Kompletujemy wyprawkę dla noworodka

Nie mogę powiedzieć że nie pomagają z mojej strony, ale są uciazliwi i z lumpeksow dużo rzeczy niepotrzebnych kupują. Na wózek dali bo uważają że to ich obowiązek dla wnuka kupić. Łóżeczko po mnie i bracie chcieli dać rozwalone, materace tak samo stare, kołdry stare po nas. To już po tylu latach się nie nadaje do użytku i się obrażają że ja tego nie chce tylko chce kupić nowe. Tak samo z recznikami kupione w lumpeksach dla dziecka bo tam taniej można kupić ręcznik z kapturem dla dziecka… pewne rzeczy to przesada. Mi by głupio nawet było iść i kupić w szmatach dla wnuka ręcznik bo tam jest tańszy.

Monika czasami troszeczkę przesadzasz. Ciesz się że rodzice Ci pomagają bo innym widzisz tak jak np Pameli rodzice nie dali nic. Ciesz się z tego co masz a inne rzeczy które Ci nie odpowiadają oddaj potrzebującym i po problemie.

Nie mogę tak oddać rzeczy potrzebującym bo co mi mama da to zaraz przychodzi i sprawdza gdzie coś mam i trzymam. Jest to bardzo wkurzajace. Wtrącaja się ciągle nam i narzucają co mamy robić. To samo było z wyprowadzka. Jak powiedzieliśmy że szukamy to oni nam szukali i narzucali która to ma być okolica bo żeby oni mieli blisko bo nikt do nas daleko nie będzie jeździł bo szkoda im kasy na paliwo. Oczywiście miałam to gdzieś ale ciągłe wydzwanianie że tu jest ogłoszenie z takim mieszkaniem żeby iść patrzeć. Oni myślą że muszą nam dawać, że muszą nas utrzymywać a my chcemy się usamodzielnic a nie być ciągle od kogoś zależnym, bo ktoś ci kupi jedzenie takie jak jemu pasuje.
Wiem że mnie nie zrozumiecie ale wczoraj uświadomiłam sobie jak pojechałam po swoje rzeczy do rodziców i oglądali video z przed lat jak byłam mała że oni wszystko co mają to dzięki rodzicom mamy. A nic kompletnie swojego. My tak z mężem nie chcemy być uzależnieni tylko od rodziców. Oni siedzieli tylko z rodzicami i nic więcej i tak zostało do tej pory. A my z mężem chcemy mieć i prywatności trochę i znajomych a nie siedzieć tylko z rodzicami. A tu gdzie teraz mieszkamy to jak dziadek przyjechał zobaczyć z babcią mieszkanie to od razu powiedział że mamy z nikim nie gadać z mieszkańców tylko dzień dobry i żadnych rozmów bo mamy rodzinę i do nich mamy jeździć a nie szukać znajomych. No jak tak można być zamkniętym na ludzi? Ja nie mam nawet z kim pogadać, jedyne gdzie to mogę się tu wyzalic… Bo koleżankę która mam to 40km ode mnie i nie widujemy się za często bo dzieci i czas póki co nie pozwala.

Super artykuł :smiley: Jestem przyszłą mamą i bardzo mi się on przydał, ponieważ nie wiedziałam ile czego mam kupić, wiadomo takie ubranka przyciągają wzrok i mamy chęć kupić je wszystkie :smiley: Teraz już wiem co mam kupić :smiley:
Do porodu mam jeszcze dużo czasu, ale zaczynam już powoli kompletować kącik dla maleństwa .
Rzeczy typu karuzele, maty edukacyjne, kołyski i butelki kupię na samym końcu.
Drogie mamy znacie jakąś stronę godną polecenia z kołderkami - pościelami dla maluszka ?

My póki co dostaliśmy tylko od teściów 500 zł do wózka i tata mój kupił taką wkładkę do wanienki. I to wszystko. Oczywiście pomijam fakt, że jest mnóstwo rzeczy po moich siostrzenicach, więc wzięłam trochę ubranek, czy zabawek. Co nie oznacza, że nie kupowałam ich w ogóle. Natomiast resztę wyprawki kupowaliśmy sami. Nie wiem jaka jest u Moniki sytuacja finansowa, ale generalnie ja też bym się wkurzała, jakby mi się aż tak rodzice narzucali i wtrącali. Ja ogólnie nie przepadam za używanymi rzeczami, chyba, że wiem skąd pochodzą. Z tym, że my mogliśmy sobie pozwolić na wiele nowych rzeczy. A jak moja szwagierka zaszła w ciążę w młodym wieku, bez perspektyw to było załatwianie używanych ciuszków, wózka, fotelika itp.itd. by jak najmniej wydać, co było zrozumiałe. Ale właśnie chodzi o to, że często przyszli dziadkowie nie znają umiaru. Oczywiście, że bardzo pomagają, ale czasem bez zahamowań i zachowują się jakby to było ich dziecko i nie pozwalają rodzicom decydować o niektórych sprawach, a jak coś się zrobi nie po ich myśli to się obrażają.

