Reakcja po szczepieniu

ja też sie o to martwiłam, nie skojarzyłam że to po szczepieniu :slight_smile: dobrze ze bratowej pokazałam zanim do lekarza poleciałam :slight_smile:

Mnie na szczęście lekarka poinformowała że będzie w tym miejscu ropa także obyło się bez paniki,.

nam już w dwóch przychodniach polecili stosować Altacet, więc chyba nie jest taki straszny jak to napisane w ulotce :wink: ale całe szczęście nie było potrzeby żeby używać. za to po pierwszej dawce infanrix hexy Staś przespał mi dwie noce z rzędu, a ja podczas pierwszej mało na zawał nie zeszłam jak się sama zbudziłam w porze karmienia a w pokoiku Małego cisza. całe szczęście to tylko taka reakcja poszczepienna była, że potrzebował więcej snu.

Ja stosowałam altacet w tabletce u 6 tygodniowego dziecka i widac bylo,ze to koi podrażnienie w miejscu wkłucia:)

Mi lekarka altacetem kazała smarować miejsca wkluc po każdym szczepieniu. Nie widzę aby coś złego po nim się działo lecz wręcz przeciwnie.

oliwia1126 dzięki, i na pewno pokaże na najbliższych szczepieniach bo to tylko rośnie i rośnie i wygląda już paskudnie. Ale pamiętam że sama tak miałam aż pękło. bleeee. :wink:

No to może już niedługo pęknie :slight_smile: Zdrówka dla dzieciątka życzę.

CzytaM wasze komentarze i miałam się już was pytać bo mojemu małemu tez zrobiły się niewielkie grudki na nóżkach po szczepieniu, smarowalam altacetem ale grudki się utrzymują. Czy mam robić okłady z sody ? W jakich proporcjach ?

Jak skręciłam kostkę to robiłam 2 łyżki sody na szklankę ciepłej wody :slight_smile: a że soda ma wiele zastosowań w tym na opuchliznę to dla dziecka tak samo bym zrobiła :slight_smile:

No tak zrobię tylko właśnie zastanawialam się nad proporcjami :smiling_face:

U mnie również kazano zastosować altacet junior bądź ten zwykły. Pomógł.

Mój Kornel ma 5 miesięcy.
Wczoraj byliśmy na szczepieniu i było ok, ale dzisiaj nie może spać, jest marudny, też mało je, martwi mnie to trochę ale myślę że przejdzie za kilka dni. Poza tym zrobiła mu się w miejscu ukłucia czerwona górka, byłam w aptece i polecili mi altacet, myślałam że jest jakiś specjalny dla dzieci ale nie farmaceuta dał mi dla dorosłych i kazał cienko posmarować. Zobaczymy…

My na pierwsze szczepienie wybieramy się w piątek. Położna też poleciła mi kupić altacet żel i zaraz po szczepieniu posmarować miejsce w którym była igła i później w domu kilka razy tak 3 dziennie i mały będzie lepiej przechodził całe szczepienie. O efektach będę mogła napisać dopiero w sobotę.

Zaczynamy drugi dzień po szczepieniu. Wczorajszy był kiepski. Kornel ciągle płakał marudził nie chciał spać a był bardzo śpiący. Wieczorem było najgorzej. Dostał przeciwbólowy pedicetamol ( tak poleciła położna) posmarowałam nóżke altacetem, ale wydaje mi się że nic lepiej po tym nie było. No ale zobaczymy dzisiaj.

2-3 dni po szczepieniu dziecko może być marudne. Również stosowaliśmy altacet, po pierwszym szczepieniu nie posmarowaliśmy od razu i nóżka zdążyła spuchnąć i był to dla małej ogromny ból. Później smarowaliśmy zaraz po wizycie i nie było już żadnego problemu po szczepieniach. Altacetem smarowałam dosłownie kilka razy, zazwyczaj szczepiliśmy popołudniu, to następnego dnia rano już nie smarowałam. Takie szczepienie dla dziecka to też przede wszystkich spore przeżycie, dzieci są marudne, bo odreagowują.

