Początki z dzieckiem - kontakt

U mnie było tak samo jak u mamavan. Też mogłam dać buziaka małej i coś do niej powiedzieć po cc, a już godzinę później jak na sali poporodowej byłam to położyli mi ją na brzuchu. W ogóle jak sobie przypominam jak pierwszy raz zobaczyłam Rozalę to aż mi same łzy ze wzruszenia lecą, tak samo jak wtedy w szpitalu :slight_smile:

a dla mnie położyli tylko na chwilę na moim brzuchu córeczkę
i od razu zabrali na badania,
tak u nas wygląda w szpitalu pierwszy kontakt z dzieckiem ;(
pamiętam to krótką chwilę jak mi położyli Madzię na brzuchu była taka cieplutka;)

po porodzie synka od razu dali mi go do rąk i na brzuch. Nigdy nie zapomne jego malutkiej pupci którą trzymałam w jednej dłoni. Pierwsze dni w domu były na ciągłym przytulaniu i noszeniu nie umiałam się od syna odsunąć ani na moment mimo że spał cały czas, budził się tylko na jedzenie

ja tez do mojej malej mowilam jak juz byla w brzuszku i puszczalam jej muzyczke ;))) oczywiscie po porodzie kontak skora do skory byl super wazny i byl cudownym przezyciem :wink:

My teraz bawimy się z brzuszkiem, z Tobciem w brzuszku ;p . jak zaczyna się wiercić to palcem Go “szturchamy” a on nam odpowiada, po którymś razie to już jest istna kawalkada ciosów :slight_smile: ciekawe co sobie maluszek czuje…
Oczywiście wierzę, w dobre fluidy kładzenia rąk na brzusiu.
A po porodzie to oczywiście dotyk będzie najlepszym sposobem na wzajemne poznanie się i rozwijanie zmysłów maluszka. jak tylko osiągnie 2 miesiące mam zamiar małego masować. Przytulanie, głaskanie, mizianie- od tego się na pewno nie powstrzymam :slight_smile: już się doczekac nie mogę!

Ja tylko żałuję jednego że po cesarce mogłam Jasia tylko pocałować przez maleńka chwilke ale potem to nadrabialiśmy i to bardzo

A mi po CC nawet nie pozwolili dotknąć synka, tylko pielęgniarka w pospiechu wymachiwala mi nim przed nosem z słowami , widzisz synka? Widzisz synka?" i go zabrała. Aż się popłakałam ze nie pozwolili mi go nawet pocałować. Gdyby nie to ze byłam na pół przytomna napewno bym o to poprosiła. Przytulic go mogłam dopiero po 10 godz a do tej pory ani widu ani słuchu po pielęgniarkach i moim dzieciatku:(

A niby są zalecenia kangurowania po każdym rodzaju porodu… oczywiście jeśli nie ma komplikacji z Maluszkiem.

To chyba jest tak,że co szpital to inne zwyczaje. Pierwszego synka zobaczyłam po kilku godzinach po cc, jak był już ktoś z rodziny, żeby ewentualnie podał, zabrał itd, więc tutaj to myslę, że ewidentne lenistwo personelu. Kilka dni temu urodziłam drugiego synka w innym szpitalu, inny rodzaj znieczulenia i inne zasady, synek został mi połozony na piersi jeszcze na sali operacyjnej, a potem jak juz został zmierzony i zważony to został przywieziony do mnie na sale i mimo tego, że ja nie mogłam podnosić głowy leżał ze mną cały dzień, nagusi przy mojej piersi, a położne coraz przychodziły go poprawić, żeby nie spadł czy żeby przystawić go do piersi jak potrzebował. Także byłam miło zaskoczona opieką położnych, ponieważ wszpitalu w któym rodziłam nie ma odwiedzin w salach, dopiero jak matka jest chodząca to może wyjść do pokoju odwiedziń, także my po cc byłyśmy cały czas “skazane” na personel.