Dieta planetarna, wasze odczucia

Od wrzesnia do szkol i przedszkoli zostala wprowadzona dieta planetarna. Polega ona na skupieniu sie na warzywach i owocach a ogranicza mieso szczegolnie czerwone.
Co uwazacie na ten temat ?
Widze strasznie duzo negatywnych komentarzy, ze jak moze byc pomidorowa z pelnoziarnistym makaronem i ze dzieci tego nie jedza… dziwi mnie to bo u mnie w domu od 3 lat jest tylko pelnoziarnisty makaron i dzieci jedza az milo.
Ok moze nie lubimy soczewicy czy ciecierzycy ale resztę jemy dosc normalnie. Jesli jemy mieso to raczej kurczak/indyk a nie wolowina.
Tym bardziej ze gdy pracowalam 3 lata temu na stołówce to widzialam ile sie wyrzuca jedzenia i tak bylo zawsze, a teraz dopiero jest to nagrywane i pokazywane ilez to sie marnuje “przez ta nowa diete”.
Moze nie dieta jest problemem a brak przypraw ?

Ja uważam że rodzice powinni decydować co dzieciom podawać a nie ma być to z góry narzucone. Co do marnowania jedzenia to myślę że teraz będzie go jeszcze więcej bo dzieci nie będą tego jadły. W przedszkolu ostatnio był pełnoziarnisty ryż z gulaszem warzywnym i żadne dziecko tego nie zjadło. Ok jak chcą ograniczyć mięso to niech ogranicza ale można to zrobić w inny sposób. Niech dadzą w pomidorowej zwykły makaron a pełnoziarnisty w innym prosilku. W większości domów je sie normalnie i nie ma nacisku na specjalne diety więc dziecko jest nauczone jeść normalne jedzenie. Myślę że poszło to za bardzo w jedną stronę i wszystko pasowało by po prostu wypośrodkować. Można wprowadzić więcej warzyw nie mam nic przeciwko temu ale żeby to było robione z głową bo sama zmiana makaronu, ryżu czy wyeliminowanie kompotu nie rozwiąże problemu. Niech wprowadza całkowity zakaz ekranów i więcej aktywności fizycznej, więcej lekcji na zewnątrz przyrodniczych, historycznych a nie kilku godzinne siedzenie w ławkach i lekcje na tablicach multimedialnych gdzie dalej dzieci patrzą w ten ekran. Bo zróbmy zakaz telefonów i telewizorów ale puśćmy dzieciom 4 lekcje na tablicy multimedialnej no jako w tym sens? Zeby ta ,ich, teoria co do diety planetarnej miała jakimkolwiek sens to trzeba zmienić wszystko nie tylko jedzenie.

Ja jestem pozytywnie na to nastawiona. Większości komentujących nie chciało się przeczytać nawet tej ustawy, a robią wielki hałas, gdzie tak naprawdę odbije się to tylko na zdrowiu dzieci.
Poza tym nie dziwi mnie, że dzieci nie chcą makaronu pełnoziarnistego, skoro w domu go nie jedzą, bo rodzicie tej diety nie urozmaicają.
Dzięki takiej diecie, dzieci które nie mają urozmaicenia w domu, mogą mieć urozmaicenie w szkole. A jeśli się nie podoba, to obiady w szkołach nie są obowiązkowe, można dziecko wypisać i gotować samemu. Szkoła nie będzie się dopasowywać do każdego ucznia z osobna i gotować według ich upodobań. Poza tym przecież dziecko nie je tylko w szkole, więc każdy rodzic po szkole może jeszcze podać to, co mu się żywnie podoba.
Nas ta zmiana też zahaczyła, bo nasz żłobek jest połączony z przedszkolem i mają razem kuchnie, więc mieliśmy spotkanie, na którym pani nam wyjaśniała jak się zmieni dieta dzieci i póki co talerze wracają w takim samym stanie, jak przed zmianą. Czyli puste :sweat_smile:

1 polubienie

Ja ogólnie jestem załamana tymi posiłkami , tak moje dzieci nie chodziły głodne

Swoja droga ciekawe od czego to zalezy.
Bo my mamy taki maly catering i w sumie nie widze roznicy, zawsze w piatek byla ryba i cos wege. Zawsze poeczywo bylo i biale i ciemne. Teraz widzialam gulasz z bialej fasoli ale tak to wszystko w sumie to samo co bylo. Dalej roznorodnie ale nie ma tak ze przez caly dzien dzieci maja jesc tylko tofu i humusy

1 polubienie

Ja też uważam że rodzice powinni decydować i te jedzenia Iwony zostać takie jak były. Jednak dziecko potrzebuje dużo nośnych potraw bo to żelazo. Miało by to sen jakby był wybór czyli rodzic mógł zdecydować czy chce by dziecko jadło wg nowej diety czy według starej …. Bardzo niel unie jak się coś narzuca rodzicom i to w taki głupi sposób. Już czytałam że jak idźcie wypisuj dzieci ze szkolnych obiadów

Hmmm, mięso czerwone ogólnie jest zalecane aby spożywać w niewielkich ilościach u dorosłych, dlatego dla dzieci zdecydowanie według mnie drobiowe mięsko jest najlepszym wyborem.

