Pleśniawki u maluszków

Jak na razie żadna z moich córek nie miała pleśniawek. Butelki i smoczki do 3 miesiąca sterylizowałam, a do szóstego wyparzałam. Potem już tylko dokładne mycie. Staram się myć wszystkie naczynia małej (butelki,smoczki, kubeczek, łyżeczki) od razu po użyciu.

Pleśniawki to ogólnie pojawiają się od złej higieny np smoczków i to co ląduje w buzi malucha. Drożdżaki nie są przyjemne. Słyszalam już o urynoterapii ale szczerze się przyznam że na pleśniawki nie :wink: ja tak trądzik np leczyłam…

A ja dbam o higienę bardzo. Wszystko wyparzam, dbam o smoczki, butelki też, choć mało ich używamy tak naprawdę, ale niestety po 8 miesiącach i nam się trafiły pleśniawki. Niestety córcia jest na etapie sprawdzania wszystkiego buzią, czasami nawet podłogę liże, jak nie zdążę podbiec i spowrotem położyć ją na kocu. Dodatkowo odporność jest osłabiona przez ząbkowanie, przebijają nam się dolne jedyneczki. I przyznam, że jakoś tak nawet spanikowałam, choć to generalnie nic takiego, ale wszystko co ma podłoże grzybicze to mnie tak jakoś źle nastraja. Kupiłam Małej dezaftan i cóż czekam na efekty…
Co do moczu to obie babcie kazały mi spróbować, podobno rewelacyjnie działa, oczywiście pod warunkiem, że malec nie ma też infekcji, bo wtedy można tylko zaszkodzić. I o ile do tej pory w teorii byłam przeciwna, tak teraz? Myślę, że jak nie będzie nic pomagało a problem rósł to pewnie spróbuję.
A powiedzcie mi, jeśli pleśniawka, że tak powiem ewoluuje, tzn. z białej plamki robi się taka ranka tzn., że się goi, czy że robi się coraz gorzej?

Wydaje mi siw ze gorzej, bo moj starszy synek mial wlasnie juz taka ranke i dostał lek do smarowania nystatyne. Nie chcial nic jesc bo go bolało.

Bo właśnie słyszałam, że to dobrze, że tak jak przy opryszczce idzie ku lepszemu, a ja jakoś mam wątpliwości. Nigdy nie miałam do czynienia z pleśniawkami i nie wiem, jak to się goi. Na szczęście córcia dalej ma apetyt, a z dwojga złego to chyba wychodzące ząbki bardziej jej przeszkadzają niż te pleśniawy.

Gdy mój synek miał pleśniawki najpierw stosowałam do pędzlowanie bużki borax z gliceryną .Stosowałam przez parę dni ale słabo pomógł.poszłam z małym do pediatry i doktór wypisała mi receptę na zawiesinę -Nystatynę do smarowania zmian.Po kilku dniach pleśniawki ustąpiły.

A ja właśnie nie przesadzam i nigdy nie przesadzalam z wyparzeniem. Smoczki wygotowywałam tylko na początku i później od czasu do czasu tylko polewałam gorącą wodą. A butelki? Zdarzyło mi się kilka razy je wyparzyć i może ze 3-4 razy wygotować na nowo i mój synek nigdy nie miał problemów z aftami i pleśniawkami.

Przy opryszczcee jak sięrobi ranka to nie jest lepiej… Jest dobrze, kiedy ona się zmniejsza i robi się strupek.

Bo im więcej sterylności tym gorzej. Wtedy najmniejszy brud dziecko weźmie do buzi i już coś się brzydkiego robi. Nie ma co z wyparzaniem specjalnie szaleć,

Magros może udaj się z córką do lekarza bo mi się wydaje, że jak robi się ranka to jest gorzej.

No ja też nigdy nie wyparzałam po każdym użyciu, gotowałam tylko nowe rzeczy. Mała często też bierze do buzi rzeczy, których nie powinna, a ja nie ukrywam, że nie zawsze zabieram w panice, że nie wolno. I teraz miałam właśnie wyrzuty sumienia, że może powinnam częściej wyparzać i lepiej na nią uważać.
Kiedy rozeszły się na górną wargę, spanikowana poszłam do lekarza, akurat nasza pediatra była na urlopie i w zastępstwie przyjął nas pan doktor, który hym… miałam wrażenie, że uznał mnie za matkę wariatkę. Córcia nie pozwoliła się dokładnie obejrzeć, a lekarz uznał, że pleśniawki to norma, a że jest taka mała to nystatyny nie da. Kazał pić dużo rumianku i dalej stosować dezaftan. Powiedział też, że prawdopodobnie pojawiły się ze względu na obniżoną odporność przy ząbkowaniu.
Na szczęście pleśniawki już zeszły i niepotrzebnie tak panikowałam, ale naczytałam się, jakie to potrafi być okropieństwo i bałam się, że zrobi się jeszcze gorzej. No cóż, teraz mądra jestem o kolejne doświadczenie :slight_smile:

