Więc najlepiej udawać silnych przy dziewicach a w domu płakać ![]()
To ja nie miałam z tym problemu …. Jak oddawałam synka to mu mówiłam że żłobek jest super i ciocię jego ulubione. Nie robiłam też scen ani nie czułam się zdenerwowana jak go oddawałam
To chyba ważne wlansie żeby samemu podejść na spokojnie żeby dziecko nie czuło od nas ze cos jest nie tak bo wtedy tez zaczyna
Tak, ja poczytałam o tym ale też nie jestem z takich osób mocno emocjonalnych… jestem dość pragmatyczne i zadaniowa. Owszem za pierwszym razem jak go zostawiałam samego to jak go brali to było mi przykro ale potem zakaźnym dniem było mi lepiej i jakoś też tego bardzo nie przeżywałam. Wiedziałam że oddaje go w dobre ręce i że będzie mu tam dobrze i będzie się pięknie rozwijał
Dokładnie! Grunt to dobre nastawienie rodzica bo jak tak będziemy się rozczulać i ojojowac jakie to dziecko biedne że idzie do żłobka to mu się też udzieli.
To tak jak z wizytą u dentysty- jak się idzie do dentysty z dzieckiem i od razu się powie dziecku że „nie bój się, nie będzie bolało, będzie fajnie” to dziecko nie zapamięta że będzie fajnie tylko od razu w głowie pojawi się strach że jednak coś może boleć że może być strasznie itp
Dlatego właśnie jak płakał i go odbierałam to nie mówiłam oj bieda to itd tylko mówiłam nie płacz kochanie, przecież było super, bawiłeś się z ciociami, ciocię są super itd właśnie żeby wiedział że nie ma powodu do płaczu …
Ja niestety jestem
Więc będzie mi ciężko i muszę pamiętać o tym żeby jednak nie okazywać tak tego maluchowi żeby się nie denerwował
A jeśli będzie Ci bardzo ciężko zostawić maluszka w pierwszych dniach to może niech tata zostawia dziecko w żłobku? Mój synek akurat jest na etapie tatozy więc jakby mąż zanosił go do żłobka czy w każde inne miejsce gdzie synek straciłby go z oczu to byłby wielki płacz
Nie wiem jak będzie za rok ale obecnie maz wychodzi 6:50 a jakby miał jeszcze syna zawozić to jeszcze wcześniej więc to raczej za wcześnie
No to tak, to będziesz musiała nad tym popracować…. Mi to dość łatwo przyszło
zawsze też możesz poprosić męża o odprowadzanie.
Szwagierki syn był bardziej związany jakoś tak z ojcem to go szwagierka odprowadzali bo jakoś tak lepiej to zniósł niż jak tata
O wow no to faktycznie ciężko by było. U mnie mąż też podobnie, więc pewnie jak wrócę do pracy to ja będę synka zaprowadzać a mąż odbierać
No właśnie tak myślę mega długo bo jeszcze samemu trzeba będzie dojechać do pracy