Sama sie wlasnie zastanawiam jak to bedzie gdy ten wirus ucichnie. Boje sie ze wlasnie wszystkie produkty pojda w gore bo gospodarka bedzie chciala szybko wrocic na swoje tory a ludzie beda podnosic ceny bo trzeba nadrobic ten stracony czas. Wczoraj mowili wlasnie o makaronach i chlebach ze cena wzrosnie o 20 procent nawet
Mamameg, dziekuje za info. Tez mam zgodę na newslettera, a nigdy nie dostalam maila o darmowej dostawie:(
A ja ostatnio robiłam spore zamówienie w gemini i zauważyłam ze cceny trochę poszły w górę. Pamiętam ile płaciłam wcześniej i już tak tanio nie jest jak kiedyś.
Dobrze, że ja takie zakupy mam już za sobą.
Wątpię by tak od razu podnieśli ceny o 20%. Raczej zrobią to stopniowo. U mnie już raz był taki rzut wysokich cen na początku pandemii po tygodniu wszystkie ceny wróciły do normy. Więc stopniowe podnoszenie cen zrobią.
Co do cen to się nie zgadnie. Możemy czekać i stracić lub zyskać. Nie wiadomo jak te ceny będą się kształtować
Dokładnie, ceny produktów skaczą. Przed pandemia pierś kurczaka 12 zł. W trakcie po 18 kupowalam a teraz znowu ok12.
Dokladnie ale ceny napewno pojda w gore bo gospodarka bedzie chciala szybko wrocic na swoje tory tym bardziej ze teraz z dnia na dzien ida straty ;)
Kasia mi się wydaje że nie pójdą. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na to nie pozwoli tak jak zareagowała jak zaczęli ceny podnosić jak koronawirus się zaczął
Aneczka dobrze gdybyś miała rację. UOKiK reagował już jak sprzedawcy windowali ceny żeli antybakteryjnych. Myślę że są czujni i że do nagłego wzrostu cen nie dojdzie. Tym bardziej że wielu ludzi straciło pracę, są na postojowym lub ich pensje zostały obnizone do najniższej krajowej.
Ciekawa jestem jak to się odbije na turystyce. Niby od poniedziałku hotele i pensjonaty mają być czynne ale kto teraz będzie wyjeżdżał skoro niektórym brakuje pieniędzy na podstawowe potrzeby.
Szczerze mowic ja robiac zakuoy na targu czy e jakims wiekszym supermarkecie widze roznice w cenach ze rachunek jest o wiele wiekszy niz to bylo wczesniej ;) ale to tylko moje odczucie.
Mamameg w przypadku mięsa jak się nie mylę też reagowali
Aneczka być może, było kilka takich dni że mialam wstęt do tv i nie oglądałam nic. Teraz temat wyborów tez mnie już irytuje.
Mamameg ja już dawno to odpuściłam. Nie oglądam tv nie czytam. Jakoś się od tego odcięłam
Ja tez już jakiś czas temu odpuściłam sobie tv, nie chcę się denerwować.
