Adaptacja dziecka w przedszkolu

Tragedia, dobrze że teraz takie rzeczy wyszły a nie ja juz dziecko zaczęłoby chodzić do żłobka :frowning: az jestem w szoku, ze panie tak sie zachowywaly przy rodzicach i nie chce myśleć co by było gdyby rodziców nie było. A myślałaś o jakimś innym żłobku ?
Fajnie że masz możliwość zostania dłużej w domu z dzieckiem, mnie czeka powrót do pracy i już się boję adaptacji w żłobku, ale na szczęście jeszcze sporo czasu mam do powrotu do pracy

Powiem Ci tak, to ja naciskalam meza na zlobek. Ze chce wrocic do pracy na pol etatu, chce wyjsc do ludzi a przy okazji z mojej pensji mozemy odkladqc cos na wyjazdy np.
On nie chcial. Powoedzial wprost ze tak jak jest jest mu dobrze, ma zaopiekowqne dzieciaki, wyprane, ugotowane i cieszy sie ze tak cudownie sprawdzam sie w tej roli. Ale z szacunku do mnie zgodzi sie bo wie ze psychicznie mi ciężko jak nie mam tu kolezanek a i hajsu nie ma tak jak bylo przy Filipie ze wszysykie moje wymysly basen,zajecia sensoryczne, sale zabaw itp moglam spelniac.
Obiecalam mu ze bede szczera i jesli cos mi soe nie sposoba to rezygnujemy.
Inny zlobek w ogole nie wchodzil w gre.
Najpierw dowiedzialam sie ze ta rekrutacja nie jesy od wrzesnia tylko od maja - juz tu mi sie nie podobalo bo to prawie pol roku roznicy. W tym wieku to duzo.
Wrecz kazaly mi przychodzic teraz i na adaptacje a pozniej moge przyprowadzac raz na jakis czas jak pojde na zakupy czy cos i bedzie trzymane miejsce dla mnie do wrzesnia.
Ale dowiedzialam sie wczoraj ze TA SAMA rekrutacja dalej jest i rekrutuja na wrzesien… no to czemu ja muslalam od teraz ?
Mam takiego moralniaka, ze to wszystko przez to ze tak bardzo ja naciskalam… teraz trzeba bedzie wszystko odkrecac bo umowa podpisana,wniosek o AWŻ zlozony… masakra…

Ja miałam dziś rozmowę z panią dyrektora żłobka i mega fajna babeczka. Wszystko nam opowiedziała i pokazała wszystkie miejsca. Odpowiedziała na wszystkie pytania. Przesympatyczna. Jak rozmawialiśmy z mężem to mały miał taką nie tęga minę i raz się śmiał a raz wyglądał jakby miał się rozpłakać. Ale jak przeszliśmy do ogródka to bawił się w piaskownicy przy cioci i się patrzę po paru minutach a on już siedzi i niej na rękach o zwiedzają żłobek :rofl: i miny do niej strzela :upside_down_face: także jestem dobrej myśli. Adaptacje zaczynamy 1 czerwca a zaświadczenie już dostaniemy jak podpiszemy umowę żeby móc go zaszczepić już w maju :smiling_face_with_three_hearts: upomnij się bo łaski nie robią dając zaświadczenie …… jak ja nie lubię taki bab co Ci powiedzą ze jak zacznie chodzi…… przecież to nie one za to płacą.

W ogóle mają tam przeróżne aktywności od rytmiki, czytani poprzez zajęcia master szef, ogrodnicze i sensoryczne :face_with_peeking_eye::smiling_face_with_three_hearts: ja nie wiem czy zdoła być na wszystkich bo tylko będzie tam 6,5h docelowo :partying_face:

1 polubienie

To dobrze że miałaś okazję to zobaczyć. Gorzej by było jakby wszystko było cukierkowe a potem dzieci by były traktowane tak jak teraz…… A czemu wybór padł akurat nie ten żłobek?

