Dziewczyny, potrzebuje mocnego wsparcia psychicznego. Moze któraś z was miała podobne sytuacje i po czasie minęło?
Co rusz dopada nas jakiś pech odkąd w sumie byłam w ciąży… najpierw miałam mnóstwo problemów z pracodawcą, który wypłacał mi nieprawidłowo wynagrodzenie, którego swoją drogą nadal nie odzyskałam. W międzyczasie wysłał mi wezwanie do zapłaty dwóch milionów, za skradziony towar (pracuje w transporcie i ukradli ciężarówkę, która była pod moją dyspozycją)
Remont mieszkania z miesiąca wydłużył się do ponad roku, co chwilę wychodziły tu nowe kwiatki, a to tynk odpadał, chociaż był świeżo położony, a to zalaliśmy sąsiada, a to coś…
W trakcie mieszkania już 2 razy przeciekła nam gdzieś zmywarka, tak nagle, bez powodu, raz pralka, bo skarpetka się wślizgnęła w uszczelkę ![]()
Samochód co rusz się psuje, wpakowałam w niego w ostatnie pół roku ponad 6 tysięcy, a teraz okazało się, że potrzebny jest remont silnika - wycenione na 8 tysięcy… nie mamy takich pieniędzy. Sprzedać, owszem mogę, ale mam na niego kredyt, który wzięłam jeszcze przed małżeństwem i w stanie w jakim jest nie dostanę tyle, żeby ten kredyt w całości pokryć… potrzebujemy samochodu, bo oboje dojeżdżamy do pracy do innych miejscowości, mąż jeszcze jakoś by sobie poradził, ale ja mam ponad 40 km w jedną stronę i po drodze córkę do odstawienia w żłobku…
Mam dość, gdzie się nie obrócę tam coś nie wychodzi, coś idzie nie tak, albo w ogóle nie idzie. Jak sobie z tym radzić? Jak sobie przetłumaczyć, że to przejściowe, że minie…
Miałyście kiedyś takie lata pecha? Ile one u was trwały? Pomału brakuje mi sił na normalne funkcjonowanie…
Czasem mam wrazenie ze ja mam wlasnie takiego pecha.
Oprocz tego ze mam zdrowe dzieci i fajnego meza to… ciągle wlasnie cos, a pomocy zero.
Wlasnie dlatego chcialam isc do pracy a Kube dac do zlobka… bo nie bylam w stanie zniesc tego wszystkiego co sie dzieje, co wyskakuje a ja nie bylam gotowa na to finansowo.
Aktualnie jest masakra juz od listopada. Ciagle liczymy hajs zeby wystarczylo.
Poczawszy od prezentow na swieta ( co przewidzenia) przez wylane szambo, odetkanie to 500zl xD
Wczesniej wywalila nam pralka i maz probowal ja nawet ratowac ale miala swoje lata wiec wymienilismy.
Auto ma wgniotke w drzwiach ktora wyglada coraz gorzej i odchodzi farba no ale akurat w tym kolorze nowe drzwi kosztuja duzo wiec to zostawilismy… Michal caly czas probuje cos zrobic s tymi bezdechami ale na NFZ czeka sie po 4 lata na cokolwiek a nie stac nas na wozyty prywatne a pozniej prywatny zabieg.
Robia u nas kanalizacje i wszysyko trzeba przygotowac pod to i kupic. Wydalismy juz ja to 12 tys ( geodeci,wykonawcy, rury,studzenki itp) a oni maja kopac dopiero we wrzesniu.
Nie wiem co z wakacjami za ktore juz zaplacilismy zadatek
byl problem z mieszkaniem a w sumie piwnica mieszkania ktorego Michał byl wspowlascicielem ( z siostra) a chcieli sprzedac.
Przez ta napieta sytuację finansowa ja caly czas chodze jak na szpilkach patrzac co jeszcze sie roz ebie.
Sytuacja miedzy nami jest napięta bo ja nie bardzo moge isc do pracy dorobic skoro nie mam z kim zostawic Kuby. W międzyczasie po rezygnacji ze zlobka wyszlo ze w zlobku obok naszej dzielnicy utonal niespelna 2latek wiec juz Michal w ogóle nie chce slyszec o zadnych zlobkach i po prostu dluzej pracuje zeby zarobic na urodzinki Filipa i wakacje.