Co do produktów pełnoziarnistych, kwestia tego że dziecko musi poznać to wcześniej, jeśli w domu ludzie nie podają, to dziecko pewnie nie będzie chętnie jadło w stołówce… :woman_shrugging:t2:

Zupka z soczewicy z pomidorami na przykład jest mega pyszna, a wiem też że zdrowa, a jeszcze jak dziecku smakuje to tym bardziej strzał w dziesiątkę :star_struck:

Myślę że największym problemem jest to dla tych rodziców, u których w domu nie ma zdrowej diety na codzien, jest niewielka różnorodność posiłków, i rzesze “maruderów” to na pewno tacy rodzice, którzy sami żyją na fast foodach, nie jedzą warzyw czy owoców, a słysząc słowo owsianka na śniadanie łapią się za głowę jak to kto takie coś je.

2 polubienia

Ja uważam że ostatnio naprawdę wariują ze wszystkim bo jednak dziecko powinno otrzymywać zróżnicowaną dietę i może te pelnoziarniste nie są złe tak ja naprzykład pelnoziarnistych makaronów nie cierpię , uwielbiam pieczywa ale makarony są dla mnie nie smaczne. Jeśli dziecko się tym zajada i mu smakuje czemu nie ale nie jestem za tym by dążyli do wprowadzania coraz to bardziej wegeteriańskiej diety dla dzieci

Ciekawi mnie też opinia innych na ten temat, ponieważ uważam, że dieta powinna być zróżnicowana.

Tylko jakby tak każda szkoła miała się dopasować pod rodziców, to podejrzewam, że każdy uczeń musiałby mieć ustaloną inną dietę.
No i jednak rodzic nadal decyduje, bo przecież dziecko nie je tylko w placówce, a w domu można podawać to, co do tej pory.

Tak ale z drugiej strony ta dieta ogranicza mięso niestety ale też zawiera dużo takich dziwnych zup czy dań. Ogólne idea nie była zła ale ja zawsze źle jest realizowana. Ja rozumie może dzieci powinny jesc ale to też nie są króliki. Warzywa powinny być ciekawym dodatkiem tak by dzieci lubiły je a nie podstawowym daniem. Co to za dieta dla dzieci jak dzieci tego jeść nie chcą, zwłaszcza w przedszkolach

Ogranicza mieso czerwone ktorego nie zaleca sie jesc czesto bo zwieksza ryzyko chorob serca, cukrzycy, podwyzszonego cholesterolu czy o zgrozo nowotworow. Dziadek mojego meza ma juz 3 nowotwor w życiu i od 30 lat nie je czerwonego miesa. Je tylko drob bo takie ma zalecenia.

Mysle ze problemem jest to ze cateringi typowo szkolne i kucharki w szkole po prostu nie wiedza jak urozmaicic ta diete. Jak bylam na pudelkach to mialam mnostwo ciekawych dan ktorych w domu nigdy nie robilam i nawet bym na to nie wpadla ze to moze byc dobre. Ale odpowiednio przygotowane i przyprawione naprawde jest smaczne i zdrowe.

Problem w tym ze jak slyszymy ze posilek jest zdrowy to myslimy ze jest obrzydliwy :pensive:

A ile tam dzieci tego mięsa tam jedzą? Nie przesadzajmy. Jest to dość drogie mięso i nie szaleli z jego ilością. Ja nie twierdzę że ma być codziennie ale głównie stawiają na kury i indyki i to też jest ograniczone. Porcjami warzyw dzieci nie przekonają do jedzenia zwłaszcza w tym wieku.

Tu się zgodzie ze cateringi szkolne nie mają tych jedzeń za dobrze przygotowanych, są suche i dlatego dzieci nie przepadają za tak podanymi daniami .

Ja ogólnie jakoś specjalnie nie mam nic do tej diety pod warunkiem by dzieci to jadły i im smakowało a nie były zmuszane do czegoś co im nie smakuje

Jak pracowalam na stolowce szkolnej to dzieci nie jadly tak samo jak teraz. Chyba ze byla pomidorowa rosol lub spaghetti i pierogi z miesem. No i nalesniki na slodko. Reszta ? Bywaly dzieci ktore odbijaly karte, dostawaly talerz i nie siadaly tylko odrazu oddawaly cale danie do kosza. Jak zaczelam tam prace bylam zszokowana ze dzieci nie jedza normalnych dan, takich domowych typu gulasz, kotlety,pulpety. Surowki moglyby nie istniec dla nich.
Jednego dnia resztek wyrzuconego jedzenia bylo 3 wielkie kosze ( jak te srednie kosze zielone zmieszane) wiec to ogrom jedzenia.
Niestety, ale nie mozemy wspierac tylko smażonego kotleta z frytkami bo coraz wieksza otylosc jest wsrod dzieci :pensive:

1 polubienie

No w sumie to też racja. Że jak dziecko jest niejadek albo zmieniają mu się smaki to też nie zje i tyle.

