Jesteśmy ze soba bardzo długo,mamy małe dziecko i 29 lat.Odkąd mały przyszedł na świat,zaczęłam dostrzegać coraz więcej wad partnera i doszłam do wniosku że to nie osoba z którą chce spędzić całe życie. Praktycznie wszystko mi w nim nie pasuje,jesteśmy tak różni,tak inni. Wydaje mi się że nawet się nie lubimy,dużo się sprzeczamy,często mamy ciche dni kiedy to każde z nas siedzi w osobnych pokojach,śpimy osobno,ja z dzieckiem,a on w pokoju obok. Nie ufam mu,często łapie go na jakichś kłamstwach. Nie można z nim rozmawiać,wyjaśniać problemów bo on tak naprawdę ma to gdzieś,nie zależy mu na tym aby było między nami ok. Tylko ja próbuje wyjasniac,dojść do jakiegoś kompromisu.Wydaje mi się że on wcale nie chce dla mnie dobrze,nie chce żebym była szczęśliwa,ogranicza mnie,każde moje wyjście z koleżanką to obraza,złośliwości z jego strony. Nie ma między nami praktycznie żadnych czułości,nie całujemy się,nie przytulamy,nie mówimy że się kochamy.Seks uprawiamy raz na miesiąc,kiedy to mój partner naciska,a ja w końcu dla własnego spokoju ulegam,bo sama nie inicjuję nic od kilku lat. Jest tak tragicznie że płakać się chce. Wolę jak nie ma go w domu,jak ma dużo pracy i wraca późno. Najgorsze jest to że chyba jemu taki układ pasuje ale ja za nic nie chce takiego życia…
Skoro wiesz, że nie chcesz takiego życia, to zmień swoje życie. Albo porozmawiaj z partnerem, albo go zostaw, bo skoro relacja już cię męczy, to bez konkretnej rozmowy poprawy nie będzie. Nic się samo niestety nie naprawi, ale do jakichkolwiek zmian potrzebne są dwie osoby
Kurczę ciężka sytuacja , ale z tego co piszesz jesteś świadoma tego jak jest i nie łudzisz się że może coś się poprawi . Ja wychodzę z założenia że nic na siłę bo to nie ma sensu . Jeśli macie się męczyć i unikać wzajemnie to prędzej czy później i tak się zakończy z hukiem . Jesteście młodzi więc życie przed wami , ale to musisz już zdecydować czy idziecie dalej razem czy się rozstajecie . Bo dzieciątko też wyczuwa że coś jest między rodzicami nie tak . Nie wiem jak duże jest wasze dziecko ale oboje pewnie dla niego chcecie jak najlepiej a model rodziny jaki obserwuje to nic dobrego . Życzę Ci dużo siły ![]()
Próbowałam rozmawiać wiele razy…ale z nim sie nie da. Namawiałam na terapię ale mnie wyśmiał. Co więcej mogę? Nic się nie zmienia a myślę że będzie jeszcze gorzej.
Sama trochę odpowiadasz sobie na pytania. Tak jak czytam, to widać, że trochę już nawet ucieka nadzieja na to, że będzie lepiej.
Sama niestety nic nie zdziałasz. Dopóki twój partner też nie będzie chciał tego naprawić, to nie będzie lepiej ![]()
Myślę że jemu pasuje tak jak jest,nie widać po nim żeby narzekał,smucił się czy coś. Dla mnie to jakaś wegetacja nie życie
Przyzwyczajenie często jest mylone z byciem w jakieś relacji
Czasami trzeba postawić na siebie i swoje samoooczucie. Skoro tobie to nie pasuje i nie widać na horyzoncie poprawy, to albo staracie się oboje, albo się rozejdźcie, bo sama się pewnie skończy, albo po prostu będziecie się mijać, jak współlokatorzy.
Dziecko z takich sytuacji też dużo obserwuje, powinno mieć rodzinę kochającą, ciepłą, gdzie panuje wzajemny szacunek, a problemy są przeciwko wam, a nie pomiędzy wami…
No ciężko tak żyć. Jeżeli on nie widzi problemu to nic nie zmienisz. Powiedz że rozważasz rozstanie bo dla ciebie to nie jest życie. Zobaczysz co on na to.
Bardzo Ci współczuję. Skoro jesteś nieszczęśliwa, nie czujesz się kochana ani szanowana, to masz prawo chcieć innego życia dla siebie i dla dziecka. Nie da się budować relacji w pojedynkę. Jeśli on nie chce się zmieniać i nawet nie próbuje to może czas pomyśleć o sobie… Masz prawo być szczęśliwa.
Powiedz mu wprost, że rozważasz rozstanie, bo tak dalej nie chcesz żyć. Zobaczysz wtedy, jaka będzie jego reakcja czy coś do niego dotrze, czy nadal będzie obojętny. Czasem dopiero takie słowa naprawdę otwierają oczy… albo dają jasny sygnał, że już nie warto dalej walczyć sama.
Niestety bardzo czesto dziecko weryfikuje relacje. Widzi sie wiecej wad, ale tez dochodzi ogromne zmeczenie, ktore poteguje klotnie.
Jesli on nie chce nic z tym zrobic a Ty nie chcesz tak zyc, to odpowiedz jest jedna.
Chociaż ja bym jeszcze raz spróbowala z nim pogadac, wiexzorem przy kolacjo, tak szczerze ale bez krzykow i unoszenia sie. Powiedziala czego oczekuje od niego jak i od zycia, czego wymagam ( chociażby posprzatania skarpetek z podlogi ) jakie mam plany i marzenia. Powiedz mu wprost ze jesli nic sie miedzy Wami nie zmieni to sie rozstaniecie. Tylko pamietaj ze to wszystko dziala w obie strony - ty też musisz isc na jakis kompromis
Sama nic nie zrobisz, obie strony musza chciec zmian i poprawy w waszym zwiazku… postaw mu sprawe jasno. Ze albo dzialacie razem aby cos zmienić, albo chcesz sie rozstac bo Twoje szczescie tym samym dziecks jest najważniejsze… dziecko czuje wszystko. Nie potrzebne mu spiecia rodziców i ogadanie waszych odzywek do siebie…
Hmm ja ze swoim chlopakiem jestem 15 lat. Mamy 3 dzieci. Czytajac co piszesz to jakbym widziala swoje zycie. Tylko ze nie spimy osobno. Tak samo ciesze sie ze go nie ma no i tak nie pomaga w niczym ale z patrzac z drugiej strony to wkurza mnie jak on wychodzi bez obiwiazkow i moze robic co chce a ja musze siedziec w domu z dziecmi a jak chce wyjsc to razrm z dziecmi. Ostatnio to sie tak poklocilismy ze spakowalam i bylam gotow wyjsc z dziecmi. Wtedy mu sie oczy otworzyly… moze nie ma czulosci miedzy nami i wgl ale zaczal pomagac moze nie na tyle co bym chciala ale pomaga…
Jesli czujesz ze to nie jest juz to to wyprowadz sie jesli masz gdzie… moze do rodzicow… moze wtedy zateskni i sie oczy otworza co stracil