Chcialabym jakos tez odciazyc meza, ale kompletnie nie wiem jak i kiedy
a ja wiem ze jak czuje sie niestabilnie finansowo to nie jestem soba ![]()
I mowia ze pieniadze to nie wszystko, ale dla mnie to bezpieczenstwo wlasnie. Pochodze z domu gdzie ciagle nie bylo hajsu, nie jezdzilam na zielone szkoly bo nie bylo moich rodzicow stac. Nie jezdzilam na wakacje. Cisgle slyszalam jako dziecko ze nie mamy pieniazkow.
I nie chce zeby to slyszaly teraz moje dzieci. Chocbym miala stanac na glowie…
Ja takiego pecha mam od ponad 2 lat… odkad sie dowiedzialam bedac w ciazy ze maly jest chory…
wiecznie cos sie dzialo a na koncu konczylo klotniami z chlopakiem… gdy myslalam ze juz sie uspokoilo to nagla trach znowu cos…
Zastanawialam sie zawsze dlaczego my ale odpowiedzi nie znalazlam… teraz tez bylo ok od czasu co samochod nam sie popsul w trakcie drogi na kontrole do Poznania do wczoraj… poszlam na zebranie do mlodego do szkoly, wracam a tu w domu demolka. Woda gdzies leci. Okazalo sie ze rura walnela w scianie. Nasze mieszkanie sasiadow mieszkanie zalane. Wielkie sprzatanie i do tego zlosc chlopaka nie wiem o co. Nie odzywa sie wgl do mnie. Pytam sie co sie stalo a on milczy. Takie milczenie jest najgorsze bo nie wiesz czy cos zle zrobilas czy cos zle powiedzialas czy co. Juz sie boje co bedzie dzisiaj czy jutro bo wiem ze ta peknieta rura to dopiero poczatek. .
Wiem, że jest trudno i rozumiem to. Pierdolca idzie dostać jak tak wszystko co i rusz się wali i pali. Ale ja zawsze powtarzam, że kiedyś minie. No przecież nie może być tylko źle. Kiedyś musi być już dobrze. A zanim będzie dobrze to zawsze możesz szukać wsparcia tutaj
Mysle ze kazdy ma jakies problemy a jak sie jedno wali to zaraz cala reszta ;( ale jak mowia po kazdej burzy wychodzi slonce
mam nadzieje ze u was wszystko sie pouklada ![]()
Wiesz co, czasem tak jest i musisz być silna i to przetrzymać.
Sprzęty, samochody czy inne rzeczy się psują i zazwyczaj tak jest że jak coś się zepsuje to idzie to lawinowo. My tez z mężem kupiliśmy samochód rok temu i już mieliśmy kilka solidnych napraw w tym naprawa automatycznej skrzyni biegów
też załamka bo to kupa kasy niezaplanowanej a zbieramy na dom lub mieszkanie większe. Ale jakoś udało się to przetrwać. Teraz też co jakiś czas coś się psuje i trzeba interweniować i kasę wydawać. Ale to minie.
Miałaś pecha ze tak wszystko naraz ale to przejdzie i będziesz się z tego śmiać. Musisz być silna ![]()
Najważniejsze że jesteście zdrowi, że mała się zaadaptowała w żłobku i macie pracę. Resztę się poukłada. Może po prostu macie gorszy czas…. Ale to minie i będzie już tylko lepiej
Domi, a czy w umowie masz jakas “lojalke”, ze ponosisz finansowa odpowiedzialnosc za utracony towar? Czy to po prostu zlosliwosc pracodawcy?
Co do pecha, mysle, ze to taka “niepisana” zasada ze jak juz cos sie psuje to wszystko naraz- to jak z ta kanapka co zawsze maslem do dolu spada.
Mysle, ze dobrze by Ci zrobilo gdybys usiadala i pogadala z partnerem o tym, ze te wszystkie rzeczy mega Cie przytlaczaja. Ale wiesz w formie takiej szczerej rozmowy bez wyrzutow i ustalic jakis sensowny plan.
Dobrze jest sobie wszystko rozpisac co jest do ogarniecia ile Was to moze kosztowac i pomalutku schodzic z tej listy.
Co do kredytu na auto warto sie rozeznac czy np ten ktory bralas nie jest np. Na gorszych warunkach niz sa obecnie na rynku. My mamy hipoteczny o staleh stopie, ale przy podpisywaniu umowy oprocentowanie bylo 8.5% pomimo ze nie minelo 5lat napisalam do banku wniosek o zmiane oprocentowania bo oferuja kredyty teraz za 5.6%. Ku mojemu zdziwieniu nie bylo z tym problemu i zaoszczedzilismy na racie prawie 900zl.