Ja przejrzałam w okolicy różne żłobki bo jest ich trochę i wytypowałam te co miały najwięcej opinii pozytywnych. Przejrzałam je by zobaczyć z czego rodzice są najbardziej zadowoleni…… Mieliśmy do każdego z nich dzwonić i rozmawiać. Zaczęliśmy o tego na którym mi najbardziej zależało i się okazało że jest wolne miejsce. Potem dowiedziałam się że kolega z pracy męża miał tam dwójkę swoich maluchów i był bardzo zadowolony a potem sąsiada dostała namiary właśnie na ten żłobek od swojej znajomej która była mega zadowolona co tylko mnie utwierdziło w wyborze tego żłobka. Po dzisiejszej rozmowie jestem mega pozytywnie zaskoczona …. Przyszliśmy o 16 i rodzicie już odbierali maluch i te maluchy tak czule żegnały się z ciociami …… widać że je bardzo lubią.

Ja rozumiem że Twój mąż woli jak opiekujesz się domem, gotujesz i wychowujesz dzieci ale ja uważam że kobieta też powinna móc spełniać się zawodowo i rozwijać się w tym co kocha. Ja kocham mojego maluszka i też chciałam mu załatwić w domu opiekunkę i serce mi pęka ze tak wcześnie idzie do żłobka ale wszyscy w koło mi mówią że żadna opiekunka czy rodzic tyle atrakcji dziecku nie zapewni co dobre żłobki. Dzieci naprawdę szybko się tam rozwijają. Pod warunkiem że to są dobre żłobki, z ciociami z sercem na dłoni z powołania. Dlatego też doskonale Cię rozumiem że chcesz wrócić do świata
dorosłych bo ja już jestem rok na wolnym i to był cudowny i niezapomniany czas i przeżycie ale też już zapragnęłam wyjść do ludzi.

1 polubienie

Opinie sprzed modernizacji ( poltora roku temu) byly naprawde swietne. Ze wlasna domowa kuchnia, ze mile panie, ze male grupy. Dodatkowo jest doslownie 5 minut od nas na piechote. Modernizacja sprawila ze wszystko piekne,nowoczesne, warunki super.
W innych zlobkach ktore sa obok nas ( a sa jeszcze dwa) sa bardzo duzw grupy ( okolo 30 dzieci) a jeden jest integracyjny wiec w ogóle dostac sie tam ciezko.
Trudno, moze bede znowu wychodzić dorywczo jak do tego kolegi z foodtruckiem z pizza. Musze jakos odnalezc szczescie w tym ze NIE MUSZE oddawac malucha i wycisnac z tych chwil maksymalnie duzo :heart: za rok pojdzie do przedszkola a ja do pracy juz na etat

Spokojnie pierwszy dzień to zazwyczaj zachwyt drugi to już taki dystans

Jak masz możliwość zostać w domu bez większych konsekwencji to na pewno zadecydujesz jak najlepiej dla swojego dziecka. Ja nie mam doświadczenia z żłobkiem i nie wiem czy nie będę też w takiej sytuacji. Myślę że dużo ciężej jest zostawić takie małe dziecko wśród nowych osób niż oddać do przedszkola Jak ma 3 lata.
chciałam się was poradzić, mamy które już swoje dzieci z przedszkolach mają. U nas od razu rzuciła się na głęboką wodę, z zadowoleniem chodziła do przedszkola zostawała na leżakowanie i wyczekiwała następnego dnia. Ale po każdym tygodniu chorowała , później została w domu przez nasze plany które nie mogły zostać pokrzyżowane przez następną chorobę więc na cały miesiąc była po jednym tygodniu. To jest trzeci powrót do przedszkola po przerwie i ona już wie o co tam chodzi nie podoba jej się że jest dużo dzieci wiadomo nie jest centrum uwagi. W tym tygodniu wyjście do przedszkola To jest histeria i bunt. Jak udaje się mężowi z nią tam pojechać i przebrać w szatni tak w progu kładzie się na ziemi i nie chce wejść :face_with_peeking_eye: kończy się tym że pani po prostu ją bierze na ręce i zabiera Na co ona nie oponuje. Po południu mówi że było fajnie ale jutro nie chcę iść … jak było u was czy taki bunt jej przejdzie czy niechęć do przedszkola zostaje ? :face_with_diagonal_mouth: Ostatnio rozmawiałam z panią jak w ogóle wygląda jej sytuacja i pani powiedziała że się nam Nie skarży ale że widać że jest tylko wśród dorosłych i nie umie jeszcze żyć w grupie z dziećmi, ale naturalne że to przyjdzie z czasem…