Monika, Ciebie to irytuje i naprawdę to rozumiem. Jednak oni w ten właśnie sposób starają się pomóc, według rodziców to właśnie tak to wygląda i robią co mogą, jak potrafią i jak są w stanie. Sami mieli takie życie a nie inne i po prostu nie znają innego wzorca. Dla nich takie zachowanie jest naturalne i normalne.
Wszystko zależy też od rodziców, niektórym da się przetłumaczyć. Moi mnie słuchają, zanim coś kupią to pytają co potrzebujemy. Ale teściowie np. kupują co prawda nowych, ale sporo ubranek które nie podobają mi się, nie pasują itd. Ale zawsze dziękuję i już leżą sobie. Potem oddam innej potrzebującej mamie. Nasi rodzice i jedni i drudzy bardzo nam pomogli, bo własnie czuli, że powinni, chociaż finansowo wcale źle nie staliśmy, to dla nich była to przyjemność. Jedni dali na wózek, drudzy na łóżeczko, jedni to, drudzy tamto. Także sporo nam pomogli i jesteśmy im bardzo wdzięczni.

Trzeba zagryz zeby i ladnie podziekowac by im przykro nie bylo …
Rodzice sa juz wiekowi i kiedys czasy byly inne i oni w taki sposob postepuja jak kiedys. Dla nich np stare lozeczko czy materac po Was jest sentymentalne i mysla ze w ten sposob Tobie tez zrobia przyjemnosc bo ty sie w tym wychowalas a teraz twoje dziecko moze mimo iz to sie nie nadaje do urzytku. Ale wtedy wystarczy grzecznie odmowic;)

Kiedyś jak my byliśmy mali To nie było rzeczy do kupienia, ciężko było cokolwiek dostać i oni właśnie myślą że teraz jest tak samo. Jeden od drugiego pozyczal ubrania, wymieniał się no i mama myśli że dalej tak trzeba używać rzeczy zużytych już.

Dokładnie, myślę, że to też między innymi z tego wynika. Każdy musiał kombinować, żeby cokolwiek mieć. Teraz idziesz do sklepu i masz wszystko. Gorzej właśnie, że często ciężko jest to wytłumaczyć, że czasy się zmieniły.

U nas moja mama dużo pomogła przy pierwszej mojej ciąży, nie oczekiwałam nowych rzeczy, ale załatwiła dla synka wózek, łóżeczko, fotelik,ubranka i w sumie do tej pory pomaga przy pierwszym dziecku. Mówiłam jej, że kupuje inny wózek, bo ten co mamy jest za duży na obecne warunki mieszkaniowe to mówiła juz że się dołoży.
Rodzice męża tez starają się pomoc, chociaż czasem ich starania mnie drażnią. Na siłę próbują nam wcisnąć rzeczy używane, ale już takie stare, nie modne… tak jak tapczan dla starszego syna(o którym pisałam w innym wątku) albo ubranka dziecięce nie dość że większość ubranek od nich było różowych, naciagnietych, brzydkich, takich co w naszych czasach praktycznie sie nie używa bo i sciochy bez zaczaskow na nogach, kaftanikow tysiące których nie założyłam ani razu. Jakby to było od mojej mamy to poprostu bym spakowała i wyrzuciła, ale im jak synek wyrastał z danego rozmiaru oddawalam mówiąc ze nie mamy gdzie trzymać takich rzeczy… mam nadzieję że nie przypomną sobie o tych ubraniach teraz… nie wspominając o meblach i firankach które zamiast wyrzucić dali nam bo nam się przyda… żółte,szare firanki… komoda i witryna która do niczego nie pasuje i jeszcze są naderwanie uchwyty… a mój mąż przyjmuje takie graty… jemu zwisa wystrój w domu…

DorFryt rozumiem Cie, bo mi tesciowa wciska ubrania po sobie bo jestem teraz gruba i wejde w jej rzeczy, a ja tego nie chce nosic. Oczywiscie maz bierze wszystko co daja. Ja staram sie odmawiac albo udaje ze zapomnialam zabrac, ale mezowi wszystko wciskaja i on bierze jak leci. Ostatnio dziadki dali dwa kufle na piwo, a ja nie mam na to miejsca, dali swoj zegar, Ja mowie ze nie mam na to miejsca ale maz nie odmawia i bierze jak mu daja. Nie mam gdzie tego trzymac na polce a pozniej ktos przychodzi i patrzy gdzie masz rzeczy od niego postawione bo on dał a tego nie widzi.

