Iwona, odległość niestety ma spore znaczenie, owszem gdy zadzwoniłabym to wiadomo, że moja mama czy teściowa podjechałyby. Ale, po pierwsze to dzieli nas prawie 200 km, a po drugie obie babcie pracują, w tym jedna w systemie, więc teoretycznie ma jakieś wolne dni w tygodniu. Także niektórzy nie mają wyboru i muszą być kreatywni w takich sytuacjach. Dużo też zależy od głowy, bo niektóre mamy nie umieją wypoczywać.
przypuszczalnie dzieciątko szykuje się do porodu (nie, to nie znaczy, że za kilka dni poród się zacznie, takie przygotowania dość długo trwają), nie panikuj, nie denerwuj się, bo to może tylko zaszkodzić. Jesteś w wysokiej ciąży, brzuszek ciąży, ciągnie w dół, nerwy są narażone na ból. Ale rzecz jasna najlepszym wyjściem byłaby kontrola u lekarza, jeśli cokolwiek Cię niepokoi, zadzwoń do lekarza bądź położnej, po to są żeby rozwiać Twoje obawy.
Z ta pomoca to roznie bywa…
Ja np nie wyobrazam sobie takiej sytuacji jak teraz ze musze lezec a w domu jest paroletnie dziecko…
Wiem ze kobiety sa w takich sytuacjach i swietnie sobie radza ale my sie powaznie zastanowimy zanim zdecydujemy sie na drugie dziecko.
Kasiu ale mi chodziło o to że dla chcącego nic trudnego…przecież nie czujemy się źle cały czas…wyjątkowe sytuacje w ciąży…trochę pomocy można otrzymać od mamy (może wziąć urlop) i od teściowej czy nawet cioci jak mamy dobry kontakt…ale trzeba dogadać się z bliskimi…
Iwona jeśli mamy zalecenie leżeć od dajmy na to 5 miesiąca to ciężko zorganizować sobie aż tyle czasu z pomocą rodziców. Więc można patrzeć na to w dwojaki sposób. Jeśli zalecenie leżenia jest krótkotrwałe co zdarza się rzadko faktycznie zorganizowanie pomocy nie było by aż tak trudne i niewykonalne.
Pamela gdybyś była w takiej sytuacji, że musisz leżeć a w domu małe dziecko wtedy nie miałabyś wyjścia i wszystko być sobie poukładała. Tak na prawdę dowiadujemy się jak jesteśmy w stanie wszystko zorganizować w momencie kiedy musimy to zrobić
Dzieciątko w naszym brzuszku powinno być dla nas najważniejsze. Wiadomo że jak mamy starsze dziecko już w domu to trzeba jakoś zorganizować ale może warto pomyśleć i poprosić czasem koleżanke, sasiadke jeśli nie ma się rodziny w pobliżu. Teraz jeszcze są wakacje to jakaś młoda studentka czy licealistka za niewielką kwotę może znajdzie się chociaż na 4godziny kiedy mąż w pracy, żeby zawsze to odciazylo mamę.
Zgadzam się z Kasią. Co do organizacji, to ja mam tak, że im więcej mam do zrobienia tym jakoś lepiej mi to wychodzi i szybciej, a jak mniej to się jakoś zebrać nie mogę. Co do pomocy sąsiadki, hmm mieszkamy tu od niedawna, kontakty są raczej dzień dobry, co tam, aha fajnie. Nie wyobrażam sobie proszenia o coś sąsiadki. Kiedyś było inaczej, jeśli chodzi o sąsiedztwo, a teraz zwłaszcza w dużych miastach jest to bardziej anonimowe. Obca osoba w domu to też nie dla mnie, ale łatwo się dywaguje, jak sytuacja nas nie dotyczy. Wszystko zależy ile maluch ma lat, starsze dziecko wbrew pozorom jest w stanie wiele zrozumieć. Na pewno mąż ma tutaj wiele do zrobienia. Gdyby mi było naprawdę ciężko to pewnie ja sama zabrałabym malucha i przeniosła się do rodziców na jakiś czas, na pewno w ten sposób łatwiej byłoby to zorganizować, niż dojazdy do nas.
Margos to dobry jest pomysł z przeprowadzka do rodziców. Ja sama jak jestem chora czy jak tu gdzie mieszkam ktoś chory to się do rodziców przeprowadzam na chwilę. A tam zawsze ktoś coś przyniesie, ugotuje, pomoże.
Ja tez dostalam propozycje przeprowadzki do tesciowej ale jakos nie chcialam. Nie mamy dzieci psa tez musielismy uspic bo zachorowal to w domu sami sobie poradzimy. Jego mama daje nam gotowe obiady ja wstaje zeby tylko je podgrzac… Ale gdybym nie byla w stanie sie sama soba i mpj mną zajac to skorzystalabym z pomocy.