No to może powinni pomyśleć bardziej w jak przystępny i smaczny sposób zaserwować dziecia jedzenie a nie aż tak w dietę ingerować. Ja jestem zwolenniczką tego by dzieci jadły zdrowo i jadły warzywa i owoce ale żeby dzieco zachęcić to musi to być smaczne a niejednokrotnie jest tak że tych dań nawet dorosły by nie zjadła już nie mówiąc o sposobie podania

Zazwyczaj jednak jak dziecko slyszy BROKUŁ, SOCZEWICA itp to nawet nie otworzy buzi BO NIE ! Ja zawsze mialam zasade ze ma sprobowac i jak serio nie zasmakuje mu to ok, ale ze kazdy gotuje i przyprawia inaczej itp i w wiekszosci jednak okazywalo sie ze ten szpinak wcale nie jest bleee :rofl:

Dokładnie. Jest to źle zrobione. Kucharki dostają gotowy jadłospis zrobiony przez kogoś i tyle. U nas w przedszkolu połowa dzieci nie je w ogóle obiadów. W liceum u córki maja w sklepiku przenne paluchy z warzywami a pani po cichu przemyca parówki dzieciom które zna :rofl::rofl::rofl: jaja normalnie te memy o nielegalnym sprzedawaniu mięsa w szkole są prawdziwe :rofl::rofl::face_with_peeking_eye:

Z jednej strony śmieszne, alw swoją drogą to wszystko pójdzie w złym kierunku przez aż takie restrykcje, jak mówisz że “przemycają” parówki w szkole :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth::rofl::rofl:

1 polubienie

Drugiej strony czy jeden dzień bezmięsny to aż takie ograniczenie? Bo moim zdaniem nie. Obowiązkiem jest jeden dzień wege i minimum raz ryba w tygodniu, a ryby są akurat dzieciom bardzo potrzebne i zdrowe przez min Omega 3.
Myślę że kwestia „dziwnych zup” to po prostu kwestia naszego podejścia, bo to że na codzień nie gotujemy kremu z soczewicy, nie znaczy, że jest dziwny i niesmaczny. Wiadomo każdy ma jakieś swoje smaki i upodobania, ale nadal jakby szkoła miała się dopasować do każdego rodzica/ucznia, to diet byłoby tyle ilu uczniów, bo ten nie zje tego, ten nie zje tego, a trzeci zje tylko kurczaka i ogorka.
I tak jak mówi @Mamina u nas w żłobku i przedszkolu dzieci jedzą tyle samo, dieta nie zmieniła się jakoś super, bo i tak jeden dzień w tyg był bezmięsny, zazwyczaj wtedy mieli jakieś pierogi ruskie, ryby, naleśniki i inne tego typu rzeczy, więc dieta była od początku zbilansowana.
Szkoły też źle do tego podchodzą. U nas na zebraniu dyrektorka mówiła, że dzwoniła gdzieś tam i poprosiła o szkolenie, no i kucharki same powiedziały, że jest troszkę ciężej, więcej kombinowania, ale nie jest to niemożliwe i niedobre

1 polubienie

Właśnie rozmiarami z różnymi osobami i dzieci jedzą jeszcze gorzej niż przed zmianą …. Jaki jest sen płacić za obiad skoro jest drugi w domu …. Trochę to jest paranoja

@DDoominika u mnie w żłobki jest zawsze jedne dzień rybka, a w pozostałe dni są jednak mięsne obiady. Bliny typu naleśnik, pancake czy tym podobne synek dostaje na podwieczorek albo śniadanko … nie na obiad. Ja uważam że jeden dzień bez mięsa (obojętnie jakiego) by był ok a nie 3. Ja wiem że każdy inaczej chowa dzieci i chcę żeby dzieci jadły zgodnie z tym co uważa się za stosowne… ale kurczę znam osoby która są wegetarianami i tak też chcą by dzieci czy ich zwierzęta jadły a to wg mnie lekka przesada. Zupa z soczewicy nie jest dziwna ale krem cytrynowy to już dla mnie wymysł jest. Ale nawet jak jest to wymysł i dzieciom w większości by to smakowało to ok ale jeśli nie smakuje no to już jest problem. Jednak te tradycyjne obiady są większości przypadków w polskich domach i dzieci są do nich przyzwyczajone