U mnie po coli szalał i skakał że nie mogłam się ułożyć. A teraz jeśli się uda zobaczymy. Ogólnie ja miałam ochotę na nabiał jak synek był w brzuchu od słodkiego i od mięsa mnie odrzucilo. Jedynie słodkie jakie jadłam to lody
ja do tej chwili nie jem kury, bo mnie mdli na myśl o niej. Tak mi się w ciąży porobiło ![]()
Ja nic nie jadłam z mies ani wędlin ani pochodnych mięsa typu pasztet itd wszystko było ble ryby też ble i słodycze też niedobre tylko nabiał i warzywa jeszcze dawały radę ![]()
za mną chodzi pasztet z żurawiną, albo pasztetowa borowikowa, ale w ciąży nie można ![]()
Pasztetu nie można? A dlaczego?
Pasztety dostępne w sklepach należą do produktów przetworzonych, niepełnowartościowych, z dużą zawartością konserwantów, cholesterolu i tłuszczu. Ich skład jest często niepewny, może zawierać duże ilości witaminy A, która w nadmiarze może być niebezpieczna dla malucha. Dlatego komponując jadłospis warto pomyśleć o samodzielnym wykonaniu pasztetu wówczas łatwiej kontrolować jego skład oraz rodzaj mięsa, z którego będzie on wykonany.
W pierwszej ciąży z chłopcem czułam ruchy z milion razy w ciągu dnia. Ruszał się jak szalony, potrafił kopnąć aż mi tchu zabrakło, kiedyś nawet na zdjęciu udało mi się uchwycić nóżkę przebijającą przez brzuch. Natomiast teraz spodziewam się dziewczynki i jest diametralna różnica, czasami jest tak spokojna, że aż się boję. Porusza się trochę rano i nieco więcej szaleje wieczorem, bez względu na to co zjem. Nie zauważam jakiejś zależności między tym co jem a ruchami dziecka.
Z tego co pamiętam, ta aktywność mojego synka w ciąży przełożyła się na to jak spał i kiedy był aktywny już po urodzeniu. Pod koniec ciąży te pory w ciągu doby naprawdę się pokrywały.
Ula czyli jest szansa, że kiedy moje dziecko szaleje cały dzień a w nocy śpi to przełoży się to na po urodzeniu? ![]()
a ja mam taką ochotę na pasztet!
u mnie się tylko piecze na święta, a sama chyba nie umiem, znaczy nigdy nie próbowałam. Zjadłabym taką kromeczkę jeszcze ciepłego chlebka z wiejskim masełkiem i pasztecik! mniam mniam mniam! ![]()
Pierwsze słyszę o tym że pasztetu nie wolno w ciąży. Spodziewałam się info na miarę surowych jajek czy tatara, a nie chemii. Jeśli chodzi tylko o “chemię” to idąc tym tokiem to nic nie wolno jeść. Wędliny naszpikowane chemią, kurczaki to samo i produktów takich jest od groma. Jak mam ochotę na kfc to też sobie od czasu do czasu zjem mimo że to sam tłuszcz i chemia i nic w tym złego. Jakby jeść te produkty codziennie to może co innego ale od czasu do czasu bez przesady. Nie dajmy się zwariować. Aleksandra od kilku kanapek z pasztetem raz na 8 miesięcy nic się nie stanie
Dziamnij sobie na zdrowie
Ja bym sobie też chętnie taką zjadła. I na smalczyk taki wiejski z wiejskim chlebkiem mam ogromną ochotę
Chyba się wbiję komuś na wesele i z wiejskiego stołu zwędzę ![]()
U mnie się nie przełożyło synek cała noc spokojny był w brzuchu a w dzień szalał z kilkoma.przerwami a w nocy budził się co 2 godzinki jak w zegarku…
Ewa to mogę jutro rano pobiec do mięsnego po kawałeczek paszteciku? ![]()
Jak nie jem smalcu, bo nie jem. To tak ostatnio zadzwoniłam do mamy i zapytałam czy ma, bo bym zjadła. A ona na to, że takich rzeczy się w takie upały nie je, bo można sobie biedy narobić ![]()
w jakiejś książce czytałam, że nie wolno, bo to nie wiadomo z czego, czy dobrze upieczony, czy bez jakiegoś świństwa w środku
Myślę że jak z pewnego źródła pasztecik to można spokojnie. Sklepowe jedzenie jest przebadane. Wszystko dla ludzi, tylko z umiarem
Ja jadłam wiele razy w ciąży bo nawet nie słyszałam o tym że się nie powinno i nic nam nie jest ![]()
Czyli nie będę się komuś na wesele wbijać skoro w upały lepiej nie jeść
Ale ogóreczka kiszonego to sobie zaraz podprowadzę chyba z lodówki bo jak o tym smalcu myślę to mnie na ogórki wzięło ![]()
Raczej chodzi o witaminę A która w dużej ilości szkodzi. Co do chemii to jest wszędzie więc no ale jak masz pasztcik z pewnego źródła to trochę czemu nie . Najlepiej samemu zrobić ma się wtedy pewność z czego jest.
No to jakby się jadło na kilogramy ten pasztet to witamina A może będzie niebezpieczna. Tak jak w wątróbce której też się nie powinno dużo jeść. Ale od kilku plastrów na kanapkę pasztetu to nic się nie stanie.
zgadzam się z EwaK że nie można przesadzać ale jak zjemy raz na jakiś czas w niedużych ilościach to wszystko ok jak wiadomo nie można popadać w skrajności w skrajność…
zaraz będę śmigać na maleńkie zakupy śniadaniowe itp to wejdę do mięsnego po kawalątek paszteciku, który tak do mnie często mówi ![]()
wiadomo, lepiej zrobić samemu, ale że ja nigdy nie robiłam, nie wiem czy umiem, a mi tylko taki mały kawałeczek potrzebny! ![]()
Idź kup pasztet zjedz ba zdrowie bez przesady. Ja jadłam i wszystko jest dobrze. Raz nawet zjadłam kawałeczek sera pleśniowego z grilla pod koniec ciąży. Także spokojnie zjedz pasztet ![]()
Jem pasztet w ciąży, żyję
chociaż podzielam opinię, że nie powinno się go jeść jak jest upał, podobnie jak metki. Raz faktycznie (nie będąc w ciąży), zatrułam się pasztetem w upalne dni i uraz mi pozostał. Nie wiem na ile w tym przypadku, a na ile prawdy w tym co mówią nasze mamy, ale ja od tamtej pory unikam. Wątróbki niby nie można jeść za dużo, ale z drugiej strony jest też dobrym źródłem żelaza… Wszystko trzeba więc wypośrodkować.
Ola, co do tego kiedy dziecko śpi a kiedy szaleje… to już sama musisz się przekonać, ale szansa jest ![]()
kupiłam, zjadłam i żyje, ale ulga a jaka przyjemność, nie wiedziałam, że z taką przyjemnością będę jeść ta kanapkę ![]()
Smacznego ![]()
U mnie przełożyło się przy synku. Przy córci nie wiem, bo w ciagu dnia tak biegałm za Arkiem, że nie zwracałm uwagi na to czy mała śpi czy nie. W każdym razie nie ma czegoś takiego u mnie, że pierwsze dziecko aniołek to drugie diabełek. Oboje podobni w spaniu. Chociaż widać, że córcia będzie radosna, wszędzie będzie jej pełno, będzie odważna, a synek skryty, z boku, nieśmiały.