6 tygodniowe dziecko ciągle płacze bez powodu

moim zdaniem dzieci nie płaczą bez powodu :slight_smile: przynajmniej nie mój :slight_smile: jesli dziecko ma wszystkie potrzeby spelnione to moim zdaniem nie powinno płakać, może coś dziecko bolec a przecież nie powie tylko reaguje płaczem, albo np za dużo bodźców i wtedy też dziecko może płakać

dokładnie,dziecko może płakać z różnych powodów,nawet z nudów gdy nikt go nie zagaduje,nie zabawia. Albo z samotności,z nerwów jest masa powodów. Z czasem kazda mama się nauczy reagowac na potrzeby malucha i je rozpoznawac

To prawda, każda mama w końcu nauczy się rozróżniać płacz dziecka, to tylko kwestia czasu. Ja już w szpitalu, kiedy moje dziecko płakałam, wiedziałam, że placze akurat moje. A w domu nauczylam się szybko rozrózniac placz :slight_smile:

W przepadku autorki wątku prawdopodobnie maleństwo miało skok rozwojowy :confused:
Nie każdy płacz jednak możne na to zgonic i tu nasza rola umieć odczytać potrzeby dzecka a na początku jest to na prawdę trudne ale do nauczenia ważne żeby być blisko i dać poczucie bezpieczeństwa podczas akceptacji na tym świecie :wink:

Dla mnie najgorszy moment byl w szpitalu bo na poczatku nie wiedzialam o co chodzi mojemu malenstwu ale z czasaem nauczylismy sie siebie nawzajem.

Lenka w szpitalu to co innego takie początki. Mimo tego że możemy tam na kogoś liczyć (tak sądzę) to i tak jesteśmy pełen strachu jak maleństwo płacze bo nie wiem czemu. Moja na szczęście w szpitalu mało płakała jedynie wtedy jak robili badania i kazali rozbierać… :confused:
A w domu to płacz dziecka zmęczonej mamie może wydać się irytujący jeśli zaspokoi wszystkie jego potrzeby :slight_smile:
Czas uczy nie rodzimy się z tym od razu :slight_smile:

Ja jak mój synek płakal w szpitalu to zaraz miałam wrażenie, że przyjdzie pielęgniarka czy położna i jeszcze mnie wyzwie, że dziecko płacze, a ja nie potrafię go uspokoić… Bo była u nas taka sytuacja, że po zjedzeniu sałaty, którą dali na kolację wraz z pastą jajeczną mój synek robił kupkę co 15-20 minut i płakał, nic mu nie pomagało, dopiero jak go wzięłam do siebie do łóżka i dałam cyca :slight_smile: zasnął i ja wraz z nim :slight_smile: i tak spaliśmy do 8 rano - od około 21:40 :slight_smile:

To musiała by być jakaś nie halo ta pielęgniarka czy położna umie na płacz dzecka w nocy zaglądały i owszem ale z chęcią pomocy :slight_smile:
A po twoim opisie magicznypazur maluszek ewidentnie potrzebował piersi i Ciebie na uspokojenie. Ważne że podzialalo :)))

U mnie matki tez musialy radzic sobie same polozne nie byly chetne do pomocy.

AmiAga w nocy? U nas w nocy to wszystkie pochowane tak, że ich nie znajdziesz, jedynie jedna pielęgniarka czy tam położna zajmuje się noworodkami na noworodkowym.

Tak magicznypazur w nocy jak widać wszystko zależy od człowieka :slight_smile: chęć pomocy i zainteresowanie.
Tu akurat nie mogłam narzekać :slight_smile:

Wiruska może twoje maleństwo ma kolki bądź jakieś niestrawności … może trzeba je dokarmiać , może zmienić pokarm a może, a kupkę no al a robi ???