Często pod koniec ciąży przyszłe mamy męczą się z uciążliwymi obrzękami. Często są one powodem skierowania na oddział patologii ciąży celem obserwacji. Ja ze swoich przeżyć ciążowych najbardziej pamiętam problem z zapięciem kozaków ( zimowe dzieci ;)), no i oczywiście nieoceniona pomoc męża w zakładaniu butów. Miałyście taki problem?
ja z obawy przed obrzękami kupiłam niskie kozaki z szeroką cholewką,nieco za duże
jednak nogi mi nie puchną! przynajmniej do teraz czyli 35 tygodnia
za to nie zakładam pierścionka na palec bo jakoś po chwili jest przyblokowany i nie umiem go zdjąć…
większy problem mam z wrażliwą skórą, każdy fałdek materiału boleśnie mnie uciska i zostawia na długo odbite ślady, przez co chodzę wyłącznie w rajstopach i sukienkach
Buty maz ubieral mi jak bylam w 7 miesiacu. Piersciaki musialam sciagnac z jakies dwa tyg przed porodem bo wtedy dopiero zaczelam puchnac od pasa w gore
Ja jeszcze się z tym nie spotkałam ,ale jestem pełna obaw ![]()
Nie miałam problemu z tym w żadnej ciąży całe szczęście:)W drugiej byłam wysoko w ciąży lipcu,sierpniu i wrzesniu i nawet w te upały nie było takiego problemu.Jedynie co zapobiegawczo w ostatnich miesiącach nie nosiłam obrączki i pierścionków.Zauważyłam,ze po nocy robiły się ciasnawe,tak że wolałam uniknąć by ręce spuchły z pierścionkami bo potem jest problem
Na szczęście nie mam takich problemów, teraz w drugiej ciąży jedynie okolice pępka są bardzo wrażliwe, skóra mi poczerwieniała i trochę popękała, teraz strasznie swędzi, zwłaszcza jak brzuch się napina mimo stosowania balsamu dla mamuś.
Ja opuchłam na sam koniec - w 8 miesiącu zaczęło się przy większych upałach a 9 byłam cała opuchnięta, prócz twarzy… Stopy miałam dwa razy takie jak mam i nawet w japonki się nie mieściły…
Opuchlizna zeszła niemal od razu po porodzie, bo gdy mogłam już wstać po cc japonki stały się z powrotem luźnymi klapkami; ))
A rodziłam w sierpniu, więc myślę, że upały odgrywały tutaj bardzo dużą rolę.
Dopiero teraz zauważyłam, że to co napisałam wogóle się tutaj nie pojawiło. A więc u mnie było tak, że było ciężko z zakładaniem butów, ale jakoś starałam się sobie sama poradzić, bo często było tak, że wychodziłam z domu wtedy kiedy nikogo nie było, więc nie mogłam liczyć na pomoc w zakładaniu butów. I nawet w szpitalu z tego co pamiętam jak już przyjechałam w dniu porodu sama zdejmowałam buty, chociaż mąż chciał pomóc. W 4 miesiącu musiała pozdejmować pierścionki ponieważ miałam strasznie opuchnięte dłonie. A już po porodzie kiedy leżałam w szpitalu, moje stopy wyglądały koszmarnie - bardzo napuchły, ale to było skutkiem tego, że leżałam i mało sie ruszałam.
Ja też większych obrzęków nie zaobserwowałam, ale może to jeszcze za wcześnie. Co prawda ciężko mi się zdejmuje pierścionek zaręczynowy więc musiałam z niego zrezygnować i zamek w kozakach nie chodzi już tak luźno jak wcześniej, buty są bardziej dopasowane. Pewnie jeszcze trochę i już ich nie zapnę. Na szczęście mam kilka par i jedne większe, więc powinno być dobrze. Staram się wyeliminować sól z diety bo podobno ma ona wpływ na te obrzęki. A co do zakładania butów, to póki co sobie radzę (32 tydzień). Siadam na taborecie i jakoś udaje mi się je ubrać, ale mąż zawsze pyta czy mi pomóc.
ja jako tako nie puchlam, rodzilam w czasie upalow wiec to chyba zalezy od organizmu i genow… za to strasznie mnie bolaly kostki, nie puchly a bolaly… no i nigdy nie musialam sciagac pierscionkow a moj rozmiar jest zatrważający
obrączkę noszę o rozmiarze 7 a zareczynowy na srodkowym palcu 9
i nigdy nie przytyly palce, nawet po porodzie…za to 3 tygodnie przed porodem zaczelam “nabierac wody” na twarzy zaczelam robic sie bardziej okragla. Przy pierwszy synu tak mialam, za drugim razem nic, dopiero po porodzie spuchlam na buzi i nigdzie indziej… chyba jestem jednak szczesciara ![]()
ja rodziłam w marcu więc druga połowa ciąży przypadła na chłodne dni! czułam i chodziło mi się wspaniale w czasie ciąży! obrzęki częściej pojawiają się wiosną i latem! teraz mniej jest obrzęków! chyba że po całym dniu pracy czy chodzenia występują wieczorem! ale po nocy znikają! jeśli nie to trzeba zmierzyć ciśnienie krwi jeśli jest za wysokie to do lekarza i badanie moczu jest potrzebne!
