamama  a jak przeprasza i blaga  bbyś anulowala  karę i obiecuje  zże nie będzie tak to anulujesz mu ta karę czy kara jest aktualna? 

Osobiście nie jestem za metodą kar ale niekiedy wyjścia nie ma tyle że e tym przypadku widzę że synek jest rezolutny  zże sam chce zdecydować i niekoniecznie ogarnia konsekwencje wyborów Ja nie dokonuje skoro pyta i odpowiedź jest nie być może w tym też tkwi problem bo niektóre dzieci nie lubią zakazów ( sama byłam takim dzieckiem i mój syn różniez  ) jeśli mówisz że nie wolno to dziecko na przekór to zrobi bo lubi łamać zakazy tak zwanie niektóre dzieci tak mają i jak coś zabronione bardziej kusi może warto zmienić formę odmowy z nie wolno na nie powinieneś bo i tłumaczenie dlaczego ale masz wybór jeśli zrobisz tak i tak to wiedz że takie i takie będą konsekwencje Twojego wyboru ale jeśli jednak zrobisz tak i tak to będę z Ciebie dumna i będzie tak i tak.. 

 

To taki przykład ogólnie warto asertywnie zakazywac dajac  pponiekąd niby wybór dziecku choć droga jedna jest właściwa ale to jednak nie zakaz a wybór i też dziecko inaczej to analizuje :) 

Dzięki Magicznypazur przejrzę w wolnej chwili wątki. Oczywiście że nie anuluje kary jeśli przeprasza choć on wtedy bardzo tego chce wręcz ti na mnie wymusza. To takie trochę błędne koło przeprasza i liczy że anuluje karę prosi o to jeczy... Ale jestem neuugiets więc wpada we wściekłość i od nowa zachowuje się okropnie. 

Magicznypazur no właśnie niestety mam wrażenie że u niego metoda to będziesz miał dłużej karę aż się nauczysz kompletnie nie działs bo on zwyczajnie się nie uczy.  Mój mąż tak czasem miał ze kara za karą a dls mnie to jeszcze gorzej bo widzę że on ma to gdzieś. Mimo że wie i często uprzedzam co będzie i tak próbuje dalej a potem płacz. Przeczytałam już mnóstwo książek i poradników o wychowaniu i nic. 

Asertywny wybór nie działa bo moje dziecko się gubi on musi mieć jasny przekaz o bardzo jasne granice. Inaczej pyta sto razy 

Justamama  ttyle że widać przynajmniej z tego co piszesz że te zakazy i nakazy nie działają i że dziecko granic nie przestrzega więc myślę że ta metoda jest po prostu błędna myślę że warto zrezygnować z zakazywania  ttypowego bo jednak zakazany owoc najbardziej kusi. 

A jak się z uwagą w sensie bawicie poświęcenie dużo czasu bo jeszcze przyszło mi na myśl że twoj  4latek po prostu zwraca na siebie uwagę bo potrzebuje jej więcej niż ma  nno i jeszcze pytanie mi się nasuwa czy jesteś w ciąży bądź ma małe rodzeństwo?  JJeśli tak może czuje się zazdrosny i czuje się zagrożony w sensie że rodzice już nie będą tak to kochać itd może też poniekąd myśli że go odtracacie i stąd takie zachowanie niekiedy i tak może być.

Próbowałaś karny jezyk? Ostatnio moja koleżanka próbowała na swojej 4 latce. Sądzą ja na 4 minuty na karnym i wychodzi do innego pokoju. 

Próbowałam i nas w ogółe się to nie sprawdza bo milion razy ucieka i płacze tak że sąsiedzi na policję zadzwonia i to nie jest histeria tylko taki żal szczery a skutków pożądanych o tak nie przynosi. 

Ja też walczę ze sobą bo jestem rączek za metodami współpracy aniżeli ja tu rządze i tak ma być. Wiecie szantażem czy straszenie często jestem w stanie osiągnąć pożądane zachowanie tylko nie chce tak robić. Nie chcę żeby dziecko się mnie balo. 

Aisa to moje jedyne dziecko w ciąży nie jestem jeszcze chociaż planujemy. Czasem też myślę że ja poświęcam mu za mało czasu dużo więcej tata ale ja pracuje na zmiany caky dom poza drobnymi zakupami jest ns mojej głowie i poprostu tego czasu nie mam. U nas jest taki podział js dom mąż dziecko i tu żadnej negocjacje nie wchodzą w grę bo żeby nie wiem co mąż nic nue ugotuje nie wstawi prania ani nie poprasuje ale za to chętnie wyjdzie z młodym na rower czy plac zabaw 

A jak młody zachowuje się z tatą też robi takie afery? 

Tak Paulina też nie słucha męża choć może jest odrobinę lepiej ale właśnie dlatego że mąż go szantażuje żeby działało.

Ostatnio mój mąż miał sytuacji że musiał przestawić auto i prosił żeby młody poczekal na trawniku ta minute. Cały czas go widział. Mimo wszystko on pobiegł sobie na ulicę (fakt że osiedlowa ale jednak) i akurat jechał samochod. Mój mąż wyszedł z siebie ze wściekłości i posypały sie kary. Ale no właśnie często to poprostu niebezpieczne a nie mówimy o rocznym dziecku które tego nie rozumie tylko o 4-latku. 