Ile juz chodzi do przedszkola ? Czy takie sytuacje sa tylko po chorobie ?
Jak wyglada Wasze nastawienie do tego ?
Jesli dziecko po cwlym dniu nie skarzy sie ze cos bylo nie tak to chyba po prostu jest trudna adaptacja.
Polecam wpis na bloga Agnieszki Misiak - trudna adaptacja.
Jak My jako rodzice mozemh realnie pomoc dziecku w tym momencie. Co mowic, jak sie zachowywac.
Pisze o tym poniewaz ja przed oddaniem syna sama dostalam ten link i odrazu go wdrozylam bo jestem z tych panikar i to mi ciezej bylo rozstac sie z dzieckiem :rofl:
Natomiast widze w naszym przedszkolu ze wielu rodzicow popelnia jakies male bledy np przedluzajac pozegnanie, krzyczac czy wzbudzajac poczucie winu ze mamusia sie spozni przez dzoecko do pracy…
Nasze slowa i nasze nastawienie naprawde wiele zmienia.

1 polubienie

To tak miał syn szwagierki. Strasznie nie chciał chodzi do przedszkola bo w domu ma fajniej i też jest jedynakiem to w domu jest pępkiem świata :smiling_face: a w przedszkolu nie. I też był straszny płacz i niechęć do wychodzenia z domu do przedszkola. Mieli z nim też problemy właśnie bo była histeria i płacz i trzymanie się kurczowo rękami rodzica i ciocię musiały go “zrywać” z rodzica. A w samym przedszkolu super było i się bawił wprawdzie głównie z ciociami ale jakoś tam mu czas zlatywał. Teraz jest starszy (prawie 5lat) i wie że musi iść bo rodzice idą do pracy ale przedszkole traktuje jako zło konieczne. Jak idzie to tam się bawi ale liczy czas do powrotu do domu.

Od marca chodzi ale w sumie była 15 dni :face_with_peeking_eye: chorowała, łapały od niej bliźniaki, potem szczepienie i tak wychodziło że chodziła tydzień potem 3 tygodnie w domu. Na początku była zachwycona i biegła na sali nawet nie odwracała się za nami. Teraz jej się zmieniło, przestała w ogóle chcieć bawić się z dziećmi tak ogólnie. Bo w przedszkolu pani mówiła że ona jeszcze sama się bawi. Tylko po przedszkolu okazuje się że było spoko i nic złego się nie działo ale ona nie chce iść jutro :see_no_evil: faktycznie brakuje jej bycia w centrum, chociaż w domu już nie ma tego zapewnionego bo jak zostaje z nią sama to mam rodzeństwo do ogarnięcia. Najchętniej to by się w ogóle przeprowadziła do babci bo tam jest znowu jedyneczką

Hmmm to mi wyglada na normalna postawe dziecka ktore po prostu duzo choruje. Ona widzi ze dzieci sa ze soba zzyte bo codziennie sie widywały a jej nie bylo.
Moze ma chociaż jedna taka kolezanke ? Budowanie takich relacji jest trudne bo dzieci juz maja swoje typy i bawia sie ze soba. Tu potrzeba czasu ale rowniez pomocy ze strony Pan z przedszkola, zeby ją wprowadzily do grupy ale tez nie zmuszaly ani jej ani innych dzieci do zabawy razem.