ja też miałam obrzęki nóg
w 9 miesiącu na wizycie lekarz tak się tym zaniepokoił że wysłał mnie na obserwację do szpitala, a miałam wtedy wesele szwagra jak ja w tedy rozpaczałam
na oddziale lekarz zrobił badania, jedne polegało na całodobowym zbieraniu moczu do pojemnika,musiała z wielkim brzuszkiem trafiać do tego pojemnika było to bardzo męczące i tak przez cztery dni
badanie miało sprawdzić czy w organizmie nie zatrzymuje się woda, wszystkie badania wyszły ok
mamabasia wspolczuje… ja jak przed porodem robilam siku do pojemniczka to myslalam, ze to jakis zart, robilam to na czuja
teraz jak o tym mysle to zabawne… no, ale jesli chodzi o obrzeki, rodzilas w tym samym czasie co ja… chyba jednak duzo zalezy od samej kobiety, bo mi az tak upaly nie doskwieraly… zle sie czulam codziennie, ale to normalnie jak wtedy na dworze przez ostatnie 1,5 mca mojej ciazy temperatury ponad 30
mowilam,ze za drugi razem nie rodze latem a tu bach, znowu lato
ale chociaz maja swietny czas na urodziny… my sie przemeczylysmy…
Latem miałam nieco obrzęknięte dłonie i stopy, ale to u mnie norma tą porą roku, więc typowo ciążowych obrzęków nie zauważyłam.
Ja zauważyłam dopiero teraz (35 tydzień), że puchną mi kostki, ale nie aż tak bardzo. Fakt, że jak ubieram buty jesienne czy zimowe to czuję różnicę sprzed ciąży. I chyba mam wrażenie, że woda w organizmie zatrzymuje się bardziej w nogach, bo są trochę nabrzmiałe.
Carol86 ja musiała zbierać mocz z całej dobowy w taką jakby kankę;( najgorzej było w nocy jak człowiek był zaspany , marzyło mi się siusiu na kibelek;) ale to było dla mojego i dziecka dobra
raz poszłam zrobić siku i ta kanka wyleciała z rąk i wszystko rozlało mi się po łazience ale była zła i płakała, jeszcze musiałam się tłumaczyć dla lekarza
pamiętam że końcówka czerwca i początek lipca był naprawdę upalne spędziłam w tedy prawie dwa tygodnie na oddziale patologii ciąży, kilka razy dziennie chodziłam pod zimny prysznic i mieliśmy w sali postawiany wiatrak który nas trochę chłodził
no ty rodzilas w 2012, a ja w 2011, wtedy od polowy maja, przez czerwiec i az do ok.16 lipca byly upaly, z przerwami kilkudniowymi, a jak rodzilam to w tym dniu 34 stopnie… jeszcze do dzis moje kolezanki mowia, ze siedzialy przy zimnym piwie i grillu jak dostaly wiadomosc i ze bylo tak goraco, ze plywaly
no coz… a niektore maja to szczescie w takim dniu rodzic
powiem szczerze ze chyba nie ma dobrego momentu na rodzenie, latem niedobrze, bo wszystko puchnie a zimą bo zimno i strach wychodzić na oblodzone powierzchnie ![]()
Zawsze znajdzie się coś co utrudni nam życie, ale my kobietki jesteśmy twarde i musimy sobie z tym radzić. pamięta, że na początku ciąży też leżałam w szpitalu w takie upały, całe szczęście mój brat przyniósł wiatrak, bo nie szło wytrzymać.
Basiu to miałaś pecha z tym rozlanym moczem, ale takie rzeczy się zdarzają, a w ciąży łatwo w nas wzbudzić płacz.
jestem na finiszu 9 miesiąc puchnę strasznie moje stopy wyglądają jak napomopowane poduszki, lub jakbym miałą tam implanty, ciężko mi chodzić, nogi w górze ani lioton 1000, ani moczenie nog w soli nie pomaga buty póki co zakłądam tylko moje ulubine sportowe, które mam do biegania wieksze o ok 1,5 rozmiaru nie zawiązane sznurówki poluzowane na max. jak spadnie temperatura lub/i śnieg będzie mus szukać kozaków
O tak własnie też zawsze mam problem z założeniem kozaków, i tez prosze zawsze partnera o pomoc.