Pierwsze dni w żłobku

Dokładnie dziecko i tak zrobi swoje , jako rodzice będziemy próbować wychować na ludzi ale dziecko i tak swoją drogę wybierze w dorosłości…

1 polubienie

na szczescie po raz pierierwszy i ostatni… ale dla mnie to smiechu warte… gdzie kiedys nauczyciel by pisał w takiej sprawie? mi osobiscie było by wstyd ze nie radze sobie z klasą… naprawde…
a na towarzystwo nie masz w pływu… próbowałam… nawet dałam go do 2 szkoły ale zawsze gdzies jest ktos kto bedzie miał zły wspływ na dziecko… trzeba po prostu rozmawiac i tłumaczyc co jest dobre a co nie… nic nie zrobisz…

To prawda zawsze znajdzie się jakieś towarzystwo co będzie mieć zły wpływ . Dzieci niestety do takiego towarzystwa zaazwyczaj lgną bo najczęściej w szkołach jest popisów ka, kto bardzoej odważny na jakąś głupotę ten jest kimś w grupie…

Tylko kiedyś były sytuacje takie że nauczyciel potrafił Cię uderzyć linijką po rękach i miał przy tym aprobatę środowiska i rodziców.

Nie mówię, że wtedy było dobrze, bo poszło to gdzieś w drugą stronę że zatracone zostały autorytety i z każdą pierdolą lecieć do rodziców, trochę jak kolejne dziecko też jest źle. Dziwne to wszystko

Z miłą chęcią poczytam. Właśnie czeka nas to za niedługo. Trochę się martwię bo córa będzie jeszcze mała, ale jak trzeba to trzeba.

Tu się nie zgodzę. Pracowałam z młodzieżą i młodymi ludźmi i oni są fantastyczni. Są po prostu inni niż my. Każde pokolenie narzekało na młodzież. Już jak ja byłam nastolatka to było „ale te dzieciaki niewychowane”. A do nich po prostu trzeba inaczej.

To też prawda. Chociaż mnie osobiście przeraża tych brak autorytetów. Teraz autorytetem jest osoba która ma kasę a niekoniecznie wiedzę i wartości. Czasami mam wątpliwości jakie teraz są wartości tych młodych osób. Kiedyś w innym wątku się wypowiadam kiedyś autorytetem był profesor tak jak Miodek, czy pamiętam jak TVN24 zapraszał ekspertów i to był na przykład prof Bartoszewski. Teraz ekspertem może być wręcz każdy byleby miał zasięg i to jest przerażające

Tak, to jest racja. Młodzi widzą, że inni mają pieniądze i oni też chcą. Stąd też popularność wśród młodych ludzi partii politycznych, które obiecują, że każdy będzie mieć dom i dwa samochody.
Kiedyś żeby mieć pieniądze trzeba było zostać lekarzem czy prawnikiem. Dużo się uczyć i mieć głowę na karku. Teraz? Trzeba mieć dobry kontent, który się klika.

1 polubienie

Ja znam takie przypadki gdzie młodzież nie chce iść do pracy bo po co jak rodzice dadzą ? I mam takiego sąsiada co całymi dniami siedzi przed komputerem a ma 21 lat i nigdzie nie pracuje , jest jedynakiem i na wszystko dają mu rodzice

1 polubienie

I tacy też są. I kiedyś też byli. Znam mężczyznę co ma 40 lat i całe życie na zleceniu i jakiś dorywczych pracach. Także to nie kwestia pokoleń.

Mnie to przeraża bo kiedyś musiałeś dać coś od siebie a teraz wszędzie jest pokazane łatwe życie. A życie nie jest łatwe

Z tego co widzę to nawet nie chodzi o to. Młodzi nie mają motywacji do pracy, bo wiedzą że im to nic nie da. Rynek jest obecnie beznadziejny. Ludzie po studiach pracują na zleceniach za minimalną. Jak mi ma się chcieć uczyć jak nie mają perspektyw. Między innymi dlatego nie szanują nauczycieli. Bo jak mają ich szanować jak mają ich za nieudaczników, którzy nie potrafią się nadawać do lepszej pracy.

Uwierz mi rynek zawsze był beznadziejny i wcale nie jest gorszy niż był wcześniej. Ja sama pamiętam jak staże były darmowe i ludzie po prostu byli szczęśliwi że się na tak złapali aby mieć cokolwiek w CV.

I tak teraz masz zapewnioną minimalną i to wcale nie jakoś złą. Każdy kolejny rząd robi wszystko aby jednak ludzie mieli zapewnione przynajmniej minimalne wynagrodzenia.

Prawda jest taka że to pokolenie milenialsów jest pokoleniem poniekąd oszukanym, bo miało wbijane że studia zagwarantują ci szczęśliwy start i niestety boleśnie się przekonali że to nieprawda

To prawda ja bardzo się na darmowy staż chciałam załapać ale niestety mi się nie udało . A teraz myślę że na darmowy to nikt by nie poszedł hahah

1 polubienie