Niedawno Dominik zaczął strasznie stękać, prężyć się i płakać przy większych bączkach i kupce. Jak ją robił to najpierw stękał, później trochę szło i w trakcie mały zaciskał odbyt. Byliśmy z tym u pediatry, kazała podawać espumisan. Niby po 2 tygodniach ma przejść.Teraz bączki idą bez problemu (dopiero 4dni), ale z kupką nadal jest problem. Do tego stopnia, że mały przestał ją robić. Wczoraj (po 3 dniach) podałam mu czopek bo nie mogłam patrzeć jak się męczy. Może coś podpowiecie. Robimy masaże brzuszka, kładziemy go na nim, Rumianku pić nie chce, więc może koperek lub herbatka na trawienie? Jak jeszcze mogę mu pomóc, podpowiedzcie.
Zapomniałam, że mały jest na piersi.
jem jak dotąd, z tym że ograniczyłam mleko, kapustę, mocno doprawione dania…
W sumie to zaraz z głodu umrę, tyle już potraw odrzuciłam.
Hmm, jabłuszko powinno pomóc, śliwki też. Ale nie wiem, jak duży jest Twój Dominik.
Niestety ma 8 tygodni i dlatego pytam. Gdyby był większy to miałabym więcej rozwiązań, a tak jestem ciemna. Niby coś niecoś w teorii wiem, ale praktyki zero, bo starszy-Filip nigdy nie miał takich problemów.
Wiem, że problemy Dominika wynikają z niedojrzałości układu pokarmowego i za jakiś czas powinno przejść, ale co zrobić by tak nie cierpiał i co najważniejsze by zaczął robić kupkę sam. Zaparć nie ma, bo kupki są wodniste, żółte, takie jak powinny być. Po prostu wydaje mi się, że on nie umie jej wypchnąć
Bialutka spruboj z tymi herbatkami. W naszym przypadku pomagała koperkowa, ale podobno nieraz działa wzdymajaco. A zamiast espumisanu może spruboj bobotic, albo jak maz kogoś znajomego w Niemczech to Sab simplex. Nie próbuj termometru ponieważ dziecko może się przyzwyczaić. Ja też pomagał córce pchając nóżki w stronę brzuszka żeby było jej łatwiej.
U filipka koperkowa właśnie tak działała, ale może na Dominika inaczej podziała. Mieliśmy Bobotic i esputicon, teraz jest espumisan. Wszystkie wg mnie działają podobnie z tym, że esputiconu daje się 2 kropelki a nie 25 jak w przypadku espumisanu. Odkąd go dostaje to tylko z wzdęciami już nie ma problemu, a kupki jak nie było tak nie ma. Lipka166 dzięki za podpowiedź. Jutro napisze do kolegi. Jakoś niedługo ma być w Polsce to mi przywiezie.
Poza tym termometrem to bym się bała. Daje czopek, ale nie wcześniej niż co 3 dni i jeśli mały się pręży, płacze i widze, że nie da rady sam. Kurcze nie chce by się przyzwyczaił, bo nawet nie wiedziałabym jak go oduczyć. W rodzinie mojego partnera jest dziecko, które ma półtora roku i bez czopka się nie załatwi.
SAB stosowałam przy pierwszej córci (kolega nam z Niemiec przywoził), ale w sumie, to wszystkie te specyfiki opierają się na simeticonie.
A ostatnio przeczytałam, że do 10 dni fizjologicznie kupki może nie być…
Proszę spróbować również podać ciepłą wodę przegotowaną, która pobudza perystaltykę jelit i rozrzedza stolec. Ważne, by czopka nie dawać za często bo dziecko przyzwyczai się do nie go i samo nie będzie pracować. Układanie na brzuchu, masaże nadal kontynuować. Czasem zaleca się podawanie dziecku probiotyków, które osłaniają układ pokarmowy np. Dicofor 30, Trilac lub Biogaja (po konsultacji z pediatrą). Mojemu synkowi pomagały ciepłe okłady na brzuch, które działają rozluźniająco, dzięki temu nie spinał (jak przy kolkach) tak brzucha tylko skupiał się na robieniu kupki. Można również delikatnie masować okolice odbytu, by ją podrażnić. Pani może jeść jabłka surowe lub śliwki. Nie powinny zaszkodzić synkowi. A czy podaje Pani dziecku żelazo?