Moj syn ma taka swoja przyjaciolke, od pierwszego dnia adaptacji razem i tak zostalo. Miala operacje i nie bylo jej poltora miesiaca.
Wrocila. Jej mama mowi ze dzisiaj tylko na kilka godzin pojdzie, ze na pewno wszyscy beda pytac jak sie czuje itp.
I napisala mi smsa ze jak tylko otworzylu drzwi sali to moj syn przybiegl, krzyczal jej imie, przytulil ja, zapytal czy chce sie z nim bawic i w ogole ze jego reakcja byla tak pozytywna ze Lenka wcale nie chciala wychodzic po tych kilku godzinach :wink:

O to super że już zawarli przyjaźnie. Właśnie przez to że córka dołączyła w marcu i nie zdążyła tak na prawdę się wkupić w grupę a pani powiedziała że w maluchach nie ma takich “ekip” bo to u starszaków tak działa. Na początku się bawiła sama, później pani mówiła że układała z dziewczynkami puzzle ale moja córka uważa że się bawiła sama , w ogóle nie wymieni żadnego imienia z przedszkola i ona nic nie wie i nie pamięta. Jest mądrym dzieckiem jak na swój wiek, ma taką gadanie że z nią się rozmawia jak z dorosłym. Lubi się bawić z dziećmi starszymi od siebie i ustawia towarzystwo. Zawsze jak spotykamy się z jej rówieśnikami to widzę że chce kontrolować zabawę ale 3 latki są mało komunikatywne

Jak tak piszesz to dokładnie tak to wygląda u szwagierki synka. On też ma inne tematy które go ciekawią i rówieśnicy nie są dla niego interesujący

To piszesz że on dalej traktuje przedszkole jako zło konieczne to nastawiasz mnie że sytuacja się nie zmieni :rofl: w ogóle moja to powiedziała że ona chce chodzić do szkoły :see_no_evil: zdaje sobie sprawę że nie jesteśmy jedyne na świecie … a co drugi tydzień wozi ją mój tata więc się obawiam buntów jej w wykonaniu w przyszłym tygodniu :face_with_peeking_eye:

Dzieci są różne. U szwagierki ma tak dużo atrakcji w domu z rodzicami bo jest jedynakiem i cały czasu mu poświęcają …… nie pobawi się sam tylko z nimi więc nigdzie mu nie będzie tak dobrze jak w domu. W przedszkolu nie jest tym jedynym najważniejszym więc idzie bo musi ale nie ma już buntu że nie pójdzie ale czeka na powrót

Każde dziecko inne objazdy dziecko też ma inne relegacje z rodzicami i jest inaczej wychowane

Trochę nie ma co się dziwić, bo dzieci mają już swoich kolegów, swoje zabawy i swój świat a ona nie miała dobrze możliwości się zaadaptować. W grupie mojej starszej za bliźniaczki i one są od wielkiego dzwonu. Starsza mówi że wręcz one z nikim się nie bawią i nikt za bardzo nie chce się z nimi bawić by się nie przywiązywać bo znikną.

Dom jest bezpieczną przestrzenią. Nie miała jeszcze możliwości tak naprawdę zaaklimatyzować się w placówce by mieć swoją koleżankę i jakieś swoje sekrety.

Dobrze że właśnie zawiezie twój tata bo jest właśnie mniejsza szansa na bunt. Najbardziej buntuje się takie dziecko przy najbliższym opiekunie.

Wiesz różne rzeczy w przedszkolu widziałam

1 polubienie

Z jednej strony najgorzej zachowuje się dziecko przy rodzicach Ale z drugiej to wczoraj właśnie przyjechał tata na kawę i nawet nie poszła się z nim bawić do pokoju bo mówiła że ma jechać do domu, A jak zapytał się jej czy będzie z nim jeździła jego autem na przedszkola to bek że nie :see_no_evil: wczoraj miała wyjątkowo zły dzień na dobranoc przeczytałyśmy książeczkę Feluś idzie do przedszkola i opierałam dzisiejsze wyjście na niej. Mąż dzwonił że się udało bez płaczu chociaż lekkie zawachanie było i smutek że nie ma Pani Moniki która ratowała te Poranki ostatnio, ale tak myślałam że nie ma jej codziennie i rano mówiłam córce że może być inna pani dzisiaj :see_no_evil:

Daj jej czas musi się oswoić, jak zacznie być regularnie i wejdzie w grupę to będzie inna sytuacja. Mówię ja miałam tę przewagę, że starsza była w żłobku i ona wchodzi w grupę jak do Siebie idzie na plac zabaw w dwie sekundy i już ma koleżanki.

Ale są różne dzieci, a choroby nie pomagają by właśnie się zaaklimatyzować

1 polubienie