Wiem, ze to moze byc smieszne, ale ja sobie wizualizuje rozne rzeczy i powtarzam, ze sie uda “chocby skaly sra ly”.
Jestes silna, dzielna i waleczna kobieta i pamietaj ze “co Cie nie zabije to Cie wzmocni”. Nie ma takiej rzeczy, ktorej nie mozna ogarnac/wyprostowac- czasem tylko trzeba sie zatrzymac i sprobowac na swoje problemy popatrzec z boku i sprobowac rozwiazac je tak jakbys to Ty doradzala przyjaciolce jak moze sobie z nimi poradzic.
Dokladnie tak z tymi kredytami jest… my tez mamy kredyt moze nie na samochod ale na hobby chlopaka
ibtez placilismy ok 1200 miesiecznie. Nam nie chcieli zrjsc z oprocentowania alr wzielismy kolejny na lepszych warunkach splacilismy trn co mielismy. Raty sa mniejsze o 400 zl a czas splaty taki jak zostal w poprzednim…
przedzwon mozr akurat sie uda ![]()
Tu akurat była czysta złośliwość, tym bardziej, że w tamtym czasie, kiedy kradzież miała miejsce, to nadal pracowałam, dostawałam premię, nic mi nie ucięli, nie dostałam notatki, co więcej pracodawca wtedy mówił, że zna okoliczności i wie, że to nie jest moja wina ![]()
Mamy taką listę obgadana, ale co się uda wykreślić, to zaraz coś nowego się na niej pojawia ![]()
![]()
Co do kredytu na auto - oprocentowanie mam bardzo niskie, bo brałam kredyt jeszcze jak moja koleżanka pracowała i już na tamte czasy miałam niskie oprocentowanie patrząc na rynek, teraz w racie 1400 mam tylko ok 200/300 złotych odsetek, reszta to sam kapitał.
Jesteśmy w trakcie właśnie też negocjacji hipoteki. A powiedz musiałaś iść osobiście do oddziału? Czy mogłaś zadzwonić/napisać maila?
Z tymi kredytami hipotecznymi to faktycznie tak jest
my braliśmy kredyt kilka lat temu ale nasz bank nie był chętny do obniżenia oprocentowania więc przenieśliśmy kredyt do innego banku i jeszcze trochę dobraliśmy na wykończenie i mimo wyższego kredytu i krótszego okresu płacimy mniejsze raty. Tylko przy przeniesieniu kredytu trzeba zwrócić uwagę na dodatkowe produkty bo często są wymagane takie które generują wyższy koszt. My musieliśmy mieć przy przeniesieniu kartę kredytową ale ona przy kilku płatnościach miesięcznie jest bezpłatna
@DDoominika niektore banki nie wyrażają zgody na zmniejszenie oprocentowania np ing
Wyjątkowo paskudnie trafiłaś z tym pracodawcą. Mam nadzieję że w sądzie zobaczą kim jest i właściwie postawia diagnozę w tej sprawie.
Z tym autem to doskonale Cię rozumiem. My też jak nam siadła skrzynia biegów to się zastanawialiśmy co z tym zrobić bo naprawa droga a kupno to wartość samochodu prawie …… Też rozważaliśmy sprzedaż z uszkodzoną skrzynią ale wyszlibyśmy na tym jak Zabłocki na mydle
Wcześniej też mieliśmy stare auto któremu silnik padł i koszt wymiany czy naprawy przewyższał wartość samochodu. Naszczescie się okazało że nasz mechanik miał kuzyna który kompletował rzeczy do swojego auta właśnie z tego modelu i kupił od nas to auto i powyciągał to co potrzebował do swojego i tak nam się psim swędem udało.
W twoim przypadku też pewnie się poukłada tylko trzeba sobie dać chwile i się zastanowić w który kierunku pójść …
My mamy w mbanku i przygotowana bylam ze jak sie nie zgodza to sie przeniesiemy. A wpasciwie zlatwilam to przez infolinie bez zadnych wiekszych dyskusji. Jedynie ten wniosek musialam jechac podpisac do placowki.