Bialutka u nas jak synek był mały (tylko na piersi) pomogła ciepła woda przegotowana podana rano, tak jakby nad czo, pisała o tym również Pani Kamila.Kotowicz.
I jak Bialutka jest lepiej?
U mojego “dużego” już malucha też problemy tego typu. Dzisiaj zjem jabłko, a może i Mat da się namówić.
Witam.
Dziś mamy już 3 samodzielną kupkę. nie wiem czy to zasługa koperku, ale jest. Wczoraj podałam mu trochę i dzisiaj (po 3 dniach) jest. Co prawda miałam już pewne wahania czy nie podać czopka, no i oczywiście poirytowany partner też naciskał, ale mimo płaczu małego przetrzymałam i 3 godz później pojawiła się kupka.
Zastanawiam się czy mały się nie przyzwyczaił, bo 3 razy miał podany czopek. No ale w końcu zrobił sam.
Marta1984 mój roczny szkrab uwielbia jabłuszka, odkąd posmakował ich w postaci przecieru. Teraz sam juz chrupie. A za sok to by się pokroić dał. A jak duży jest twój Mat? Bo u starszego to może coś doradzę. Nam pomagała woda przegotowana, lub mineralna dla dzieci (można kupić w Tesco), śliweczki i jabłuszka. Ograniczyliśmy też marchewkę, ryż i kleik. Teraz Starszy je ,dorosłe jedzenie", dużo zup, napojów, owoców (jabłka, gruszki itp.) i nie mamy takich problemów, choć i tak bywały sporadycznie.
No to bialutka dobrze ze wytrzymałaś bez podania czopka. Pamiętam jak my mieliśmy problem to teściowa doradziła termometr i mój maz podłapał, ale ja powiedziałam, ze nie będę go stosować, jeżeli nie widzę takiej potrzeby. Pamiętam te spojrzenia i oczywiście było trochę kłótni o to, ale wkoncu maz zrozumiał, ze ja wiem lepiej i moje zdanie jest ważniejsze
Bialutka Mateusz ma już 14 miesięcy. Jabłek nie tknie w żadnej postaci, nawet z biszkopcikiem. A już naprawdę próbowałam różne odmiany, w tym bardzo słodkie. Muszę go dopajać częściej wodą bo takie zatwardzenia to często przez zbyt mało picia i zbyt gęste pokarmy.
A śliweczki próbowałaś? Mój Filipek, za soczki i herbatki to się ,pokroić" da, a poza tym to kiedyś czytałam, że na kg masy ciała, dziecko powinno przyjmować 100 ml płynów (woda, soki, mleko, zupy). Liczy się wszystko co w płynie. Mój synek wypija dziennie ok. 700ml wody lub soku, do tego mleko w nocy, bo inaczej nie da rady (jak widzi to odpycha butlę), na obiad zupka np. rosołek. Latem czasem więcej wypija. Ale nie żałuję mu. W jego butelce lub kubeczku zawsze coś jest i jeśli ma chęć to bierze i pije. Jestem zdania, że dziecko samo wie ile ma wypić, przecież samo czuje też kiedy chce mu się pić, a tym bardziej takie duże chłopaki, jak nasi synowie (Fi ma 13 miesięcy). Może po prostu postaw w zasięgu ręki butelkę lub kubeczek (lovi 360* są dość fajne i nic się nie wylewa) i niech Mati sam sięga kiedy poczuje pragnienie. Ja dzięki ,usamodzielnieniu" syna, pożegnałam problem z zaparciami.