Teraz mam jakoś więcej optymizmu w sobie
Niemniej jednak cieszę się, że założyłam ten wątek. Dzięki Waszym opiniom ja poczułam się lepiej i być może przyda się innym. Jeszcze raz dziękuję i również życzę powodzenia.
Dobrze że założyłaś taki wątek,zawsze jest ktoś kto pomoże pomocnym słowem:)Super że wszystko ok,wszystkiego dobrego:)
Super! Życzę Wam zdrowia i powodzenia!: )
Zaraz musze do tego wątku odespać moja przyjaciolke, jest na poczatq ciazy i tez plami a ja sie martwie… Dobrze, ze u ciebie wszystko dobrze! 3mamy kciuki zeby dalej szli wszystko dobrze
pozdrawiamy
Carol86 jak tam Twoja przyjaciółka? Wszystko ok?
Niby tak, ma plamienia, bierze leki i ma odpoczywać… Dostala skierowanie do szpitala na badania, ale jeszcze sie wstrzymuje, chociaz ja bym na wszelki wypadek poszla, bo przynajmniej badania by porobili… Moze i jestem panikara, ale każde plamienie krwią w coazy moze byc niebezpieczne i warto dokladnie to sprawdzić… Wiecie co, z wlasnego doświadczenia wiem, ze nawet jeżeli na poczatq ciąży lekarze każą wypoczywać jak najwięcej, bo wlasnie w pierwszym trymestrze jest największe zagrożenie poronieniem i wypoczynek jest najwazniejszy, to jednak dla rodziny “jak to leżysz? Zrob to czy tamto”… Wychodza z zalozenia, ze skoro nie ma brzucha to nie ma co byc zmeczona - mylne pojecie, ale co zrobić? W koncu ciaza to nie choroba - kolejne mylne stwierdzenie, ale cóż zrobic, mentalnosci innych sie nie zmieni… Moja przyjaciółka mimo, ze na zwolnieniu w domu to jest przemęczona, ja tez bylam a pamietam stwierdzenia, ze po czym ja moge byc zmeczona w domu… Mimo, ze mialam rocznego synka… Podsumowując - plamienie czy nawet bol brzucha to dla mnie zagrożenie, ale na wyrozumialosc innych tez nie ma co liczyć…
Kurczę, jak dostała skierowanie, to powinna iść. Ja byłam bez skierowania i też mnie przyjęli. Jeżeli u Twojej przyjaciółki nadal trwają plamienia to musisz ją nakłonić do badań. Później może być tak, że będzie strasznie żałowała, że nie poszła.
U mnie na początku też uważano, że ciąża to nie choroba, ale jak dostałam pierwszy raz plamienie, to teraz nawet do niższych szafek nie mogę się schylać. Każda kobieta inaczej znosi ciąże. Moja koleżanka przeleżała w szpitalu 7 z 8 miesięcy ciąży, a inna sama pojechała autobusem miejskim do szpitala, żeby urodzić. Nie zrozumie ten co nie był…
Zgadza sie, ja ja dręczę
jutro tez do mnie przyjezdza wiec ja znowu podrecze… Niektore dziewczyny co byly w ciazy tez innych zrozumieć nie moga, przykladowo nasze mamy twierdza, ze one wszystko robily a jak to my mamy odpoczywać… W 4 mcu bylam i tak bylam zmeczona, ze wieczorem padalam a mój tata “twoja mama w 9 mcu cala drogę stad do zielonej góry stala w pociagu i nie narzekala” ekhm… No cóż, tak mnie te teksty wqrzaly, ale niestety niektorzy tak mowic będą… Jedna cala ciaza przebiega a druga nawet problem z pójściem siku ma bo tak brzuch sie napina…
Karolinko masz racje każda ciąża jest inna, ale nie oszukujmy się że dziś mamy inne czasy. Kiedyś nie było tyle chemii w tym co ludzie jedli, a dziś bardzo trudno dostać produkt który jest “czysty” (bez chemii), a to również ma wpływ na nasze maleństwo w brzuchu. Kiedyś także nie było tylu badań w ciąży co teraz, moja mama była zdziwiona, że aż tyle muszę biega do laboratorium, czy lekarza. Niektórzy rozumieją, że każda ciąża jest inna, ale są osoby które mają stare poglądy i kobieta w ciąży może wszystko. Tylko co jeśli ta kobieta w ciąży poroni, albo zaszkodzi maleństwu, ponieważ jej bliscy uważają, że ciąża to nie choroba. Karolinko postaraj się przekona przyjaciółkę, aby jednak poszła do tego szpitala, napewno jej to nie zaszkodzi.
Lipka, mowisz dokladnie to co ja powtarzalam mojej rodzinie
ale jak grochem o ścianę, dzisiaj Bede z nią rozmawiac, pilnuje mi mojego dwulatka wiec zobaczymy… Ona chyba nie chce panikować a jak na razie ja wychodze na panikare
zobaczymy co z tej rozmowy wyniknie…
U mnie w domu też na początku było tak jak piszesz Carol. (“Przecież ja …”, “jak ja byłam…”) Aż do pierwszego plamienia, a jak po tym brązowym śluzie zatrzymali mnie w szpitalu (rozpoznanie “poronienie zagrażające”) to skończyły się takie gadania. Tylko czy zawsze coś musi się zacząć dziać, aby Ci uwierzyli, że nie jest najlepiej? Efekt jet taki, że teraz czasami mam problem żeby wstać z łóżka, ale nikt już mi nic nie mówi. Tak jak napisała lipka - teraz jest więcej chemii w żywności, ale medycyna też poszła do przodu. Moja mama mówi, że nie pamięta, żeby jej tyle razy pobierali krew na różne rzeczy np na toksoplazmozę.
Jeżeli chodzi o Twoją przyjaciółkę Carol, to wydaje mi się, że Ona boi się iść “żeby coś tam nie znaleźli…”.
Oj dziwię się bardzo się dziwię Twojej koleżance Karolinko ,w sumie jak ma skierowanie to jej postępowanie jest nieodpowiedzialne ja nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy mam skierowanie do szpitala i wstrzymuję się ze wstawieniem do niego.Szczególnie,że w grę w chodzi tu życie dziecka.Moje niektóre znajome wyprawiały różne rzeczy w ciąży twierdząc że ciąża to nie choroba,przenosiły ciężkie transportery,kosze z jabłkami,worki z ziemniakami bo oczywiście pracowały w sklepie praktycznie do samego końca ciąży jakby coś chciały udowodnić.Oczywiście ciąża to nie choroba,ale trzeba dać sobie na wstrzymanie.Pewne rzeczy można zrobić po porodzie świat się nie zawali jak np okna będą nie umyte.Lepiej dbać o siebie niż później jak juz się stanie coś złego myśleć ,że mogłam nie robić tego czy tamtego.
Teraz co pokolenie rodzi się słabsze,jak już wspomniałyście wszystko jest pełne chemii.Ja do czasu kiedy nie straciłam naszego Aniołka nie zdawałam sobie sprawy jak dużo jest w naszych czasach poronień niestety…
Tak ja w takiej sytuacji odrazu bym gnała do szpitala ![]()
Czytałam że takie objawy są przy łożysku przodującym więc dla świętego spokoju pojedź do szpitala
Basia posty z 2014roku;)