Podobnie sprawa się ma żeby nie wspinak się na barierki na balkonie codziennie prosimy o to kilka razy. Ma zakazy wychodzenia na balkon o takiej sytuacji płaczę a na drugi dzień robi to samo. Nie mogę go na chwilę zostawić to jest tragedia. 

Ale  mam wrażenie że młody najgorzej sie zachowuje jak jesteśmy we trójkę. 

JustaMama no właśnie to nie o to chodzi, by była kara za karą, bo dziecko wtedy tym bardziej sobie z tego nic nie będzie robiło i masz rację, 4 latek bardzo dużo rozumie i kiedy mąż poprosił, by poczekał minutę na trawniku, to powinien poczekać. Jeżeli faktycznie nic żadne tego typu metody nie działają ,to może faktycznie wybrać się z nim do psychologa dziecięcego i zrobić testy np. pod kątem ADHD? Wiesz, ja nie twierdzę, że Twój synek jest nadpobudliwy, bo nie jestem specjalistą, ale może coś w tym kierunku? I wiesz metody profesjonalistów, z którymi rozmawiasz w cztery oczy bardziej by się sprawdziły?

Magiczny ADHD można diagnozowsc w wieku szkolnym i to słyszałam od psychologa i którego byłam kiedyś oraz od obecnego przedszkolnego. Choć zadatki niestety może mieć. 

Powiem szczerze że ja czuję okropna niemoc zwłaszcza że jestem po pedagogice i nie wiem co robimy źlei nie potrafię znaleźć sposobu ma własne dziecko. Jestem daleka od idei wychowania opartego na strachu  i pokazywaniu swojej siły o przewagi. Ale inne metody zawodzą a tłumaczenia to w ogóle jakbym do ściany mówiła 

Kochana a może wcześniej za dużo mu pozwalaliscie? U mnie właśnie to było przyczyną. Gdy się rozwiodlam dziewczynka pozwalała na wszystko. Później gdy mój obecny mąż się wprowadził i skończyło się że mogą mi na głowę wchodzić też rady sobie nie mogłam dać 

JustaMama  czyli do tego czasu nic nie są w stanie zrobić? Nic doradzić? Przecież do wieku szkolnego to jeszcze dużo czasu, a problem jest już...

Tego nie powiedziałam. Do tego wieku nie diagnozujs takich zaburzeń. Szczerze to byłam dwukrotnie kiedy synek był młodszy i nie uzyskałam żadnej pomocy mimo że byłsm u dwóch różnych psychologów prócz tego że musi mieć żelazne granice a my musimy być konsekwentni. Tylko że to dla mnie walka ciągła i nic więcej. Być może prywatnie wygląda to inaczej ale mnie niestety nie stać na wizyty prywatne zwłaszcza że wtedy na pierwszym spotkaniu nie dadzą wskazówek tylko dokładnie analizują a za każdą wizytę trzeba zapłacić. 

JustaMama to może warto byłoby się z nim wybrać teraz, kiedy ma 4 latka? Może akurat teraz coś by doradzili sensownego? Jakoś by nakierowali, co możesz jeszcze spróbować zrobić, żeby maly zaczął Was słuchać. Zdaje sobie sprawię, że wizyty prywatne kosztują, w sumie niezależnie od specjalizacji pewnie biorą podobne kwoty, czyli 150-200 zł, a to niestety bardzo dużo :/ A znowu na wizytę, szczególnie tę pierwszą czeka się sporo czasu.

No tak jest ale może rzeczywiście zapisze go jeszcze raz nawet jak trzeba będzie czekać. Bardzo bym chciała ale raczrj problem nie zniknie za kilka miesięcy... 

Każdego dnia są sytuacje kiedy prosimy o coś i spotykamy się z murem np dziś prosiłam żeby nie skakał po łóżku raz drugi trzeci a on nic sobie z tego nie robi i skacze dalej. Mówię że może skakać na podłodze po naszym łóżku nie a on dalej no i albo muszę zagrozić dziś np zaraz będziesz miał karę albo podnieść głos albo zaszantsziwac żeby przestał. I takich sytuacji z dzisiejszego dnia kilka. Czasem są blache czasem poważne co nie zmienia faktu że nie reaguje na nasze prośby i upomnienia 

Sprawa wygląda dość poważnie i należy zareagować już teraz bo później może być tylko gorzej. Polecam odwiedzić psychologa dziecięcego, który przebada dziecko i doradzi co należy robić, jak pracować z dzieckiem alby był pozytywny efekt. Stosowanie kar wcale nie jest dobre na dłuższą metę, bo w przyszłości moze się to obrócić przeciwko wam i skończyć się ucieczkami z domu bo rodzice źli, bo coś.. działajcie, póki czas.

SYstem nagród i kar. Dziecko musi sie nauczyc, że moze sie zachwoac nieposlusznie, ale w efekcie czekaja go konsekwencje i np. jezeli nie zje jedzenia to nie dostanie deseru itd.

Pisałam już chyba że kary nie działają w ogóle tzn owszem jest mu przykro jak tego deseru nie dostanie choć to powoduje kulminacjr złego zachowania i fale ogromnej złości natomiast absolutnie nie uczy na przyszłość i kolejnego dnia i dziesiątego również nie zje obiadu i będzie oczekiwał na deser. I tu jest właśnie problem. Wydaje mi się że nue przeczytałaś całego wątku