Taka jest mentalnosc starszych ludzi i nic na to nie poradzimy.

Jeśli chodzi o wyprawkę dla małego to moi rodzice nie za bardzo się dołożyli ale za to teraz nadrabiają. Jak idę na zakupy z mamą i kupuje coś Szymonkowi to mama za to płaci mimo, że zawsze jej powtarzam że absolutnie nie trzeba. Jednak ona chce no to dla Szymka.
Sama jak coś kupuje to zawsze dzwoni i pyta czy taka rzecz może być. Chociaż zdarzają się rzeczy zupełnie nie potrzebne ale zawsze dziękuję i ma tym się kończy.
Tesciowie kupili wózek i również zawsze pytają co jest nam potrzebne. Każdy cieszy się z Wnuka na swój sposób i trzeba im to wybaczyć.

Kiedyś były inne czasy jak zauważyłyście i może Twoja mama Monika chce żeby Tobie i jej wnukowi niczego nie zabrakło. A że sama nie mogła wtedy szaleć na zakupach robi to teraz.

Czy dziewczyny po cc kupowalyscie większą ilość butelek dla dziecka? Jedna starczy na początek czy zakupić od razu ze 2-4?

Cc chyba nie ma nic wspólnego z możliwością karmienia. Ja do szpitala zabieram tylko laktator w komplecie ma butelkę, a w domu mam dwie szklana i plastikowa, kupiłam wrazie czego ale mam nadzieje tylko piersią karmić.
A lozeczko juz czeka. I nasze serduszka, jak dzwonie po coś do mojego to pierwsze pytanie “rodzisz?” mowie nie a On to co takiego ważnego chcesz? Cukier kup i femibion ;D

Mojej kolezanki maz ktorej termin minal wczoraj to codziennie ja budzi w nocy i nad ranem i pyta czy jeszcze nie rodzi haha a ta wkurzona bo sie wyspac nie moze:)

Co do wyprawki to też prawie wszystko kupiliśmy sami.
Dziadkowie chcieli kupić wózek,ale nie pozwoliliśmy. :wink:
Moi rodzice tylko kupili pościel i zmianę pościeli do łóżeczka, a rodzice męża kilkanaście ubranek i grzechotek. Za to później… o matko… Rodzice męża co trochę jakaś zabawka i ciuszki, a moi wszytko używane, ale w idealnym stanie - a to spacerówkę mimo,że mieliśmy, ,ale przecież okazja!", fotelik samochodowy - to samo, kask do siedziska na rower, koń na biegunach, samochód taki ten duży co w nim dziecko siedzi i samo steruje bądź na pilot, taką kolejkę, pluszaki i tym podobnie. Ale cóż… Też kiedyś będziemy babciami. :wink:

Monika, jak leci ci już pokarm to myślę że po porodzie ie to nie zmieni i nie potrzebne ci jest tyle butelek. Miej jedną na wszelki wypadek. A wogole nie szalej z tymi butelkami, bo może się okazać ze dzidziuś nie preferuje takich jak Ty nakupilas i będziesz musiała szukać jakiejś innej. Nie każda butelka wpadnie w gusta naszych pociech :slight_smile:

Małgorzata, twoje dzieci trafily na dobrych dziadków :smiley:

Tak jak pisze DorFryt nie ma co szalec przed porodem z butelkami bo niewiadomo czy dziecko zaakceptuje te co kupisz.

To prawda dziadkowie maja frajde z kupowania wnukom rzeczy:) dlatego trzeba sie cieszyc z kazdego drobiazgu .

Monika jedna butelka Ci wystarczy. Nie kupuj więcej. No chyba, że zakładasz, że nie będziesz karmiła piersią tylko mm ale z tego co pamiętam jesteś nastawiona na pierś więc jedna butelka w razie czego w zupełności Ci wystarczy.