Basia na pewno nie uznają cię za dziwoląga. Kiedy ja leżałam po porodzie to pielęgniarki i lekarze chodzili po salach i zwracali uwagę na to, aby goście myli ręce. Jak wróciłam do domu to każdego kto przychodził najpierw zapraszałam do łazienki, i teraz już tak się nauczyli, że zawsze jak wchodzą to od razu ręce myją. Całować też nie pozwalam, mogę tylko ja, mąż, siostra i moi rodzice. Takie wąskie grono z tego względu, że ty osoby mają na co dzień styczność z dzieckiem, teściowie raz na miesiąc przyjeżdżają to im nie pozwalam już całować dziecka.
Natomiast jeśli chodzi o wygotowywanie czy sterylizację butelek i smoczków, każdy robi jak uważa. Ale ja np. to wyparzałam butelki tylko przed pierwszym użyciem, później po prostu myłam ciepłą wodą. Smoczek uspokajający wyparzałam co kilka dni.
Myślę, że nadmierne dbanie o brak zarazków nie jest dobre i może prowadzić do alergii na wszystko. Zwróć uwagę, że nie da się dziecka zamknąć w sterylnych warunkach. Będzie się kiedyś bawiło, a w twoim przypadku bawił w osiedlowej piaskownicy, do której zapewne nie jeden kot narobił. W szkole też nie upilnujesz gdzie pcha łapy i czy je później myje. Znam kilka przypadków (przy czym na pewno nie jest to reguła), że dzieci tych matek, które chuchały i dmuchały mają teraz problem, bo a to alergia, a to inne uczulenie, co chwila choroba, bo dziecko się nie miało jak uodpornić na takie proste codzienne bakterie.
no i świetnie,dziękuję za odpowiedzi - o to mi chodzi podstawowe i obowiązkowe mycie rąk, ze względów higienicznych, narazie w okresie noworodkowym a później zobaczymy
Zgadzam się z innymi mamami, że troszeczkę przesadzasz z tym unikaniem bakterii. Dziecka również nie uchronisz przed wieloma bakteriami, będzie miało z nimi kontakt niemal wszędzie. Z myciem rąk wydaje mi się, że nie będzie to nic dziwnego, dla osób odwiedzających.
A ja sie spotkalam z oburzeniem, ze kaze umyc rece, ze przesadzam itp. Ale zaraz ochrzanilam i nie bylo juz problemu, nie zmienia to faktu, ze danej osobie ciagle musze o tym przypominac
Carol86 niektóre osoby po prostu tego nie rozumieją. Pewnie ten ktoś nie ma dzieci albo ma duże odchowane i wtedy nie zwracało się takiej uwagi na higienę.
Carol chyba wiem co masz na myśli, u mnie tą pewną osobą będzie chyba teść który wszystko wie lepiej
Dziewczyny są ludzie, którym można gadać a oni nic sobie z tego robić nie będą. Tak jak z z tym katarem co moi teściowie przywlekli “ajj tam przesadzacie, taki mały katar, nic dziecku nie będzie”. Trzeba zawsze twardo zwracać uwagę i nie patrzeć czy ktoś się obrazi czy nie. Dobro dzieci jest najważniejsze, one się same nie obronią przed głupotą i musimy im w tym pomóc
Ja też szczególna uwagę przykładam do tego żeby myć ręce jak ktoś do nas przychodzi i jak do tej pory nie było z tym problemu raczej odwiedzający nas ludzie, teściowa czy Kacper który wraca ze szkoły wie że musi umyć ręce .
O, matko, przestraszyłam się, jak przeczytałam opis wątku! Bez obrazy, ale zapachniało mi paranoją. Na spotkaniu z przedstawicielką OsmozaCare dowiedziałam się, że więcej bakterii będzie miał telefon niż deska klozetowa i jest to nieuniknione. Cóż, taka prawda, że wszystko z czym mamy kontakt jest w pewien sposób skażone. Ale po to jest woda i mydło, żeby ręce - największy nośnik zarazków - umyć. A wychodząc z założenia Basi trzeba byłoby w ogóle niczego nie dotykać albo biegać w rękawiczkach
Nie będę powtarzać dziewczyn, jedynie przytaknę, że nie można dziecka wychowywać w sterylnych warunkach, jeśli nie chce się mu uczynić większej krzywdy niż ta, jaką miałyby wyrządzić wspomniane bakterie i zarazki.
