To mi powiedziały, że jestem bardzo wytrzymała bo nawet nie wspomniałam o znieczuleniu. Ogólnie chodzi mi o to że kobiety tak mówią o oksytocynę nie bo skutki uboczne ale żadna nie wspomina o skutkach ubocznych znieczulenia. A ja uważam że każda ingerencja niesie ze sobą jakieś skutki uboczne. No niestety wpływamy tym na naturę.
Danutka pewnie podpieli pod ktg, tam widać jak serduszko dziecka i jak mocne są skurczem. Też to miałam. Pod jedną ręką kroplówką, pod drugą ktg.
Anka to naprawdę jesteś silna. Skurcze po oksytocynie są tak mocne, że wiele kobiet nie radzi sobie z nimi.
U mnie też balonik wywołał skurcze, ale położna dała mi jakieś leki przeciwbólowe i skurcze się uspokoiły tak że mogłam przespać noc (no powiedzmy, bo i tak nie mogłam spać) i rano wzięli mnie na porodówkę.
Lea pewno tak :)
Ja byłam tak przejęta przyjęciem mnie na odd i bałam się przez pierwsze godziny ,że mało co pamiętam, a do tego kameranad moim lozkiem to juz wgl ... później jak już babeczi do mnie dołączyły to było o wiele raźniej:)
Ja trzy razy rodziłam na oksy bo skurczy brak a wody odeszły. Trzecim razem podali mi oksy przy 5cm a po 5minutach miałam już mała w ramionach. Dwa mocne skurcze i parte. U mnie nie wystąpiły skutki uboczne, u małej tej nie. I jestem zdania, że trzeba zaufać położnej czy lekarzowi bo w końcu po coś są te środki. A czekanie aż samo przyjdzie.. nieraz źle się kończy. U mnie i tak czekali po odejściu wód i sprawdzali czy są skurcze. Wygasały więc uznali, że wspomogą oksy