Postanowiłam odświeżyć ten wątek ,bo właśnie dopadł nas ten problem.
Otóż 2 tyg. temu po raz pierwszy zobaczyłam jak wyglądają ,gdyż po leczeniu antybiotykami pojawiły się w buzi mojej córki.Lekarz przepisał jej syrop o nazwie Fluconazole. Niestety dzisiaj pleśniawki znowu wróciły.Już nie wiem czy mam znowu faszerować ją tym syropem?Poczytałam komentarze i myślę,że może za krótko dawałam jej ten syrop.Mam jeszcze w domu Aphtin i spróbuję leczyć tym.

Angel nie czytałam wcześniejszych komentarzy ale z tego co ja wiem najprostrzym sposobem na plesniawki jest fiolet;) nie wiem czy można go używać u malych dzieci…
Ale ja mając chyba z 15 lat mialam zapalenie jamy ustnej ma sie wtedy milion plesniawek w buzi sa one bardzo bolesne i ciężko jest cokolwiek jest zylam wtedy tylko na jogurtach a pojawilo sie to u mnie po zjedzeniu truskawek prosto z ogrodka taka bylam madra ze ich nie umylam…

Cyrkonia zgadzam się z Tobą. Najlepszy fiolet tylko musi być to wodny roztwór. Mój Ksawciu ma 8 miesięcy. Pani w aptece poleciła nam 1% roztwór ze względu na wiek. My na poczatku stosowalismy lek o nazwie Nystatyna ale chyba coś robiłam źle bo mało to skuteczne było. Stosowałam prawie przez dwa tygodnie i albo nie doleczylam albo dziadostwo się od nowa przyplatalo. Ogólnie dbam o higienę synka. Wyparzam smoczki i butelki dlatego tym bardziej nie rozumiem o co chodzi. O urynoterapii też czytałam ale trochę mam wstręt.

Daria to jest takie dziadostwo ze wystarczy ze dotknie dziecko czegos ręką a później wsadzi do buzi i juz wychodzi plesniawka:/

Teraz na zmianę stosujemy fiolet i anaftin który poleciła pani w aptece. Widzę poprawę został tylko biały nalot na końcu języka. Przyznam się szczerze że już wiem co robiłam źle okazało się że to moja wina i moja bezmyślność. Nie zwracałam uwagi na karmienia. Prawdopodobnie niejednokrotnie nasmarowalam Ksawcia tą Nystatyna, nie odczekalam odpowiedniego czasu i dawałam mu jeść.

Mam nadzieję,że tym razem pozbędziemy się tego “dziadostwa”.Myślę,że przyczyną jest jednak leczenie antybiotykami.Chociaż mała raczkuje i bierze do buzi rączki.Oczywiście dbam o czystość,butelki i smoczki sterylizuję,ale pleśniawki się pojawiły…
Tak drastycznego sposobu jak przemywanie moczem nie zastosuję.

Ja raczej tez bym sie nie zdecydowala na taki sposób:/

Nigdy w życiu urynoterapi odpycha mnie to, a dla śmiechu powiem Wam, że koleżanki synek przy przewijaniu nasikał sobie do buzi :)))))

Urynoterapia fuuuuu :smiley: Chociaz akt ponoc naprawde jest dobra :smiley:

Moj tez przy przewijaniu po buzi sobie raz nasikal:D

Najlepszą metodą i moja położna mi o tym mówiła jest właśnie przemycie własnym moczem. Złapać siusiu na pieluszkę i przemyć tą pieluszką całą buzię. Na szczęście nie mieliśmy problemu z pleśniawkami ale moja ciocia przeszło 10 lat temu sprawdzała u mojego chrześniaka i metoda skuteczna.

Jednak dobrą metodą jest też przemywanie roztworem wodnym fioletu więc Angel może spróbuj przemywać buzię roztworem fioletu?