Oczywiście zgadzam się z opinią, że w sytuacjach kiedy nie możemy umyć sobie/dziecku rąk, a zachodzi taka konieczność, warto mieć chociażby chusteczki nawilżające albo specjalne preparaty odkażające (spacerowe). Ale wiadomo, wszystko w granicach zdrowego rozsądku
Z higiena nie należy przesadzić. Ja wielokrotnie zwracalam uwage gosciom czy babci ze muszą umyc ręce niestety babca wielokrotnie sie gniewala a wręcz oburzala… u nas w domku nie bylo sterylnie tylko czysto jak mala zaczela raczkowac codziennie byla myta podłoga i odkurzany dywan zabawki myte byly pod goraca woda gryzaki i grzechotki. Teraz mała chodzi czasami jak jestesmy w gościach a różnie bywa z czystością w domu to czasami szybko zbieram jakieś smieci lub po prostu zaganiam gospodarza domu do odkurzania podłogi. Warto pamietac ze jezeli dziecko z przedszkola ma kontakt z małymi dziećmi trzeba zagonic dziecko do umycia buzi i rak.
no cóż choćbyśmy nie wiem jak czyściły dywany podłogi to raczkujący brzdąc ma pełno bakterii na rączkach nigdy nie biegałam i nie czyściłam rąk co pięc sek kiedy mała się zatrzymywała i coś chciała do buzi wziąć. Wiadomo czasem fajnie jest wyprać pluszowe zabawki a te plastikowe umyć, ale raz na jakiś czas. Co do telefonu i deski zgadzam się z moją przedmówczynią, a przeciez niejedna mama pozwala dziecku bawic sie telefonem albo kluczami (a ile razy te klucze były sterylizowane? nigdy) Nie ma co chuchać i dmuchać po później dziecko w ogóle nie ma odporności, wyjdzie na dwór lekki wiaterek i chore bo nie styka sie na co dzień z żadnymi zarazkami. Już znam taki przypadek kiedy to mama co 2 tyg smoczki wymieniała co miesiac butelki ciągle sterylizowała grzechotki, zabawki wyglądały obrzydliwie bo je gotowała:/ i co teraz dziecko w domu siedzi i przez okno swiat ogląda bo co wyjdzie to już chore. Ja nawet przyznam się szczerze nie pamietam czy umylam wszystkie grzechotki przed pierwszym użyciem, raczej sie starałam bo kazdy dotykał, no ale z drugiej strony jakby nie patrzeć, nawet dotykanie klawiatury komputera wiąże się z milionem bakterii, a przyznam się że ja nie myję rok po skorzystaniu z telefonu czy komputera i też łapię za grzechotki czy zabawki, które moje dzieci biora do buzi. To samo jak upadnie na podłogę zabawka to nie mówię dziecku juz Ci niewolno się nią bawić trzeba umyć, bo te zarazki też czasem są mimo wszystko dobre jak są.
A ja w życiu nie umyłam żadnej zabawki. Tylko pluszaki prałam, ale to dlatego, że jakieś 15 lat na strychu leżały.
ProudMommy właśnie pisałam o tym że jaki ma sens mycie rąk podczas wychodzenia z publicznej toalety kiedy opuszczając ją łapiemy za klamkę, pokrytą siuśkami (żeby tylko! :p) dziesiątek osób które tych rąk jednak nie myją , ja w ten sposób przywlokłam kiedyś do domu jelitówkę z klubu dziecięcego, nie chodzę w rękawiczkach, ale od tamtej pory klamek w publicznej toalecie po umyciu dłoni nie dotykam.
Te bylam na pokazie osmozy
z myciem rak naszych gosci podczas odwiedzin u noworodka nie mialam problemow, sami pedzili myc i przy okazji zagrzac rece w cieplej wodzie
ręce powinno się myć często !
a co do zabawek, jak kupujemy plastikowe to przecieram zawsze je makra szmatką
zabawki które kupuję na ciuchach zawsze piorę
nawet ciuszki które kupuję nowe zawsze płukam bo przede mną na pewno dotykało je sporo osób
U nas niestety tesciowa spojrzała na mnie jak na glupka kiedy mowilam o myciu rak przed dotknieciem …a tesc ? potrafi zapalic papierosa i malego gilac swoja broda ;/
powiem wam tak kazda z nas dba o higiene o czystosc w domu ( to nasz obowiazek).mam dywan w domu pomimo tego ze sa tam paprochy itd.trzepiemy z partnerem dywan w kazda sobote …cala sobote dywan zima czy nie ( poza dniami deszczowymi) wisi na powietrzu, ale ja mam dywan 180x200 takze duzy nie jest …odkurzam codziennie bo maly co chwile cos gubi …kurze tez codziennie scieram …ale wszystko w granicach rozsadku …pamietajcie ze jak dziecko nam podrosnie to zapomni o tym czego mama uczyla …pani w przedszkolu nie dopilnuje tego aby dziecko mylo raczki po toalecie , bedzie dotykal roznych rzeczy bawil sie w piaskownicy itd …musimy troszke dzieci do tego przyzwyczaic
