Jeśli chodzi o karmienie:) wczoraj popołudniu mój mąż karmił dziecię deserkiem, żebym ja mogła się ogarnąć przed wyjściem. No i na hasło aaaaaam wszyscy troje otworzyliśmy buzie, mimo że ja w innym pokoju byłam. Ech…
Hahahaha! Rikitikitam - niezły odruch :). Uśmiałam się na początek dnia.
Ja tez pekam ze śmiechu fakt jak mowie am to otwieram buzię ale jak jestem przy Oli i ja karmie akurat
w innym pokoju jeszcze mi się nie zdarzyło
ha ha ha pekam ze śmiechu
Ach ten odruch:) można się u śmiać nieźle. Ja jak biorę ze sobą deserek itp. jadąc gdzieś do rodziny czy znajomych i karmię małego łyżeczką, muszę się kontrolować, żeby czasem nie otwierać buźki, albo mąż bo jak karmię syna to też czasem mu się zdarzy otworzyć kiedy jest blisko nas. Niezły wszyscy mieliby ubaw z nas