Tydzien to przezywalam, ze wczesniej moglam sie z tym ogarnac ![]()
Czasami też mam takie wrażenie, że pech zatrzymał się właśnie na mnie
mam nadzieję, że wszystko się wam ułoży i poukłada bo zdrowie psychiczne jest bardzo ważne.
Hahahahha wlasnie mam kolejny problem ![]()
Z racji ze nie wracam do pracy, a dwie najlepsze kolezanki wyprowadzaja sie a kolega idzie do zerowki w prywatnej szkole to mocno zastanawialismy soe z mezem czy nie przeniesc Filipa do zerowki państwowej.
Ale stwierdziliśmy ze tak bardzo cenimy Pania Ewe ktora od lat prowadzi zerowkew przedszkolu naszym, ze jakos damy rade finansowo a on bedzie dalej uczyl sie duzo ale poprzez kreatywna zabawe.
Wlasnie sie dowiedzialam ze Pani Ewa nie bedzie prowadzila zerowki…
A juz nie ma rekrutacji w panstwowych…
Zawsze jak chwilę jest źle potem wychodzi piękne słoneczko i zaczyna się wszystko układać
Hmmm a nie da się tego obejść ? Jesli jest obowiązek że dziecko musi iść do zerówki to mają obowiązek przyjąć dziecko do przedszkola w rejonie nawet jak rekrutacja się zakończyła. Skontaktowałabym się z gminą w tej sprawie - powinni wskazać palcówkę do której dziecko będzie mogło uczęszczać
koleżanka po przeprowadzce też musiała znaleźć zerówkę dla dziecka a przeprowadzili się jak rekrutacja się zakończyła. Napisała zażalenie do prezydenta miasta z powołaniem na obowiązek zapewnienia miejsca w przedszkolu dla 6 latka i szybciutko miejsce się znalazło. Także polecam spróbować ![]()
Tak, jest obowiazek ale wtedy nie jest powiedziane ze to bedzie w tym miejscu gdzie my chcemy ( przedszkole i szkola maja jedna dyrekcje i gladko by z przedszkola przeszedl do 1 klasy w szkole). Wtedy w sumie nie byloby az tyle zmian bo z wieloma dziecmi poszedlbu z zerowki do 1 klasy
Tak tak niestety mają obowiązek wskazać placówkę w gminie ale właśnie nie ta która wy chcecie a tam gdzie się uda zorganizować miejsce. Ale w sumie nie zaszkodzi spróbować, może akurat ta placówka która wskażą będzie Wam odpowiadać. A jak nie to zostanie tam gdzie jest ![]()
My przegapiliśmy rekrutację w prywatnym żłobku niedaleko domu (była jak synek miał tydzień
) i bardzo liczymy że uda się jeszcze dostać z listy rezerwowej ale na wszelki wypadek zapisaliśmy do prywatnej gdzie indziej. Aż się zdziwiłam że rwkrutacja do tego co my chcemy była w listopadzie na wrzesień gdzie do innych placówek była dopiero w lutym
Na szczęście wstępną rozmowę z pracownikiem naszego banku mieliśmy i zgadzają się zazwyczaj i na zmianę oprocentowania i refinansowanie w innym banku, także chociaż to nam się udało ![]()
@Michaska zebys wiedziała… chociaż jak zaczęłam tam pracę mając 21 lat, to myślałam, że złapałam Boga za nogi. Zarabiałam duże sumy, bo robiłam wynik, ale wtedy nie miałam rodziny, więc czasami wychodziłam z pracy o 18, zamiast 16, chociaż za nadgodziny nikt mi nie płacił. Nigdy się nie upominałam o zapłatę, a pracowałam nawet 1 maja, jako jedyna z firmy, bo specyfikacja mojego regionu tego wymagała, 26 grudnia, 1 listopada i taka dostałam zapłatę i nagrodę od pracodawcy… już nigdy więcej takich poświęceń…
A jeśli o auto chodzi, to niestety nie bardzo mamy czas nad tym myśleć. Musimy albo sprzedać jako uszkodzone, albo sprzedać tak o i liczyć na cud, że nikt go nam nie zwróci, chociaż nie chcemy nikogo wrzucać na minę, myśleliśmy jeszcze, żeby zobaczyć w komisach, czy wezmą go w stanie w jakim jest i dadzą nam coś innego, ale tu też nie ma kiedy pojeździć, posprawdzać… ![]()
Ja też mam tak samo , i jak jest źle nieraz mówię przecież wkoncu musi być dobrze ![]()