Ja strasznie nie lubiłam i denerwowałam się jak ktoś dotykał rączek moich córek gdy były maleńkie.Wiadomo takie dzieciątka co chwilę rączki do buźki wkładają,jak sobie pomyślałam że ktoś wcześniej był w toalecie i nie umył rąk a teraz moje dziecko takie rączki wsadzi do buźki to mi się słabo robiło.Nie wiem czemu większość ludzi od razu bierze się za dłonie maluszka.Raz w ośrodku byłam matka dawała dziecko wysmarkać a za chwile podeszła do mnie coś się spytać i od razu za raczki Emi chwyciła.Dobrze,że zawsze mam ze sobą chusteczki zaraz rączki przetarłam.Jak dziewczyny były małe a szliśmy do teściowej zawsze zwracałam uwagę by dotykać raczki dopiero po wcześniejszym myciu.Teściowa rozumiała i pilnowała by szwagierki które sa niepełnosprawne myły ręce przed kontaktem z nimi jedynie co to teściu zawsze robił co chciał.Potem jak dzieci są większe same zaczynają chodzić nie pozwalają już się tak dotykać tak,że jest lepiej.Jeszcze bardzo mnie razi karmienie z czyjejś łyżki,niestety teściowa ma taki odruch i chyba nawet nie myśli nad tym co ona robi.Gdy chce sprawdzić czy np zupka ma dobrą temp do podania dziecku wkłada łyżkę z zupą do buzi i potem chce podać taką zupę dziecku nie będę się rozpisywać dokładnie jak to wygląda bo juz mi się niedobrze robi hehe,z pewnością się domyślacie.Raz to widziałam jak była Julcia mała od tego czasu staram sie nie zostawiać jej samej u niej do czasu kiedy nie podrosła i zaczęła samodzielnie jeść.Oststnio z Emi miała dostać taką samą łyżkę zupy od babci ale w porę jej Emi odebrałam mówiąc że juz ją będę z mojego talerza karmić.
Mamunia, doskonale cie rozumiem bo mnie tez razi jak tesciowa daje jesc ze swojej lyzki/widelca mojemu sebkowi albo (o zgrozo!) latem jak miala butelke wody mineralnej, z ktorej pila z gwinta to dawala jemu do napicia… Myslalam,ze mnie cos trzasnie jak to zonaczylam… I mowic tu takiej,ze ma swoj kubeczek i swoje picie szlag jasny trafia… Co do mycia podlog i odkurzania, robimy to codziennie, ale nie sprawdza sie, tak sie wnosi na ten dywan,ze non stop jest uniorany
co do zarazkow, ucze sebka mycia raczek czy zabkow i jak my zapomnimu to on przypomina
ale uwazam,ze to aqrat podstawa
mamunia ja to samo mam wkurza mnie jak mi mówią ojjj tylko w rączke pocałowałam, ostatnio aż się zagotowałam teściowa poszła na fajkę przed blok wróciła weszła do toalety i wyszła (ni umyła rąk) i do małego a ja mówię może się mama obrazić na mnie lub uznać za bezczelną ale nie słyszałam, żeby mama puściła wode w kranie paliła na dworze, łapa za wszystkie klamki na dworze i jeszcze była w toalecie chyba logiczne, że nie dam dotknąć dziecka. Już 2 tydzień sie nie odzywa. Pfff trudno nie dam sobie aż tak robić dziecku na rączkach siedziska bakterii. Nie jestem zwolennikiem przesady ale to raczej wypada po toalecie umyć ręce co do zabawek to myłam ale nie wiem czy wszystkie, na pewno nie myłam tych po Niuńce jak Fi je przejął, a pluszaki chyba żadnego nie uprałam, poza tym na którego raz zwymiotowała mała no to wtedy uprałam;)
Wiecie co, ale umycie rąk po skorzystaniu z toalety to jest chyba raczej normalne. Ja bym się źle czuła gdybym tego nie zrobiła, w końcu ja tymi rękami też jem prawda? Chociaż jak widać po wypowiedziach są jeszcze ludzie, którzy woleliby się wietrzyć niż myć Tylko zwróćcie uwagę, że problem z myciem rąk mają głównie osoby starsze. Kiedyś przecież tak było, że kąpano się raz w tygodniu, nie myto zębów, bo szkoda było wody. Ludzie mieli już łazienki w domach, ale załatwiać potrzeby szli do wychodka. Ja pamiętam jak mój dziadek (niech mu ziemia lekką będzie) najpierw szedł na ogród plewić marchewki, czy kopać ziemniaki, a wracając mył się z całej tej ziemi w moim i siostry basenie do zabawy, bo tam woda jest to po co lać z kranu i płacić. Moja mama się wtedy bardzo denerwowała, bo dziadkowie w 3 dni potrafili zamulić, dosłownie, wodę w basenie. Wtedy też nie było takiej świadomości jak teraz i niestety, ale pewnych zachowań nie wyplenimy i musimy się pogodzić z tym, że się obrażą na nas