U nas również po szczepieniu praktycznie zawsze występują jakieś odczyny. Raz mniejsze raz większe ale są niestety zawsze.
Jeśli któraś mama boi się Altacetu, to z powodzeniem można zastąpić go chłodnym okładem z sody oczyszczonej. też świetnie radzi sobie z bąbelkami poszczepiennymi.
Marudzenie, nieutulony płacz, podwyższona temperatura (na szczęście bez gorączki) zaburzenia snu - u nas niestety to kilkudniowy standard po szczepieniach. Myślę, że poza reakcją ze strony psychiki jest to także ból dla dziecka, nie tylko podczas wkłucia igły ale i później. Przypomnijmy sobie jak nas szczepiono gdy miałyśmy po kilka lat. Ja pamiętam doskonale ból w miejscu szczepienia przez kilka dni. Więc co się dziwić takiemu maluszkowi, który nie wie jak ma sobie z tym bólem poradzić.

Ja jedynie od siebie mogę jeszcze wyczulić Was na podawanie po szczepieniach leków z paracetamolem. Niby tak niegroźny i super dla Maluszków, nie wiem jak zapatrują się na niego Wasi lekarze ale ja, wiedząc że może on ingerować w odpowiedź immunologiczną dziecka i zmniejszać ilość przeciwciał, nie zdecydowałam się na jego podawanie.
Wolę podać minimalną ilość leku z ibuprofenem (który poza działaniem przeciwgorączkowym daje również działanie przeciwzapalne- więc kolejny plus) którego tak wielu rodziców się obawia,niż większe ilości paracetamolu.
Wiadome, że jeśli gorączka jest bardzo wysoka a dziecko na tyle małe że ibuprofenu podać nie można, to go podamy ale mimo wszystko polecam poczytać, nawet w internecie artykuły odnośnie badań i wpływu niewinnego paracetamolu na odpowiedź organizmu po szczepieniu :slight_smile:

Wczoraj podałam małemu pedicetamol, i myślę że zbytnio nie zadziałał na niego bo nawet na chwilę nie uspokoił się, dzisiaj póki co śpi i nawet zasnął z uśmiechem, nóżke smaruję altacetem i zamiast pedicetamolu dałam czopek viburcol. I nie wiem czy to dzięki temu dziecko jest spokojniejsze czy po prostu mija ten kiepski czas po szczepieniu.

mamaKornusia myślę, że jeśli jakiś czas po podaniu poprawy nie było (a powinna być na 4-6 godzin) to obecna poprawa jest po prostu kwestią mijającego od szczepienia czasu. I z każdym dniem będzie lepiej :slight_smile:
U nas najgorzej jest w wieczór po szczepieniu (szczepimy zawsze przed południem, żeby w razie czego odczyny były widoczne gołym okiem i abyśmy na bieżaco mogli mierzyć temp.) i kolejnego dnia (praktycznie cały marudny i z problemami) później z dnia na dzień jest już lepiej. Choć o Viburcolu słyszałam bardzo dużo pozytywnych opinii od znajomych :slight_smile:

Viburcol to środek homeopatyczny. W zasadzie wychodzę z założenia, że samo marudzenie nie jest powodem do podania leku. Jeśli nie ma gorączki to nie ma potrzeby faszerować dziecko. Fakt, że moja córka nie była nigdy na tyle marudna, abym uznała, że czas na lek. To każda mama musi sama ocenić, bo ona zna dziecko najlepiej.
Im dłuższy czas od szczepienia tym lepiej będzie. Moja córcia źle zniosła w zasadzie tylko pierwsze szczepienia, kolejne już obyły się bez opuchlizny i płaczu.

magros owszem, ale mimo wszystko wiele Mam sobie go chwali.
Jeśli chodzi o odczyny po sczepieniu to fakt, jeśli nie są na tyle mocne aby sobie z nimi nie dać rady to najlepiej wstrzymać się z jakimikolwiek lekami. U nas pomimo, że za każdym razem jest kiepsko, to raz zdecydowaliśmy się na podanie leku.
Był to nieustanny płacz po kilka godzin, nawet podczas tulenia na rękach, wybudzanie ze snu o ile w ogóle udało się zasnąć, już pomijając wysypkę na całym ciele, podwyższoną temperaturę i odczyn w miejscu wkłucia. Wtedy już doszliśmy do wniosku, że musimy ulżyć dziecku bo serce pękało patrząc jak bardzo się męczy.
Ale fakt sama płaczliwość i opuchlizna to wg mnie również jeszcze nie jest czas na kolejną dawkę chemii dla małego organizmu.
Zawsze , jeśli juz jest konieczność to wybieramy mniejsze zło :wink: