Większość chorób, na które może zapaść przyszła mama, jest zupełnie bezpiecznych dla rozwijającego się w jej brzuchu maleństwa. Jednak niektóre z nich mogą stanowić realne zagrożenie. Przeczytaj, jak się przed nimi uchronić.
Ja jak byłam w ciąży to nic mi nie dolegało a do tego na zadne choroby nie byłam uczulona ani mi nie groziły.
Choroby moga zagrazac tak jak np toksoplazma wiec musimy uwazac na to co jemy, wirusow rowniez nie unikniemy a wiec musimy dbac o nasza odpornosc. W drugiwj ciazy starszy synek czesto byl chory i przynosil rozne choroby z przedszkola ale naszczescie nie zarazilam sie od niego.
Ospę, różyczkę na szczęście przechodziłam w dzieciństwie, więc szansa, że złapałabym te choróbska w trakcie ciąży była naprawdę niewielka na szczęście uffff. Odry nie miałam, nie słyszałam także o żadnych przypadku odry, oprócz mojej mamy, która przechodziła ją w dzieciństwie.
Badania na toksoplazmozę miałam, ale wszystko było w porządku. Mam kota, ale w ogródku nie grzebałam podczas ciąży, w sumie teraz też nie(jakoś tego nie lubię). Nie jadam niemytych warzyw i owoców, surowych jaj nie jem, za mlekiem nie przepadam. Także surowego mięsa też nie jadłam w ciąży, dopiero po ciąży i karmieniu, skusiłam się na tatara ![]()
Listerioza. Nie mam kontaktu z bydłem, czy końmi itp, brudnego nabiału nie jem hehe i tak jak wspominałam nie jem niemytych owoców i warzyw, także na szczęście ta choroba mnie ominęła.
Miałam za to opryszczkę na wardze i mooocne przeziębienie, ale z tym sobie poradziłam. Mleko z czosnkiem i miodem dało radę hehe
Podsumowując trzeba uważać na to co się je i z czym się ma kontakt. Rozwaga, rozwaga i jeszcze raz rozwaga! ![]()
Wcześniej nie słyszałam o cytomegalii, lekarz nie proponował mi płatnych badań w tym kierunku. Po porodzie zrobiłam wyniki, które wskazały na obecność przeciwciał CMV, jednak to wskazywało na przebytą niegdyś chorobę (przechodzi ją ok.80% ludzi) i dobrze, że przeszłam ją w przeszłości, bo zakażenie w ciąży mogłoby być niebezpieczne…
Chodzi mi o to, że żaden lekarz nie uświadomił mnie o tym, Na toksoplazmozę badania zrobiłam , chociaż są płatne, ale o nich wiedziałam, o cytomegalii nie - wydaje mi się, że powinna być tego większa świadomość, żeby mieć wybór czy zrobić czy nie badanie. Dobrze więc, że pojawił się taki artykuł.
Ja również różyczkę, ospę, świnkę i odrę miałam w dzieciństwie więc o te choroby już się nie musiałam szczególnie bać.
Inne choroby typu toksplazmoza miałam skierowanie.
W ciąży dopadło mnie przeziębienie jedynie więc było i jest super.
Mleko, miód i czosnek świetnie się sprawdziły. Teraz już coraz bliżej porodu więc mam nadzieję, nie załapać żadnej grypy nawet czy jakiegoś wirusa.
A bakterie są wszędzie i ich to nie unikniemy niestety.
Kasia S. a zrobiłaś badanie na CMV?
Ja mialam robione badania wszystkie ktore sa w ksiazeczce ciazy.
Ospę i różyczkę również przechodziłam w dzieciństwie, więc tutaj się nie stresowałam.
Co do toksoplazmozy to nie bałam jej się, dopóki się nie nasłuchałam od innych dziewczyn. Wtedy wręcz obsesyjnie unikałam kotów, a u moich rodziców są 3! W ziemi to tylko w rękawiczkach, ale tak robiłam zawsze. Owoce i warzywa tylko umyte. Byliśmy też na wakacjach to dodatkowo w knajpach nie jadłam żadnych sałatek ani surówek, bo nie wiadomo, czy je umyli czy nie.
Natomiast moja koleżanka, nie znosi kotów, pracy w ziemi, obsesyjnie myje owoce i warzywa i… gdzieś mimo wszystko zaraziła się toksoplazmozą. Antybiotyki do końca ciąży.
Jeśli chodzi o cytomegalię to nie dostałam skierowania, potem czytałam o tym i zapytałam o to moją panią doktor, która odpowiedziała mi, że to bezsensu bo tego i tak się nie leczy. Zdziwiłam się, ale jakoś nie drążyłam tematu. Potem, gdy przyjmowali mnie do szpitala pani doktor była zdziwiona, że nie miałam tego badania, że ona swoim pacjentkom zawsze jest zleca. Więc dziewczyny pilnujcie tego!
Ja prawie całą ciążę męczyłam się z zapaleniem pęcherza, nie mogłam się pozbyć bakterii. Jak jedne wyleczyłam to pojawiały się nowe, aż w końcu poszłam na zwolnienie i udało mi się doleczyć do końca. Myślę, że to w pracy gdzieś to łapałam ciągle…
Oczywiście dopadło mnie również przeziębienie, ale pozostanie w domu i domowe sposoby szybko mnie postawiły na nogi.
Dopadła mnie również cukrzyca ciążowa, na szczęście dieta wystarczyła, a córcia nie miała z tego powodu żadnych powikłań.
magros no właśnie ja przez dwie ciąże nie spotkałam się ze skierowaniem na CMV. Jasne, że lekarze mówią, że to nie ma sensu, bo jak pisałam, większość osób to przechodzi - wtedy np. wynik CMV IgG jest dodatni, a IgM ujemny i rzeczywiście w tej sytuacji nie prowadzi się raczej dalszych badań, ALE gdy wynik CMVIgM jest dodatni to może świadczyć o świeżym zakażeniu i tu są komplikacje, zależy też w którym trymestrze ciąży się jest. I najbardziej chodzi o maleństwo, które ma się urodzić, bo może rzutować to na jego zdrowie - słuch, wzrok i inne sprawy - także to jest ważne, bo można szybko wykonać profilaktykę tych rzeczy, jeżeli się wie, że ma się “świeżego” wirusa.
Denerwuje mnie lekceważenie tego badania przez lekarzy.
Ja się spotkałam
Moja koleżanka chodziła prywatnie i robiła badania pod kątem cytomegalii. Nic u niej nie wykryto, także mogła spać spokojnie ![]()
Weronika na CMV skierowania nie miałam i nie robiłam takiego badania. Ale teraz 17 idę do lekarza i zapytam o te badanie. Może Pani Doktor jeszcze będzie mi kazała zrobić takie badanie.
Ok. Pamiętajmy, że nie potrzebujemy skierowania na te badania, bo one i tak są raczej płatne (przynajmniej u mnie w gminie). Bez skierowania także możemy je wykonać, to nasz wybór.
Ja rowniez placilam za to badanie tym bardziej ze chodzilam prywatnie.
To dziewczyny chyba wykonam te badanie teraz przed wizytą u swojej pani doktor i pójdę już z wynikiem.
Badanie na pewno nie zaszkodzi ![]()
Jeżeli któraś z mam ma jakieś obawy to owszem może iść .
U mnie za tem niczego takiego nie było a badania miałam robione co 1 msc
Kasia.S. jeśli masz taką potrzebę zrobienia badań na CMV, to dla świętego spokoju je zrób
Jak zdecydujesz się na zrobienie tych badań, to daj znać jak wyszły ![]()
Bedac w ciazy to mozna karmic piersia
Co jeśli chodzi o niedoczynność tarczycy? Zakres tsh jest od 2.5 do 4.2 a ja w wyniku miałam w lutym miałam 3.0 a w maju 4.1. Niby w normie, ale dla ciężarnych to za wysokie, więc stwierdzono niedoczynność tarczycy. Ginekolog to przeoczył, ja sama do tego doszłam, że mam za wysokie, tylko szkoda, że w połowie ciąży… Zaczęłam się leczyć z endokrynologiem, ten powiedzial, żebym zmieniła ginekologa i żebym się nie martwiła o zdrowie małej, bo nadrobimy zaległości, ale ja i tak się martwię, bo takie rzeczy powinny być leczone od początku ciąży a nie od połowy.