U nas trwało to chwilę. Jak się zorientowałam że to ten bunt to dużo o tym czytałam. I pierwszy raz w życiu cos co brzmiało banalnie w poradnikach zadziałało.
Czyli pozwólmy dzieciom zrozumieć ich emocje. Nazywajmy je, oswajajmy z nimi bo będą im towarzyszyć już całe życie. Nie ma dobrych i złych emocji. Złość też jest dobra, to normalne uczucie.
Gdy widziałam że syn sobie z czymś nie radzi - zazwyczaj z moją odmowa na coś i zaczynał płakać kopać itp
To siadałam na podłodze żeby być na jego poziomie, tłumaczyłam dlaczego na coś nie pozwalam ( nie bo nie czy nie bo ja tak mówię to nie argument) mówiłam że rozumiem jego złość czy smutek, proponowałam przytulenie.
Pierwsze razy trwały jakieś pół godziny aż w końcu przychodził i tulił się mocno.
Następne razy już trwały 5minut.
Teraz syn ma 4 lata i jak widzę że coś mu nie pasuje to rozmawiamy: synku, czemu jesteś smutny ?
I on potrafi mi wprost powiedzieć: mamo jest mi źle bo mi nie dałaś batonika
Zaznaczę że ja jestem dość wybuchową osoba, ale ten mały cały mój świat naprawdę sprawia że gromadzę pokłady cierpliwości do niego i to się sprawdza