Poród bez znieczulenia?

Dominika jak poczytasz nasze wcześniejsze komentarze to się dowiesz :slight_smile: większości z nas nie pomógł ani trochę - jedynie chwilowo potrafi otumanić albo sprawić, że się zakręci w głowie…

Nie zauważyłam aby mi pomógł gaz, ale wdychałam go z myślą " a może bez niego jest gorzej"

ja nie miałam gazu rozweselajacego ani znieczulenia mój poród był straszny ale jakos go przezyłam bo że tak poweim juz nie miałam innego wyjścia moim zdaniem gaz jest zbędny

Dla mnie najgorsze bylo wlasnie wylezenie na ktg i te pasy wkurzaly bo ciagle spadywaly.

Synka urodziłam we wrześniu, 3 dni po terminie. Panicznie bałam się porodu ale nie chciałam znieczulenia. W nocy śniły mi się same koszmary dotyczące szpitala i tego jak rodze :slight_smile: byłam nastawiona na całodniowy poród i okropne bóle. Jednak jak się okazało niepotrzebnie się bałam :slight_smile: pierwszy lekki skurcz poczułam 1 września o godzinie 22:30, położyłam się spać i od 1 w nocy się zaczęło. Pech chciał tylko ze miałam okropne bóle krzyżowe. Na początku jeszcze nie było tak źle :slight_smile: o 5 rano byłam już w szpitalu ze skurczami co 5 minut. Na badaniu miałam 5 centymetrów rozwarcia. Po ktg i usg pojechałam od razu na porodowke gdzie rozwarcia było już 9 centymetrów. Była to godzina 8:00. Położna powiedziała ze do południa napewno urodze. Synek się jednak pospieszyl i o 9:05 był już na świecie :slight_smile: dodam że to mój pierwszy poród i wszyscy byli w szoku ze to tak szybko poszło. Nie ma co się martwić na zapas :slight_smile: każda z nas to przeżyła :slight_smile: dasz rade i bez znieczulenia :slight_smile:

Roksana to miałaś ekspresowy poród :slight_smile: moim zdaniem nawet lepiej bez znieczulenia bo kobieta jest w pelni swiadoma swoich czynów i może się wsłuchać w swoje ciało :slight_smile:

Szpital na tej Mojej Wsi!

…gdybym miała poród sn - znieczulenie zewnątrz-oponowe…hm, a co to takiego?
Gazu też raczej unikają i wręcz odradzają…zresztą w obu salach widziałam dwie zapieczętowane butle -szkoda, że nie spojrzałam, z którego są roku.

…przy moim cc podawali mi znieczulenie dwukrotnie, bo pierwsze mnie nie chwyciło…w zasadzie świetna była zabawa w ciepło zimno, by sprawdzić czy jeszcze coś czuję. :smiley:

to zastanawiam się jaką musiałaś mieć pierwszą dawkę znieczulenia, że Ci nie wystarczyło :open_mouth: dlaczego gazu unikają… skoro są to powinni je udostępniać.

JA tam uznałam te butle za element wystroju…położne stwierdzają, że gaz może zaszkodzić dziecku i rodzi się otępiałe…ja nie wiem i nie doczytywałam czy tak jest rzeczywiście.
Wiem jedno, że podczas porodu, gdy ktoś Ci powie, że możesz zrobić dziecku krzywdę rezygnujesz z tej formy znieczulenia.

A dwie dawki…bo albo źle się wkuła albo ni wiem…coś tam miedzy sobą mówiły, że miały problem z kręgami…

Gosia może za małą dawkę znieczulenia dostałaś :slight_smile: ciesz się że dali ci kolejną bo moja znajoma czuła cały ból przy cesarce bo nie dość że dziecko tętno traciło to jeszcze na szybko się wkłuli i nie sprawdzili u niej czucia… Gdy zorientowali się jak ona wyje w głos z bólu to ją na szybko usypiali… i właśnie dlatego bałam się tego znieczulenia i prosiłam aby się upewnili że nic nie czuje po stokroć :slight_smile: na szczęscie za pierwszym razem się udało i po 5 sekundach nie czułam nóg :slight_smile: brrr paskudne uczucie…

Ja poprosiłam o znieczulenie po 9 h porodu, najpierw chciałam być dzielna i poradzić sobie bez ale po czasie poprosiłam o nie. I nie żałuje no może tego że wcześniej go nie wzięłam :wink: co prawda nie znieczuliło mnie do końca ale ta ulga jest nie do opisania. Początkowo proponowali mi gaz ale od razu im ,serdecznie podziękowałam" co mi po gazie jak tak boli :stuck_out_tongue_winking_eye:

…przy gazie miałąbym wytłumaczenie na te moje głupoty.
Nie wyobrażam sobie bólu jak Cię kroją na żywca…masakra jakaś.
Z tego co mówiły dziewczyny to po ogólnym znieczuleniu jeszcze trudniej dojść do siebie, gdzie dochodzi jeszcze ból głowy i wymioty czy też ogólne otępienie.

Patrycja ja po 9 godz to już miałam wszystko za sobą, ale gdyby i u mnie to tyle trwało to pewnie bym się złamała i poprosiła o znieczulenie. ale dobrze że chociaż Ci dali i że Ci pomogło :slight_smile:

jakby było tak jak mówily położne, że dziecko rodzi się otępiałe, jak matka wdycha gaz, to nie byłoby gazu na porodówkach… Dla mnie to nie do pomyślenia…

Dokladnie tak jak pisze magicznypazur gdyby dzieci rodzily sie otepiale to po co ten gaz na porodowkach?

Sądzę, że w moim szpitalu to dla dopełnienia architektonicznego. :smiley:

Kolejne oszczędności w szpitalach , lepiej tak powiedzieć i nie mieć większych kosztów. Wpływ gazu na dziecku musiał być zbadany inaczej nikt by go nie mógł w szpitalu umieść.

wystrój wnętrza hahaha :smiley: matko, jak naprawdę kiedyś będę miała mieć drugie dziecko, to zrobię wszystko by szpital spelniał wszystkie moje oszekiwania odnośnie znieczulenia… a nie żeby wszystko robiło za ozdobę na porodówkach heh :smiley:

A mnie wmawiano że po znieczuleniu dziecko rodzi się otępiałe… ;/ skoro matke znieczula i blablabla… o gazie nie mówili.

A ja nawet nic nie mówiłam że chce jakieś znieczulenie, położna sama dała mi gaz do wdychania.