Ja teraz to chętnie bym pomieszkala sama tylko z mężem, a obiady żeby nam ktoś robił. Byleby były zdrowe w miarę. Bo chyba przechodzę teraz jakąś depresję i nie mogę sobie poradzić z tym co w koło się dzieje.
A ostatnio też podniosłam garnek duży z dużą ilością wody na gotowanie słoików i mnie zaczęło boleć aż się wystraszylam. Ale już przeszło.
Taka przeprowadzka jest dobra kiedy mamy właśnie drugie dziecko a będąc w ciąży musimy leżeć…ja kiedy miałam spadki ciśnienia do granicy możliwości przeprowadziłam się z córką do rodziców na całe wakacje (bo wtedy było najgorzej) i oni mi pomagali przy małej
dobre rozwiązanie.
Iwona to jest rozwiazanie wlasnie najlepsze przy dziecku i drugiej lezacej ciazy…
narazie nie narzekam na jedzenie itd,w sumie jakos duzej uwagi nie przywiazuje do tego… I tak jestem wdzieczna ze wogole je dostajemy ![]()
Lepsze przykladowo pierogi z jagodami niz kanapki mojego mezczyzny hehe ![]()
Tak pomoc rodziców czasami jest nieoceniona
też jestem im wdzięczna za takie proste rzeczy które dla nas robią bo dzięki nim na trochę łatwiej w życiu bywa choć na chwilkę ![]()
Oczywiście, ze przeprowadzka do rodziców może być idealnym rozwiązaniem. A jeśli chodzi o sąsiadkę to ja również nie zostawiłabym z żadną dziecka. Niby mieszkam tu już jakiś czas ale wolałabym jak Magros wziąć dziecko ze sobą niż zostawiać go z kimś obcym.
Każda mama Woli mieć dziecko na oku ale myślę że pomoc znajomej w domu czasem się przydaje. Chociaż wiadomo że raczej nikt nie lubi jak mu się po domu palenta ktoś inny.
Chyba ze ta sasiadka jest naprawde na
M dobrze znana no i mamy zaufanie do niej.
Ja mieszkam w nowym budynku powstalym rok temu i powiem Wam ze znam sasiadow i rozmawiam z nimi ale zadnemu bym nie zaufala.
Oj ja sąsiadce też nie powierzyłabym mojego dziecka pod opiekę…jakoś wszystko pięknie w oczy a co się dzieje poza to tylko jeden Bóg wie…jakoś zaufanie u mnie ciężko zdobyć a tym bardziej sąsiadów ![]()
Ja jestem w 36 tc i od 3 tygodni nie mogę chodzić, ponieważ odczuwam silny ból w okolicach mięśni krzyżowo-lędźwiowych kręgosłupa. Ból nasila się przy wstawaniu i poruszaniu się, czasami nawet tracę równowagę. Początkowo myślałam, że po pewnym czasie jak będę leżeć i odpoczywać to ból minie - niestety było jeszcze gorzej. Spanikowana trafiłam do neurologa z podejrzeniem, że to rwa kulszowa, jednak po zbadaniu okazało się, że to przeciążenie mięśni spowodowane przez rosnące dziecko i przygotowanie do porodu. Niestety pozostało jeszcze trochę czasu do rozwiązania a ja nie jestem w sanie cały czas tylko leżeć, dlatego wczoraj udałam się do fizjoterapeuty. Dzięki wizycie dowiedziałam się jak mam wstawać, poruszać się aby zmniejszyć ból. Dodatkowo fizjoterapeuta przykleił mi ma plecach pasy, których zadaniem jest odciążenie kręgosłupa. Przyznam, że czuję się trochę lepiej - ból nie minął ale się zmniejszył. Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy, które mają podobne dolegliwości i chcę powiedzieć nie jesteście same.
Ginger pamiętam, ze pod koniec ciąży (drugiej) mój kręgosłup strasznie zaczął boleć ale to było kilka dni przed porodem u mnie chyba to był objaw zbliżającego sie porodu…bo urodziłam w 38 tygodniu.
w 34 tygodniu miałam okropne bóle bioder, miednicy i lędźwi ale takie, które uniemożliwiały mi chodzenie i przewracanie się z boku na bok. Konsultowałam z lekarzem, który stwierdził, ze dziecko jest bardzo niski i uciska mi nerw. Dał skierowanie do fizjoterapeutki, która stwierdziła, że to bóle stawowe. Stosowaliśmy masaże, chodziłam na cwiczenia rozciągające w SR. Przeszło po ok 3 tyg.