Czekają mnie zakupy w aptece muszę zamówić podklady poporodowe, majtki siateczkowe itp rzeczy potrzebne do porodu ciekawe jaka kwota sie nazbiera
Uuu jakie ekonomiczne dywagacje. Zacznijmy od tego, że ceny wzrastała, wzrastają i będą wzrastać. Znane jest również zjawisko "spadania cen" zwane deflacją, ale ono jest trochę jaki Yeti - mało kto widział. Wróćmy więc do pierwszej rzeczy czyli inflacji, która fachowo jest spadkiem wartości nabywczej pieniądza. Jeżeli rząd, np. rozdaje za darmo pieniądze w programach socjalnych i tych pieniędzy na rynku jest bardzo dużo to naturalne, że tracą one swoją wartość. Jeżeli w dodatku rządowi brakuje powoli pieniędzy na rozdawnictwo to najłatwiej jest te pieniądze dodrukować i tym bardziej osłabić ich wartość. A teraz z drugiej strony. Na ceny wpływa także popyt i podaż. Wytlumaczmy to na zasadzie sera (wybrałem ser, bo szybko się pisze to słowo). Jeżeli ludzie masowo zaczną wyłapywać ser za 20zł/kg tak, że aż oproznią magazyny to nowa dostawa tego sera będzie droższa - popyt był większy niż podaż. Jeżeli są one sobie równe to jest ok, a jak coś zaczyna odstawać od normy to wtedy reguluje się cenę - jak coś się źle sprzedaje to ceny spadają. Czy po koronawirusie ceny wzrosną? Tak! Ale bardziej przez nienaturalnie szybki wzrost płacy mUuu jakie ekonomiczne dywagacje. Zacznijmy od tego, że ceny wzrastała, wzrastają i będą wzrastać. Znane jest również zjawisko "spadania cen" zwane deflacją, ale ono jest trochę jaki Yeti - mało kto widział. Wróćmy więc do pierwszej rzeczy czyli inflacji, która fachowo jest spadkiem wartości nabywczej pieniądza. Jeżeli rząd, np. rozdaje za darmo pieniądze w programach socjalnych i tych pieniędzy na rynku jest bardzo dużo to naturalne, że tracą one swoją wartość. Jeżeli w dodatku rządowi brakuje powoli pieniędzy na rozdawnictwo to najłatwiej jest te pieniądze dodrukować i tym bardziej osłabić ich wartość. A teraz z drugiej strony. Na ceny wpływa także popyt i podaż. Wytlumaczmy to na zasadzie sera (wybrałem ser, bo szybko się pisze to słowo). Jeżeli ludzie masowo zaczną wyłapywać ser za 20zł/kg tak, że aż oproznią magazyny to nowa dostawa tego sera będzie droższa - popyt był większy niż podaż. Jeżeli są one sobie równe to jest ok, a jak coś zaczyna odstawać od normy to wtedy reguluje się cenę - jak coś się źle sprzedaje to ceny spadają. Czy po koronawirusie ceny wzrosną? Tak! Ale bardziej przez nienaturalnie szybki wzrost płacy minimalnej i restrykcje rządu niż przez samego wirusa.inimalnej i restrykcje rządu niż przez samego wirusa.
To Ja Aga K ja ostatnio zakupy w aptece internetowej robiłam co 2-3tyg. Kupiłam mleko na próbę, na szczęście synowi spasowalo, potem dokupilam kilka puszek łącząc zamówienie z siostrą. Za kilka dni kupię już chyba hurtową ilość mleka żeby nie zawracać sobie zakupami głowy co chwila. No i najważniejsze, po prawie miesieci mam już pewność że go mleko kozie nie uczuli.
Aga ja jak zamawiam w aptece z odbiorem w punkcie to dość szybko realizowane są zamowienia. A co do sumy końcowej szybko ona zwykle rośnie
zamawiajac i odbierajac w sklepach juz w aptece zawsze zamowienie szybciej idzie ;) a jak jestescie nastawione na otwarcie wszystkich galerii ;)?
Kasia według mnie dobrze ze to wszystko rusza. Co prawda w najbliższym czasie nie wybieram się do galerii bo do najbliższej mam ok. 50 km więc mi się nie chce ale na pewno się wybiorę na zakupy.
Kasia z punktu widzenia gospodarki dobrze że ruszy handel, może nie będzie tak dużego kryzysu. Natomiast już dzisiaj widziałam na fb wpisy że do ikei ustawiały się kolejki, ludzie ruszą na zakupy i czeka nas druga fala zachorowań. Trochę brskuje mi tej swobody wyjścia na zakupy, mieliśmy taki plan, aby od wiosny kupić do domu trochę rzeczy i wirus krzyżuje nam plany. Nie zamierzam jednak wyruszyć do sklepów od razu po ich otwarciu.