Ojciec pracujący

Mój mąż też jest zapracowanym facetem . Pracuje na etacie od 16 do 24 lub późniejszej godziny a rano rozkręca firmę , którą niedawno założyliśmy. Czasami od godziny 8 do 14 jeździ po klientach wykonując ich usługi lub zajmuje się księgowością a potem idzie do normalnej pracy.
W tygodniu ma bardzo mało czasu dla nas, a córka go uwielbia . Za to weekendy są święte i wtedy jest czas dla mnie i dziecka. Sam czeto żałuje ,że ma tyle pracy , ale gdy firma się rozkręci to nie będzie musiała pracować na etacie i będzie więcej w domu.

Mój mąż pracuje w deleacji na terenie polski w domu jest różnie co tydzień co dwa lub co trzy tygodnie na weekend zima ma postój i wtedy jest z nami w domu (postój ma płatny) teraz już coś mowi że jak zacznie się wolne w pracy to będzie szukał czegoś dodatkowego na miejscu żeby dorobić trochę ogólnie cały czas jest na etapie szukania jakiejś dobrej pracy za granicą za dobre pieniądze chciał by popracować tam z t ok może dwa mówi że byśmy się przemeczyli bo mamy kredyt na mieszkanie i zależy mu żeby go szybko spłacić

Ja mam to szczęscie że męża mam przy sobie codziennie pracuje od 7 do 15. Starszy synek jest bardzo za tatą i często się bawią . Także ja nie narzekam tym bardziej że teraz jego pomoc jest mi szczególnie potrzebna,

Też mam to szczęście Lenka :slight_smile: Tylko mój akurat pracuje od pon do pt od 8 do 16, więc mamy jeszcze czas dla siebie i synka :slight_smile: a weekendy to już w ogole. Mój maż jest takim typem czlowieka, ktory nie wyobraza sobie zycia bez rodzny i ze widziałby mnie tylko wieczorami. I bardzo dobrze, że tak jest :slight_smile:

Kochane to jest warte odświeżenia :wink: dla tych naszych pracusiow :wink:

Szczerze mówiąc zgadzam się w stu procentach- pogodzenie pracy z opieką jest strasznie trudne. Osobiście posłałam 2,5 do przedszkola do http://www.elfik.pl - wczesniej kombinowalismy z mezem i dziadkami zeby mialo z kim zostac, bo ja bylam z maluchem tylko 1,5 roku w domu. W przedszkolu jednak corce jest dobrze. Zadowolona jest. Bardzo polecam.

Przypomina mi się film w pogoni za szczęściem z Will Smith, widzieliscie? Bardzo fajny, ile razy bym nie ogląda to zawsze płacze. Film jest właśnie o ojcu który samotnie wychowuje synka, z tym zrobić tutaj jeszcze pracuje ok pół roku na stażu bez wynagrodzenia i nie zawsze mają co jeść i gdzie spać. Trzeba obejrzeć.

Ale fakt faktem macierzyństwo samemu jest bardzo trudne, oczywiście wszystko jest możliwe, można się zorganizować ale to jest trudne.
U mnie w domu mąż pracuje, ja siedzę z dziećmi, ale też tak nie do końca, bo specjalnie dla dzieci i żeby też dorobić zrobiłam dodatkowe studia podyplomowe, kursy żebym mogła pracować jako pomoc, opieka nad dziećmi tak żebym była blisko moich dzieci. Udało się, wszystko jest do zrobienia, do dogadania i pracowałem tak przez dłuższy czas najpierw ze starszym synkiem a potem z młodszym. Co prawda nie na cały etat, przeważnie na pół ale zawsze to już coś.

Bardzo dużo zależy od tego jaką mamy pracę i jakiego pracodawcę, czy jest wstanie zrozumieć naszą sytuację czy nie. Ja myślę że zawsze można się dogadać, trzeba tylko chcieć